"Prace nad budżetem idą ostro do przodu. Czasu mamy rekordowo mało, ale zdążymy. Stay tuned!" - informował resort finansów w serwisie X w sobotę 16 grudnia, publikując zdjęcie, na którym widać szefa resortu i kluczową wiceministerkę.
Czasu jest bardzo mało - albo raczej było, bo można się spodziewać, że prace dotyczące budżetu państwa na 2024 rok dobiegają albo dobiegły już końca. Już jutro, we wtorek 19 grudnia, budżet ma stanąć na rządzie, a w czwartek ustawa pojawi się w Sejmie na pierwszym czytaniu. Dziś (w poniedziałek) przed południem w Kancelarii Premiera odbywa się spotkanie koalicyjne KO, Trzeciej Drogi i Nowej Lewicy i są wskazania, że i tutaj tematem będzie budżet - w KPRM zjawił się nowy minister finansów Andrzej Domański i wspomniana powyżej wiceministerka Hanna Majszczyk. Pojawiły się też przecieki dotyczące wielkości planowanej dziury w finansach państwa.
Krzysztof Berenda z RMF FM donosi, że deficyt budżetowy może wzrosnąć do nawet ponad 200 miliardów złotych z już i tak rekordowych blisko 165 miliardów, zapisanych w projekcie PiS. Skąd taki silny wzrost? Tak naprawdę można się go było spodziewać. Sam minister finansów Andrzej Domański uprzedzał już, że "jego" deficyt będzie inny (czyli zapewne wyższy). Koalicja Obywatelska zapowiedziała w kampanii wyborczej nie tylko utrzymanie programów PiS, ale i dorzuciła swoje obietnice.
Przede wszystkim, w projekcie pokazanym przez PiS jeszcze przed wyborami nie było nic o przedłużeniu zerowej stawki VAT na żywność - rozporządzenie ministra finansów (Andrzeja Kosztowniaka) w tej sprawie pojawiło się dopiero w grudniu (koszt wydłużenia to około 5 mld zł). Do tego dochodzi przedłużenie zamrożonych cen energii, gazu i ciepła, obiecane podwyżki wynagrodzeń dla pracowników sfery budżetowej (o 20 proc.) i nauczycieli (o 30 proc.) - już od początku nowego roku i jeszcze urlopy dla mikroprzedsiębiorców. Nie wymieniamy tutaj nawet podniesienia kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł, bo sami przedstawiciele nowego rządu sugerują, że nie zostanie to bardzo szybko wprowadzone, na pewno nie od początku roku. Warto też pamiętać, że budżet można potem w ciągu roku nowelizować.
- Przewidujemy, że deficyt sektora finansów publicznych w nowym projekcie budżetu wyniesie nieznacznie powyżej 5 proc. zamiast 4,5 proc. PKB - skomentowali ekonomiści Santander Bank Polska. Dodali, że w budżecie mogą się też pojawić oszczędności związane z przeglądem wydatków po poprzednikach - jak zauważał Mikołaj Fidziński w swoim najnowszym cotygodniowym raporcie.