- Dla nas bardzo ważne jest, by Polska była jednym z najważniejszych partnerów w odbudowie Ukrainy. Pragniemy, by polski biznes był jednym z liderów na naszym rynku - powiedział w kwietniu prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podczas wizyty w naszym kraju. - Jesteśmy bardzo zainteresowani tym, żeby Polska podjęła się realizacji wielu projektów przy odbudowie Ukrainy. Polska ma wiele biznesów posiadających doświadczenie, ludzi, pieniądze (...) Zapraszamy polskich biznesmenów do aktywnego wejścia na ukraiński rynek - dodawał. W te słowa wsłuchał się m.in. prezes InPostu Rafał Brzoska, który mówił o tym w rozmowie z "Rzeczpospolitą".
Brzoska zdradził, że zaczyna już organizację funduszu odbudowy Ukrainy, w który zaangażowane są także inne polskie firmy. Wkrótce odwiedzi też sąsiednie kraje i będzie namawiał zagraniczne przedsiębiorstwa do dołączenia do projektu. Rozmawiał już na ten temat z przedstawicielami administracji i biznesu w USA. W "Rzeczpospolitej" mówił, że jest w stanie przeznaczyć na ten cel 100 mln euro, żeby "pokazać innym polskim przedsiębiorcom, że warto się zaangażować". Postawił jednak warunek. - Musi być silny partner po drugiej stronie, a ja nie wyobrażam sobie silniejszego partnera niż biznes amerykański - stwierdził.
Szacuje się, że koszt odbudowy Ukrainy to 700-1000 mld dol. I według Brzoski wciąż nie zostało ustalone, kto w i jakim stopniu będzie odpowiedzialny za odbudowę tego kraju. - Amerykanie jasno mi powiedzieli: to nieprawda (że niemieckie czy francuskie firmy już robią w Kijowie pierwsze interesy - przyp. red). A jeżeli Amerykanie tak mówią, to dla mnie oznacza jedno: że to Amerykanie rozmawiają dzisiaj w Kijowie i stawiają warunki, co musi się wydarzyć, żeby odkręcić kurek z pieniędzmi - tłumaczył w rozmowie z "Rzeczpospolitą". Zdaniem Brzoski polskie firmy powinny przyjąć jedną z trzech strategii: podwykonawstwo wielkich inwestycji, mały biznes inwestujący w regionach oraz wykorzystanie Polski jako wielkiego hubu.