"Symetria między człowiekiem a technologią. Kompetencje przyszłości" to raport przygotowany przez agencję Symetria, a jego główną autorką jest Barbara Bilon, Senior Marketing Specialist w agencji. Next.Gazeta.pl ma patronat nad publikacją i jako pierwszy, dzięki Symetrii i Pracuj.pl, podsumowuje płynące z niego wnioski, w czym pomógł nam jeden z autorów, Szeran Millo.
"Według definicji Future Skills, umiejętności przyszłości to kompetencje, które pozwalają jednostkom rozwiązywać złożone problemy w coraz częstszych kontekstach działania w samoorganizowany sposób i umożliwiają im działanie (z sukcesem)" - czytamy w raporcie.
To wszelkie umiejętności, które powodują, że będziemy mniej się bać w tej bardzo, bardzo niezdefiniowanej przyszłości
- wyjaśnia Szeran Millo, Managing Director w Symetrii.
Jak dodaje, z jego rozmów do raportu z menedżerami wynika, że w pracy coraz bardziej na znaczeniu zyskuje umiejętność budowania zaufania w zespole. A w tym pomagają kompetencje z zakresów takich jak komunikacja, współpraca samostanowienie, zdolność uczenia się, innowacyjność, refleksyjność i decyzyjność, rozsądek, inicjatywa, wydajność oraz etyka. To, że te umiejętności są coraz istotniejsze wynika natomiast z konieczności dostosowania się do zmian technologicznych oraz aspektów środowiskowych i społecznych.
- Postawiliśmy taką przewrotną tezę, bo raport wykazuje, że kompetencje miękkie wcale się takimi nie stają. Obecnie częściej w użyciu jest pojęcie Power Skills, bo słowo miękkie sugeruje nam, że one są rzekomo słabsze niż kompetencje twarde. Tymczasem duży nacisk idzie na to, że kompetencje, które określamy miękkimi, są w zasadzie głównymi cechami, których szukają pracodawcy. Dlatego lepiej określać je jako właśnie Power Skills - wyjaśnia Szeran Millo.
Szczególnie że - jak dodał - jego rozmówcy mieszali kompetencje miękkie z twardymi. Podział ten nie odzwierciedla więc dzisiejszych realiów. Wpłynęło na to m.in. rozpowszechnienie algorytmów AI (sztucznej inteligencji). - Jak nazwać na przykład umiejętność obsługiwania AI? Z jednej strony nie wymaga to jakiś twardych umiejętności. Z drugiej - tymi twardymi kompetencjami jest kwestia łapania kontekstu, a nawet budowania poczucia, że sztuczna inteligencja jest członkiem zespołu, który pracuje z nami na co dzień - mówi Szeran Millo.
Największą kompetencją będzie umiejętność zadawania i pogłębiania pytań, które się wystosowuje do sztucznej inteligencji
- zauważa.
Szeran Millo zwraca uwagę, że umiejętność współpracy z AI jest ważna nie tylko z powodu możliwości, jakie daje nam samo narzędzie, ale też z powodu tego, jak ono wpływa na nas. Jego rozmówcy, których przepytywał do raportu, zauważali, że interakcja z AI wywołuje sprzężenie zwrotne: im bardziej zaczynamy oszukiwać się, że rozmawiamy z człowiekiem - a umiejętność wytworzenia tej iluzji odróżnia duże modele językowe AI od wyszukiwarek - tym większą wyzwalamy w sobie kreatywność i jesteśmy w stanie zadawać więcej dobrych pytań.
Toteż ważne jest, byśmy rozumieli jak działają algorytmy (okazuje się na przykład, że gdy udajemy, że wręczymy ChatowiGPT napiwek, to algorytm generuje dłuższe i precyzyjniejsze odpowiedzi).
Należy więc kreować w sobie coś, co fajnie określono jako wyobraźnia technologiczna. W zasadzie coraz mniej będzie wymagane, by mieć twarde kompetencje technologiczne, jak umiejętność programowania. Wszystko to będzie zastępowane przez AI
- mówi Szeran Millo.
Choć zainteresowanie tematyką AI było wyłuszczone tylko w 2,45 proc. ogłoszeń o pracę przeanalizowanych przez Symetrię w raporcie (16,56 proc. zawierało wzmiankę o chęci przyswajania wiedzy z zakresu nowych technologii), to nasz rozmówca uważa, że jest to jeden z kluczowych tematów jeśli chodzi o kompetencje przyszłości. - Eksperci, z którymi rozmawialiśmy, podkreślali, jak ważne będzie okiełznanie tego, by traktować AI jako członka zespołu. Wokół tego rozpościerają się inne wnioski, które z tego raportu płyną - mówi Szeran Millo.
Na pierwszym miejscu wśród wniosków, jakie autorzy wyciągnęli z raportu postawiono jednak nie AI, a biznesocentryczność.
Biznesocentryczność to myślenie, że każdy w organizacji powinien rozumieć, że firma musi zarabiać, a wynagrodzenie płaci nam klient. To też zrozumienie, że w całej organizacji powinniśmy być złączeni w tym myśleniu
- mówi Szeran Millo.
Ale czy takie podejście nie stoi w sprzeczności do zyskującego popularność trendu, by w pracy szukać sensu? By praca przynosiła nam satysfakcję, a nie tylko była źródłem zarobku? Szeran Millo tłumaczy, że wręcz przeciwnie, bo choć mówimy o skupieniu się na biznesie, to chodzi o podejście, które stawia na to, by każdy w pracy wiedział co i po co robi. - Jeden z rozmówców przywołał w tym kontekście anegdotę z przełomu lat 60. i 70., gdy prezydent Kennedy wizytował siedzibę NASA na Florydzie. Prezydent miał podejść do szatniarza i spytać czym się zajmuje? Ten zasalutował i odpowiedział, że wysyła ludzi w kosmos. To jest przejaw biznesocentryczności: nawet ktoś, kto nie ma w ogóle kontaktu z tym wszystkim, rozumie, po co robimy ten biznes. A z doświadczenia wiem, że często ludzie tego nie wiedzą - powiedział mi ekspert Symetrii.
Z powyższego płynie kolejny wniosek z raportu, mianowicie to, że coraz częściej mierzymy efekty naszych wysiłków, niż raczej to, ile włożyliśmy w samą pracę. A pracodawcy to doceniają. - Nasi rozmówcy też zwracali na to uwagę. Z ich wypowiedzi wynika, że pracowników można podzielić z grubsza na dwa rodzaje: na tych, którzy myślą, że trzeba robić więcej, pisać więcej czy wrzucać więcej postów na social media. Mierzą swoją pracę urobkiem czegoś, co wytworzyli. A ci mądrzej myślący mówią: nie patrz na to co robisz, ale na to, jaki efekt (outcome) to wywoła. Choć wydaje się to oczywiste, gdy się o tym słucha, to właśnie to generuje największe problemy. Budowa takiego podejścia jest dużym wyzwaniem - tłumaczy Szeran Millo.
Jako przykład podał świeże zwolnienie 17 proc. pracowników przez Spotify, bo robili tzw. work around the work. - Nie można było im zarzucać, że nie pracują. Wykonywali jednak zadania, które w firmie w zasadzie nie są potrzebne. W czasach, w których nie sposób kontrolować pracy zdalnej, coraz więcej ludzi jest zagubionych i nie wiedzą, do czego ich praca ma prowadzić. Nie jest to dobrze komunikowane. Cały czas pracują, cały czas coś robią, ale to jest w ogóle nieistotne, bo nie przynosi efektów biznesowych - mówi nasz rozmówca.
Ważne są też umiejętności związane z budowaniem zaufania, o których wspominaliśmy na początku. To istotne tym bardziej, że za nami kilka trudnych lat. Ludzie, szczególnie młodzi, żyją w poczuciu zagrożenia przez wzgląd na sytuację polityczną, klimatyczną i materialną.
Ten element, że ja z założenia mniej ufam niż ufam, jest wyzwaniem, do którego zarządzaniem potrzebne są kompetencje przyszłości. Musimy sprawiać, by ludzie w miarę szybko zaczynali sobie i nam ufać
- stwierdził nasz rozmówca.
Nie dajcie się jednak zwieść, że teraz trzeba skupić się tylko na algorytmach AI, budowaniu wyobraźni technologicznej czy biznesocentryczności. Wciąż umiejętności branżowe są najważniejsze i wśród menedżerów 68 proc. pracodawców poszukuje specjalistycznej wiedzy. Musi to jednak iść w parze z innymi umiejętnościami, choćby dlatego, że 66 proc. pracodawców oczekuje, że menedżerowie będą posiadali umiejętności analityczne i strategiczne.
Niezależne od tego, czy ktoś odpowiada za finanse czy za administrację, to jego rolą będzie wyobrażenie sobie tego, co technologia może mu zaoferować. Ważne by wiedzieć, jak dopytywać i doprecyzowywać algorytm w celu osiągnięcia oczekiwanych efektów. Jeśli nie rozwiniemy wyobraźni technologicznej, to nie będziemy wiedzieć nawet o co pytać
- mówi Szeran Millo. Chodzi o to, by - jak sprecyzował - z pomocą AI "wyciągać odpowiednie wnioski, skupiać się na odpowiednich danych i na tym co należy wyłuskać, żeby rzeczywiście tę konkretną wiedzę branżową dostarczyć potem odbiorcom".
W raporcie pada nawet zdanie, że "wyniki badań jednoznacznie pokazują, że w przyszłej gospodarce potrzebna będzie zarówno wiedza, jak i umiejętności". Czy jednak, któryś rodzaj kompetencji jest ważniejszy? - Pracodawcy mocno wskazywali na to, że ważne jest myślenie i wyciąganie wniosków. Z tej perspektywy kluczowe jest więc to, żeby ostatecznie praca prowadziła do efektu biznesowego, z czym jest coraz większy problem - zauważa nasz rozmówca.
Czytając raport można odnieść wrażenie, że kompetencje przyszłości to tak naprawdę pragnienie, by praca nareszcie została zorganizowana w wydajny sposób, bo dotąd wcale tak nie było. Wrażenie to potęguje lektura wypowiedzi ankietowanych menedżerów, spytanych o to, jakich umiejętności/wiedzy brakuje im w zespole: "Radzenia sobie ze stresem, zarządzania czasem, punktualności, wiedzy z zakresu psychologii", "Managementu, optymalizacji czasu pracy, optymalizacji podziału obowiązków" czy "Brakuje nam dobrej organizacji procesów zespołowych, jak i międzyzespołowych".
Kompetencje przyszłości wydały mi się umiejętnościami, które pozwalają po prostu lepiej pracować. Z tym zgodził się Szeran Millo. - Przede wszystkim jednak należy budować większą świadomość. Cały czas wokół tego się kręcimy, bo to jest chyba najważniejszy wniosek, który wynika z tego raportu. Chodzi o to, by mieć świadomość po co my pracujemy i co powinniśmy realnie dostarczać. Wtedy redukuje się poziom nieufności, który bardzo wzrósł od czasu, gdy przestaliśmy pracować wspólnie. Przez to ta organizacja pracy jest trudniejsza - podsumował raport Szeran Millo.
Z kolei wśród specjalistów spytanych o kluczowe kompetencje z perspektywy osób aktywnie uczestniczących w rynku pracy najczęściej wymieniane są:
Raport "Symetria między człowiekiem a technologią: kompetencje przyszłości" został przygotowany przez agencję Symetria, która bada i projektuje sposób, w jaki klienci wchodzą w interakcje z markami na różnych punktach styku. Agencja prowadzi również szkolenia w tym zakresie. Partnerami są Pracuj.pl oraz Gazeta.pl. Pełny raport do pobrania na https://symetria.pl/raport-kompetencje-przyszlosci/.