Z redakcją serwisu money.pl skontaktowali się klienci Taurona, którzy podejrzewają, że ich liczniki przekłamują pomiary. W efekcie są zmuszeni do płacenia horrendalnie wysokich rachunków za prąd, które nie mają odzwierciedla w faktycznym - według nich - zużyciu energii. W odpowiedzi na te doniesienia wypowiedział się rzecznik prasowy spółki.
Chociaż od kilku miesięcy mamy zamrożone ceny energii, to nie odczuwają tego niektórzy klienci Taurona. Jedna z mieszkanek Wrocławia skontaktowała się z mediami, aby zwrócić uwagę na problem z pomiarami prądu. - Okazuje się, że od 2018 r. moje zużycie energii wzrasta co pół roku o sto procent. Na przełomie roku 2018 i 2019 w skali półrocznej wzrosło ono z 1400 kWh do 2800 kWh i tak co roku, aż urosło do 4800 kWh - wylicza kobieta. Jednocześnie zaznacza, że nie posiada żadnych energochłonnych urządzeń. Na dodatek sytuacji nie poprawiła wymiana licznika w listopadzie.
- W ostatnim rachunku mam informację o dopłacie ponad 2100 zł. Czuję się oszukana. W piśmie z reklamacją do Tauronu oświadczyłam, że nie zapłacę, nawet jeśli rozłożą mi to na raty. Uważam, że przy normalnej pracy licznika miałabym nadpłatę. Mają to zbadać. Dowiedziałam się, że jeśli licznik jest zły, to skłonią się do korekty faktur - dodaje wrocławianka. Opisuje także podobną sytuację u jej sąsiadki, która pomimo niskiego zużycia prądu, skarży się na wysokie rachunki.
Do UOKiK od początku roku wpłynęło kilkanaście sygnałów klientów Tauronu w sprawie zawyżonych odczytów na licznikach energii elektrycznej. Wątpliwości konsumentów co do prawidłowości funkcjonowania liczników powinny być kierowane do URE, który może podjąć kontrolę w tym zakresie
- przekazał nam Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Ewa Groń, rzeczniczka prasowa Tauron Dystrybucja przekazała money.pl, że ze złożonych w tym roku kilkudziesięciu reklamacji dotyczących działania licznika, tylko osiem okazało się być zasadnych. - Na ponad milion LZO [liczniki zdalnego odczytu - red.] funkcjonujących w sieciach Taurona, w tym roku do spółki wpłynęło kilkadziesiąt reklamacji związanych z pracą licznika lub poprawnością danych pomiarowych będących podstawą do rozliczeń z klientem. Z tej liczby osiem reklamacji okazało się zasadnych - tłumaczy serwisowi. Jednocześnie przypomina, że klienci mają prawo zwrócić się z prośbą o laboratoryjne zbadanie zamontowanego licznika. Jeśli jednak urządzenie okaże się sprawne, to koszt badania pokrywa osoba zgłaszająca reklamację.
Konsumenci mają prawo zażądać od przedsiębiorcy energetycznego sprawdzenia układu pomiarowo-rozliczeniowego, w tym również badania licznika w laboratorium. Jeżeli nieprawidłowości nie zostaną stwierdzone konsument, będzie zobowiązany do pokrycia kosztów ekspertyz. Jeśli się potwierdzą, przedsiębiorstwo energetyczne zapłaci za diagnostykę i dokona korekty pobranych opłat za energię elektryczną
- tłumaczy UOKiK.
To nie jedyny problem Tauronu. W pierwszej połowie roku do Urzędu Regulacji Energetyki wpłynęło ok. 150 skarg na praktyki spółki. Sprawą zajmuje się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów - pisała "Gazeta Wyborcza". Klienci mieli podpisywać umowy z "gwarancją stałej ceny". Nie zauważyli przy tym, że jeden z zapisów mówił o naliczeniu dodatkowej opłaty handlowej. W ten sposób rachunki miały wzrosnąć nawet o kilkaset złotych. - Wpływały do nas skargi odbiorców, którzy zawarli umowy z przedsiębiorstwem Tauron i byli zaskoczeni tym, że bardzo zwiększyła się jedna z opłat, z 15 złotych do około 150. Te wszystkie skargi, które do nas trafiły, zostały przekazane do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów - wyjaśniła Agnieszka Głośniewska z URE w rozmowie z Radiem Wrocław.