Argentyna chce tłumić protesty po terapii szokowej. "Ci, którzy zakłócą pokój, zapłacą za to"

Nowy rząd Argentyny przedstawił protokół na wypadek blokady dróg. Prezydent Javier Milei zaczyna terapię szokową na tamtejszej gospodarce. Z tego powodu władze spodziewają się protestów, które mają zamiar tłumić. Blokady dróg w protokole określono jako przestępstwo.
Policja zatrzymała mężczyznę, który czekał na Javiera Milei'a po jego zaprzysiężeniu
Fot. Rodrigo Abd / AP Photo

Nowy prezydent Argentyny Javier Milei rozpoczął pierwszy etap gospodarczej "terapii szokowej". Obniżył kurs krajowej waluty i za jednego dolara zapłacimy oficjalnie 800 pesos, zamiast niecałych 400, jak było wcześniej.

Rząd najwyraźniej spodziewa się z tego powodu protestów, bo Ministerstwo Bezpieczeństwa wprowadziło już przepisy, które pozwolą pacyfikować wszystkich tych, którzy się sprzeciwiają zmianom.

Zobacz wideo Sejm powołał komisję śledczą, do zbadania wyborów kopertowych

Argentyna chce pacyfikować protesty, które mogą się pojawić w odpowiedzi na terapię szokową

Nowa szefowa resortu bezpieczeństwa, Patricia Bullrich, opublikowała "Protokół utrzymania porządku publicznego", który ma chronić przed blokadami dróg. W Argentynie to popularna forma protestu. Do rozbijania protestów ma być wykorzystane "minimum potrzebnej i wystarczającej siły, która będzie używana proporcjonalne do oporu". Protesty i blokady dróg określane są w dokumencie jako przestępstwo. 

Celem protokołu jest egzekwowanie prawa i tak jak powiedział prezydent: ci, którzy zakłócą pokój, zapłacą za to

- powiedziała  Patricia Bullrich, cytowana przez "Buenos Aires Times". Dodała, że "z drugiej strony, protokół ma chronić państwowe służby, które chronią nas". Protestujących mają zwalczać Straż Graniczna, Straż Przybrzeżna, Policja Lotniskowa oraz Policja Federalna. Wspierać ma ich Służba Więzienna.

Interwencje mają trwać do momentu całkowitego uwolnienia ruchu i tylko na obszarach federalnych. W poszczególnych regionach mają interweniować siły lokalne. Jeśli droga zostanie zablokowana, rząd nie będzie brał pod uwagę alternatywnych tras i będzie działał w celu jej odblokowania. 

Ponadto nowa ministerka zapowiedziała, że unieważnia protokół swojej poprzedniczki i organizacje, które podczas protestów coś zniszczą, będą musiały za to zapłacić. Bullrich powiedziała także, że organizacje pokryją koszty działania służb.  - Państwo nie zapłaci za użycie służb federalnych, zapłącić będą musiały organizacje lub osoby za to odpowiedzialne - mówiła Bullrich.

Ponadto w pikietach będą mogły uczestniczyć tylko pojazdy, które spełnią szczegółowo określone normy. Jeśli ich nie spełnią, zostaną skonfiskowane. - Pomysłodawcy, wspólnicy i osoby podżegające do takich przestępstw zostaną zidentyfikowani. Wszystkie wykończenia administracyjne zostaną zarejestrowane - mówiła Bullrich. Dodała, że ich dane zostaną sprawdzone w bazie prokuratury, by sprawdzić czy mają ubezpieczenia socjalne. W przypadku zaangażowania się w protesty obcokrajowców ma zostać o tym poinformowany o tym urząd imigracyjny.

Krajowy Komitet ds. Zapobiegania Torturom naciska na rewizję przepisów. Ich zdaniem chęć uniknięcia blokady ulic narusza prawo do protestu, ustanowione w art. 14 konstytucji - czytamy w "Politcia Argentina".

Drastyczne cięcia w Argentynie

Jak powiedział Javier Milei, obniżenie wartości peso jest częścią "ekonomicznej terapii szokowej", której kraj potrzebuje, by wyjść z największego kryzysu od dekad. W minionym stuleciu Argentyna kilkukrotnie ogłaszała bankructwo, teraz kraj znów jest w dramatycznej sytuacji. W ubóstwie żyje już 40 proc. obywateli, a inflacja przekroczyła 140 proc.

Ponadto minister gospodarki Luis Caputo zapowiedział duże cięcia wydatków publicznych. Ograniczone zostaną dotacje do paliwa i transportu, część rządowych kontraktów i reklam ma zostać natomiast zamrożona.

Minister pytany o projekty infrastrukturalne, stwierdził, że w kasie państwa nie ma na nie pieniędzy, bo te najczęściej "kończyły w kieszeniach polityków albo biznesmenów". Do tego jedną z pierwszych decyzji Milei'ego była rezygnacja z dziewięciu ministerstw. Caputo powiedział już, że to ograniczy liczbę pracowników sektora publicznego aż o 34 proc. 

Przez kilka miesięcy będzie gorzej, niż dotychczas, szczególnie jeśli chodzi o inflację. I mówię to dlatego, że lepiej mówić niewygodną prawdę, niż kłamać

 - stwierdził Luis Caputo, minister gospodarki. Trudno się więc dziwić, że nowe władze obawiają się protestów. 

Kim jest Javier Milei? 

Javier Milei 19 listopada zwyciężył w drugiej turze. Uzyskał 55,69 procent głosów. To największa od 40 lat przewaga w wyborach prezydenckich w Argentynie.

Nowy prezydent Argentyny jest ekonomistą, wykładał mikroekonomię, makroekonomię i teorię monetarną na argentyńskich i zagranicznych uczelniach. Od 2021 roku zasiadał w argentyńskiej Izbie Deputowanych, reprezentował skrajną prawicę. Jest libertarianinem, określa się także mianem "rynkowego anarchisty".

Domaga się dolaryzacji argentyńskiej gospodarki, zlikwidowania Banku Centralnego oraz legalizacji handlu organami. Odwołuje się do utrwalonej w argentyńskiej pamięci zbiorowej nostalgii za dobrobytem z XIX wieku. Porównywany jest z politykami takimi jak Donald Trump i Jair Bolsonaro.

Milei sam siebie opisuje jako anarchokapitalistę i mówi, że jest "za wolnością", choć France24 nie podaje, co polityk ma na myśli (wolność może być od czegoś i do czegoś, np. wolność od mowy nienawiści i hejtu lub wolność do małżeństw niezależnie od płci). Prezydent jest w wielu sprawach konserwatystą: chce zakazać aborcji i usunąć ze szkół edukację seksualną. Sam jest bezdzietny, nie ożenił się i mieszka z pięcioma psami rasy mastiff. Cztery z nich nazwał po słynnych ekonomistach: to Milton (jak Milton Friedman), Murray (jak Murray Rothbard), Robert oraz Lucas (jak Robert Lucas).

Więcej o: