0,4 proc. rok do roku - o tyle, według wtorkowych danych Głównego Urzędu Statystycznego, w trzecim kwartale urósł realny PKB Polski. Konsensus prognoz ekonomistów (według Refinitiv oraz macronext.pl) wynosił 0,3 proc., a więc odczyt jest nieco lepszy.
Polska zanotowała pierwszy w tym wzrost PKB w ujęciu rocznym. W pierwszym kwartale GUS zaraportował bowiem spadek realnego PKB o 0,3 proc., a w drugim o 0,6 proc. Dane potwierdzają, że nasza gospodarka wychodzi z dołka.
W ujęciu kwartał do kwartału (czyli w porównaniu z drugim kwartałem) polska gospodarka urosła o 1,4 proc. - podał także GUS. To odczyt po odsezonowaniu. To najlepszy wynik od półtora roku (pierwszego kwartału 2022 r.).
Dane GUS potwierdzają, że polska gospodarka najgorsze ma już za sobą i PKB powinien stopniowo rosnąć pod koniec 2023 roku i dalej w roku 2024. Bardzo ciekawe są również rewizje szacunków GUS za poprzednie kwartały. Wskazują one bowiem, że trochę tak jak oczekiwano w zeszłym roku, najgorszy dla polskiej gospodarki był ostatni kwartał 2022 roku, kiedy to w obawie o ceny węgla, energii i gazu gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa istotnie ograniczały wydatki. Gdy kryzys energetyczny nie zmaterializował się, gospodarka zaczęła odbijać. Według nowych szacunków to właśnie czwarty kwartał zeszłego roku był dołkiem koniunktury i od tego czasu realny PKB urósł już o 2,8 proc. i osiągnął właśnie nowe szczyt
- skomentował dane dyrektor zarządzający Portu Mikołaj Raczyński.
Jednocześnie do podanych przez GUS liczb należy podchodzić z ostrożnością. To tzw. szybki szacunek. GUS przyzwyczaił nas - o czym wspomina Raczyński - że potrafi jeszcze (i to czasem znacznie) rewidować dane o PKB, wraz z napływem kolejnych informacji. Ekonomiści od miesięcy alarmowali, że w początkowych szacunkach GUS jest coś mocno nie tak (oby te problemy już za urzędem). Daleko nie trzeba szukać - odczyt PKB kwartał do kwartału za drugi kwartał br. początkowo wynosił -3,7 proc., a po trzech rewizjach teraz stanęło na... +0,3 proc.
Bardziej szczegółowe dane o PKB Polski poznamy 30 listopada, ale już dziś ekonomiści wskazują na podstawie innych statystyk co napędza, a co hamuje obecnie naszą gospodarkę.
Głównymi czynnikami oddziałującymi w kierunku zwiększenia tempa wzrostu gospodarczego były wyższy (tj. mniej ujemny) wkład zmiany zapasów oraz wyższa dynamika konsumpcji powiązana ze spadkiem inflacji i wzrostem realnych wynagrodzeń gospodarstw domowych. W kierunku obniżenia dynamiki PKB oddziaływało natomiast zmniejszenie kontrybucji eksportu netto
- pisali w porannym komentarzu (jeszcze przed publikacją danych GUS) analitycy Credit Agricole. Również eksperci z PKO BP zwracali uwagę na odbicie konsumpcji.
Odbicie od dna aktywności gospodarczej było naszym zdaniem możliwe dzięki ożywieniu konsumpcji, która powróciła do wzrostów [według prognozy PKO BP o 0,1 proc. rok do roku - red.] po dwóch kwartałach spadków o ponad dwa procent rok do roku, chociaż tę tezę zweryfikujemy dopiero przy publikacji szczegółowych danych 30 listopada
- wskazywali.
***
Zapraszamy do wysłuchania rozmów ze "Studia Biznes" Gazeta.pl w dużych serwisach streamingowych, np. tu: