Rada do spraw spółek zasiada już w nowym składzie, któremu przewodniczy powołany przez premiera Grzegorz Karpiński. Oprócz tego do rady premier powołał Monikę Julię Aksamit-Zienkiewicz, Jana Podkowika i Monikę Saracyn. Pozostałych członków wyznaczył minister aktywów państwowych, Borys Budka. Są to: Marcin Bania, Michał Małdziński, Elżbieta Osmólska i Paweł Zieliński. Organ, w którym zasiadają, zajmuje się oceną kandydatów na członków rad nadzorczych w spółkach państwowych oraz z tych z udziałem Skarbu Państwa.
To, że rada ds. spółek już działa, zapowiada rychłe zmiany m.in w Orlenie czy PGE. Pierwsze decyzje zostały już zresztą podjęte. Nowy minister aktywów państwowych, Borys Budka, odwołał z rady nadzorczej Orlenu Janine Goss, bliską przyjaciółkę Jarosława Kaczyńskiego. Rada musi teraz zając się m.in. kandydaturą osoby, która ją zastąpi.
Jak donosi "Rzeczpospolita" rada pozytywnie zarekomendowała ogółem już sześć osób. Są to: Magdalena Roguska, Mateusz Matejewski, Edyta Szostak, Alicja Anna Klimas, Waldemar Andrzej Nowak i Paweł Jędrzejewski. Nie podano, do których spółek mieliby trafić, ani czy ktokolwiek z listy zastąpi Goss.
Radę ds. spółek utworzono w grudniu 2016 roku, czyli za rządów PiS. W jej skład wchodzi ośmiu członków.
Odwołanie Janiny Goss to początek czystek, jakie mogą wkrótce spotkać Orlen. - Pierwszym i najważniejszym moim zadaniem jako ministra aktywów państwowych będzie przygotowanie audytu w spółkach Skarbu Państwa w ostatnim okresie - mówił Borys Budka nowy minister aktywów państwowych. - Bardzo istotne jest, by jak najszybciej przywrócić zdrowe, ekonomiczne zasady i reguły w zarządzaniu i koordynowaniu aktywami państwowymi - dodał.
Wkrótce ze stanowiska prezesa Orlenu powinien ustąpić Daniel Obajtek. Borys Budka na swojej pierwszej konferencji prasowej w roli ministra aktywów państwowych mówił, że "prezes Orlenu powiedział, że jest przedstawicielem określonego środowiska politycznego i czuje się z nim związany", dlatego oczekuje "na szybkie podjęcie stosownych kroków, czyli podania się do dymisji". W kwietniu Daniel Obajtek rzeczywiście powiedział, że jeśli Prawo i Sprawiedliwość wybory przegra (a tak się stało) to sam zrezygnuje ze stanowiska, bo ma "honor i godność". Jeżeli jednak nie zdecyduje się poddać do dymisji, ani nie odwoła go zarząd, prawdopodobnie 6 lutego nadzwyczajne walne zgromadzenie akcjonariuszy zdecyduje o zmianie szefa koncernu.