Tusk i Trzecia Droga chcą dopieścić głównie najlepiej zarabiających. Lewica powie "przenigdy!"

Propozycje podatkowo-składkowe Koalicji Obywatelskiej i Trzeciej Drogi to ukłony w stronę osób o najwyższych dochodach - wynika z wyliczeń Centrum Analiz Ekonomicznych (CenEA). Może na nie nie być jednak zgody Lewicy. - Pytanie, czy nie mamy teraz bardziej palących wydatków - zauważa Mikołaj Fidziński.
Mikołaj Fidziński o raporcie Centrum Analiz Ekonomicznych na temat propozycji podatkowo-składkowych Koalicji Obywatelskiej i Trzeciej Drogi.
Gazeta.pl

Kwota wolna od podatku 60 tys. zł - to jedna z głównych obietnic wyborczych Koalicji Obywatelskiej. Dziś kwota wolna to 30 tys. zł. Pomysł budzi duże kontrowersje. Po pierwsze, to piłowanie gałęzi, na której siedzą budżety państwa i samorządów - oba na reformie straciłyby po blisko 20 miliardów złotych rocznie. A po drugie? Kto na tym zyska? Wyjaśnia to Mikołaj Fidziński z Next.gazeta.pl w krótkim, minutowym wideokomentarzu, który można obejrzeć poniżej: 

Zobacz wideo Kto najwięcej zyska na obietnicach KO i Trzeciej Drogi? Wcale nie najbiedniejsi

Problem ten widać na poniższym wykresie od Centrum Analiz Ekonomicznych (CenEA). Efekt podwyżki kwoty wolnej do 60 tysięcy złotych obrazują ciemnoniebieski słupek i linia - kwotowo najwięcej zyskują osoby z trzech najwyższych decyli dochodowych (czyli 30 procent osób o najwyższych dochodach), w relacji do dochodów też raczej te osoby relatywnie dobrze zarabiające. 

Maksymalne korzyści podniesienia kwoty wolnej - 300 zł miesięcznie - osiągałyby osoby z dochodami powyżej 6,1 tys. zł miesięcznie, a w przypadku małżeństw (tu maksymalna korzyść to 600 zł na miesiąc) przy łącznych dochodach 12,4 tys. zł lub więcej.

Potrzebny będzie kompromis

Zresztą, jak wynika z analizy CenEA, również propozycja Trzeciej Drogi dotycząca tzw. rodzinnego PIT-u (w największym skrócie: im więcej dzieci, tym niższe podatki) byłaby korzystniejsza dla osób o najwyższych dochodach. Kosztowałaby budżet państwa około 13 mld zł rocznie. Tu - dla rodziny z jednym dzieckiem - maksymalne korzyści przypadłyby przy dochodach ponad 7530 zł brutto na miesiąc, a dla rodziny z dwójką dzieci - powyżej 10480 zł brutto na miesiąc. 

Na tle pomysłów KO i TD wyróżnia się Lewica, która postuluje z kolei większą progresję podatkową, czyli mocniejsze obciążenie podatkami osób najlepiej zarabiających.

Dlatego analitycy CenEA nie mają wątpliwości - trzeba tu będzie znaleźć kompromis. I to kompromis dotyczący nie technikaliów, ale spraw fundamentalnych: komu dogadzać, komu docisnąć śrubę.

W przypadku wielu obszarów, takich jak kwestie praworządności, wolności mediów, edukacji czy polityki zagranicznej, wypracowanie wspólnego podejścia nie powinno sprawiać problemów. Wydaje się jednak, że uzgodnienie rozbieżności programowych w polityce podatkowo-świadczeniowej stanowić może poważne wyzwanie

- piszą ekonomiści z CenEA. Najłatwiej byłoby się dogadać Koalicji Obywatelskiej i Trzeciej Drodze choćby z tego powodu, że podwyżka kwoty wolnej miałaby dla portfeli zdecydowanej większości rodziców jeszcze lepsze konsekwencje niż rodzinny PIT.

Zresztą podobne skutki - transfery głównie do kieszeni najlepiej zarabiających - miałby też powrót do zryczałtowanej składki zdrowotnej od przedsiębiorców (w ramach Polskiego Ładu uzależnionej od dochodu). Choć tu mała gwiazdka - akurat przedsiębiorcy są szczególnie silnie zróżnicowaną grupą - dla jednych wyższa składka zdrowotna w ramach Polskiego Ładu jest jak pstryknięcie palcem, dla innych poważnym wyzwaniem. Stąd apele części ekonomistów i środowisk biznesowych, aby rozważyć uelastycznienie zasad naliczania składek ZUS i NFZ. 

Co zrobić, żeby kosztowało mniej, a wspierało bardziej?

Analitycy z CenEA postanowili "podrzucić" dwa pomysły na to, jak pogodzić ogień z wodą - czyli nie wykręcać się z obietnic wyborczych, ale jednak zrobić to trochę bardziej (według nich) z sensem. Czyli trochę taniej, a jednocześnie w sposób wspierający rodziny o niższych dochodach.

Pierwszy pomysł to potrojenie ulgi podatkowej na dzieci. Dziś wynosi ona 1112,04 zł rocznie na pierwsze i drugie dziecko, 2000,04 zł na trzecie dziecko i 2700 zł na czwarte oraz kolejne dzieci. Tę kwotę można odliczyć od składki na ubezpieczenie zdrowotne i części składek ZUS.

Podwyższenie ulgi podatkowej na dzieci o 200 procent (do 3336,12 zł rocznie na pierwsze i drugie dziecko oraz odpowiednio więcej dla rodzin z trójką lub więcej dzieci) wraz z likwidacją ulgi 4+ kosztowałoby około 14,4 mld zł rocznie, a dystrybucyjne korzyści w ujęciu proporcjonalnym przypadłyby przede wszystkim gospodarstwom z dolnej części rozkładu dochodów

- zauważają eksperci z CenEA. Wspomniana ulga 4+ to dodatkowa ulga podatkowa dla rodzin z przynajmniej czwórką dzieci. Ona też największe korzyści daje rodzinom o najwyższych dochodach.

Drugi pomysł to stopniowo wycofywana kwota wolna 60 tys. zł dla osób o wysokich dochodach. W scenariuszu CenEA mogłoby to wyglądać tak, że taka kwota wolna obowiązywałaby do dochodów rocznych 60 tys. zł, a potem byłaby stopniowo obniżana do 30 tys. zł przy dochodach 120 tys. zł i więcej. 

To ograniczyłoby koszt reformy z 40 mld zł do 31,9 mld zł rocznie i jednocześnie znacząco obniżyłoby korzyści gospodarstw o najwyższych dochodach w porównaniu do prostego podwojenia kwoty wolnej

- wyliczają ekonomiści z CenEA. Na dowód: wykresy. Konsekwencje propozycji analityków są oznaczone bledszymi kolorami (a pomysły polityków - ciemniejszymi). 

***

Zapraszamy do wysłuchania rozmów ze "Studia Biznes" Gazeta.pl w dużych serwisach streamingowych, np. tu:

Więcej o: