- To jak szukanie wody na pustyni. Żyjemy z dnia na dzień i to jest bardzo przygnębiające - powiedział Reutersowi 38-letni Argentyńczyk Raul Paretto, kierowca taksówki. Argentyńscy właściciele samochodów krążą od stacji do stacji paliw w poszukiwaniu benzyny i oleju napędowego. Przed tymi, które mają jeszcze resztki paliwa, tworzyły się ogromne kolejki. To największy deficyt paliwowy w tym kraju od lat.
Jak donosi Reuters, Argentyńczycy są wściekli. Agencja przypomina, że w listopadzie w tym kraju odbędzie się druga tura wyborów prezydenckich, w której zmierzą się kandydat peronistów, obecny minister gospodarki Sergio Massa oraz kontrowersyjny libertarianin Javier Milei. Więcej o tym ostatnim kandydacie czytaj TUTAJ.
W jaki sposób doszło do tak kryzysowej sytuacji na argentyńskim rynku paliw? Otóż wynika to przede wszystkim z tego, że w krajowych rafineriach, które dostarczają na rynek 80 proc. argentyńskich paliw zaplanowano przerwy w pracy. - To nie jest problem braku ropy naftowej. Problem polega na tym, że nie mamy już mocy przerobowych w argentyńskich rafineriach - mówi anonimowo Reutersowi jeden z przedstawicieli branży. Do tego dochodzi kłopot z brakiem rezerw walutowych, a to z kolei opóźnia import paliw na tamtejszy rynek. Argentyński rząd ustalił maksymalną cenę lokalną cenę ropy na poziomie 56 dolarów za baryłkę, podczas gdy na światowym rynku wynosi ona ponad 80 dolarów za baryłkę (w przypadku ropy amerykańskiej WTI). Ma to pomóc w walce z inflacją, która w Argentynie jest na poziomie 140 proc.
- Będę bronił wewnętrznych dostaw, będę bronił konsumpcji Argentyńczyków - oświadczył Sergio Massa i zapowiedział, że daje czas argentyńskim koncernom paliwowym do wtorku. W przeciwnym razie zagroził wstrzymaniem eksportu argentyńskiej ropy. Organizacje związkowe poparły Massę i zagroziły strajkiem, jeśli sytuacja na rynku paliw nie poprawi się. Tymczasem najwięksi tamtejsi producenci paliw i rafinerie wydały oświadczenie, w którym poinformowali, że przedstawili rządowy plan naprawczy "w celu przywrócenia pełnych dostaw na stacje benzynowe". "Użyjemy wszystkich możliwych metod, aby przyspieszyć rozładunek statków z importowanym paliwem, które jak co roku uzupełnia lokalną produkcję" - napisali.