Dariusz Joński, poseł Koalicji Obywatelskiej, w rozmowie z Business Insiderem zdradza, za co w pierwszej kolejności weźmie się nowa władza. Polityk mówi, że najpierw należy zbadać te miejsca, do których nie można było wejść z kontrolą poselską za czasów rządów PiS. Do rozliczeń "starej" władzy ma być wykorzystana prokuratura i komisje śledcze.
Joński wyjaśnia, że w pierwszej kolejności trzeba zabrać się za "wszystkie dotacje, subwencje i podejrzane przepływy pieniężne ze spółek Skarbu Państwa". Jak podkreśla, wcześniej nie było to możliwe, bo ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora uniemożliwia kontrole w takich miejscach. - Dlatego tam wejdziemy najpierw - tłumaczy. Polityk dodaje także, iż nowa władza będzie chciała także przyjrzeć się wydatkom w czasie pandemii koronowirusa. Jego zdaniem resort zdrowia podjął wiele decyzji "ze szkodą dla Skarbu Państwa".
Trzeba w szczegółach przeanalizować kwestie finansowania szpitali tymczasowych, zakupu maseczek czy respiratorów
- mówi.
Joński deklaruje też, że nie zostanie odpuszczona sprawa tzw. wyborów kopertowych i role, "jakie w tym procederze odgrywali Mateusz Morawiecki, Jacek Sasin czy Michał Dworczyk". Kolejną sprawą jego zdaniem jest "wyrzucenie w piach" dwóch miliardów złotych na elektrownię Ostrołęka 2.
Polityk Koalicji Obywatelskiej zapowiada także szybkie zmiany w spółkach Skarbu Państwa. Joński nie ukrywa, kto jest przede wszystkim "na celowniku" nowej władzy. To prezes Orlenu, Daniel Obajtek. - Człowiek, który za 1 mld 150 mln zł sprzedał 30 proc. udziałów rafinerii w Gdańsku, gdy cena powinna sięgać nawet 8 mld, musi odpowiedzieć za tę decyzję - ocenił Joński.
A co nowa władza ma zamiar zrobić z projektem Centralnego Portu Komunikacyjnego? Tego polityk nie przesądza. Zdaniem Jońskiego prace nad nim powinny zostać na razie wstrzymane i musi zostać przeprowadzony szczegółowy audyt, bo "dziś nie wiemy, co zostało podpisane i na jakie kwoty". Poseł podkreśla, że już na "parę godzin przed wyborami" podejmowano decyzje dotyczące inwestorów strategicznych. - Gołym okiem widać, jak bardzo podejrzana jest to inwestycja - twierdzi Joński.