Co piąty Polak nie posiada jakichkolwiek oszczędności i przyznaje, że w przypadku utraty pracy nie byłby w stanie utrzymać się nawet przez miesiąc. Podobny odsetek osób ma tyle, by od zwolnienia przeżyć do pierwszego dnia następnego miesiąca. Jedynie 28 proc. ankietowanych posiada minimalną, rekomendowaną przez ekonomistów poduszkę finansową, wystarczającą na przetrwanie trzech miesięcy bez pracy.
- Widać w tym obszarze wyraźną polaryzację społeczeństwa. Z jednej strony mamy osoby ze sporymi oszczędnościami zapewniającymi im spokojne patrzenie w przyszłość, a z drugiej takich, którzy nie mają nic i poczucie bezpieczeństwa ekonomicznego na bardzo niskim poziomie. To rodzi stres finansowy, który przekłada się na zdrowie, samoocenę i relacje rodzinne. Niestety zazwyczaj nie jest to ich wybór, ale rezultat bardzo niskich dochodów uniemożliwiających jakiekolwiek odkładanie środków finansowych na przyszłość. Jeszcze kilka lat temu Główny Urząd Statystyczny podawał, że za płacę minimalną pracuje 1,6 mln. Obecnie według szacunków rządu grupa ta liczy 3,6 mln osób - zauważa dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor.
A jakie oszczędności mają Polacy? Największa grupa - 15 proc. - to ci, którzy mają odłożoną kwotę od 5 tys. zł do 10 tys. zł. Najmniej, bo tylko 10 proc., posiada poduszkę finansową od 30 tys. zł do 50 tys. zł.
Wniosek? Biorąc pod uwagę, że przeciętne wynagrodzenie w Polsce w II kwartale bieżącego roku wynosiło 7 tys. zł, to kwotą oszczędności przekraczającą równowartość jednej takiej płacy dysponuje jedynie połowa społeczeństwa - 46 proc. "Kwoty te mogłyby być większe, ale od pewnego czasu Polacy systematycznie zjadali to, co wcześniej udało się im odłożyć m.in. z w rezultacie ograniczeń w czasie pandemii" - piszą autorzy badania.
- Wartość wszystkich aktywów finansowych gospodarstw domowych, uwzględniająca m.in. depozyty, gotówkę, udziały w spółkach i funduszach wyniosła na koniec pierwszego kwartału 2023 r. niemal 2,85 bln zł, co było kwotą o 3,5 proc. wyższą niż na koniec I kw. 2022 r. i o 1,5 proc. większą niż po czwartym kwartale 2022 roku. Zmianom niestety daleko do tego, ile wynosi inflacja, o realnym wzroście nie ma więc mowy - wyjaśnia dr hab. Waldemar Rogowski i dodaje, że bezpieczeństwo ekonomiczne społeczeństwa budują aktywa finansowe pomniejszone o zobowiązania. - A obecnie kredyt bankowy i pożyczkę pozabankową spłaca 14,7 mln Polek i Polaków, czyli prawie co druga pełnoletnia osoba. Łączna kwota zadłużenia z tytułu kredytów i pożyczek na koniec września br. wynosiła 719 mld zł - poinformował.
Okazuje się, że aż 44 proc. Polaków musiało w trakcie ostatniego półrocza "sięgnąć do zaskórniaków, w celu sfinansowania swoich podstawowych potrzeb". Na co przeznaczane były oszczędności? Najczęściej z tych środków finansowane były opłaty stałe, takie jak prąd i czynsz (15 proc.), zakupy produktów spożywczych (14 proc.) oraz usługi medyczne (12 proc.). Dodatkowe pieniądze przeznaczane były także m.in. na opał, lekarstwa, spłatę wyższych rat kredytów oraz obuwie i odzież.
- W chwilach, gdy jesteśmy na fali i los nam sprzyja, trzeba pamiętać, aby odkładać na trudniejsze czasy. Sytuacja może się zmienić i to nie zawsze z powodu własnych potknięć, ale również ze względu na otoczenie gospodarcze czy geopolityczne - radzi ekspert z BIG InfoMonitor.
Tymczasem wg. GUS stopa bezrobocia rejestrowanego w Polsce wyniosła we wrześniu 5 procent. Na koniec minionego miesiąca w urzędach pracy zarejestrowanych było około 776 tysiąca osób. Skala bezrobocia w naszym kraju jest na takim samym poziomie, co w poprzednich dwóch miesiącach. "Stopa bezrobocia 5 proc. to najniższy poziom w XXI wieku. Wcześniej widzieliśmy go tylko raz - w październiku 2019 r." - pisał Mikołaj Fidziński. Więcej na ten temat czytaj TUTAJ.