Premier Donald Tusk zapowiedział w środę, że rząd podejmie prace nad zmianami dotyczącymi Funduszu Kościelnego. - Prace nad regulacjami będą zmierzały w stronę systemu odpowiedzialności finansowej wiernych, a więc mówimy o systemie dobrowolnego odpisu od podatku osób zainteresowanych wsparciem swojego Kościoła. Musi to być decyzja wiernych, a nie decyzja państwowa - mówił premier. Za wprowadzenie zmian odpowiadać ma specjalnie powołany w tym celu międzyresortowy zespół. Nowe zasady finansowania mają natomiast zacząć obowiązywać w 2025 roku.
Obietnica likwidacji Fundusz Kościelnego, która znalazła się na liście "100 konkretów" Koalicji Obywatelskiej, nie zostanie więc najprawdopodobniej zrealizowana w okresie pierwszych 100 dni sprawowania władzy przez nowy rząd. Sam Fundusz Kościelny ma ponadto zostać zastąpiony dobrowolnym odpisem podatkowym na rzecz Kościoła, na który będą mogli zdecydować się wierni. Donald Tusk wraca tym samym do kompromisu, który jego poprzedni rząd opracował w 2013 roku wraz z Konferencją Episkopatu Polski - zauważa portal money.pl. Temat ten omawialiśmy również w poniższym artykule:
Nie wszyscy przedstawiciele kleru są jednak zwolennikami systemu finansowania opartego na dobrowolnym odpisie od podatku. W rozmowie z money.pl o. Paweł Gużyński wskazywał co prawda, że Fundusz Kościelny jest formą archaiczną, ale nie przychylał się do proponowanej alternatywy. - W Polsce przynależność do Kościoła katolickiego nigdy nie była związana z koniecznością żadnej opłaty. Zastąpienie Funduszu odpisem podatkowym radykalnie odwróci sytuację. W Niemczech niestety tak to funkcjonuje, ale Kościół niemiecki jest bogaty - mówił o. Gużyński dziennikarzom.
W naszym artykule o tym, jak wygląda finansowanie Kościołów w innych krajach wyjaśnialiśmy, że niemieckie kościoły mają konstytucyjne prawo do nakładania podatków na wiernych. Kwota przekazywana na cele wspólnoty oparta jest na podatku dochodowym i pobierana przez państwo. W 2019 roku Kościół katolicki osiągnął dzięki temu w Niemczech przychody sięgające blisko 6,76 mld euro.
Jako lepsze rozwiązanie o. Gużyński wskazywał model innego europejskiego kraju. - W Szwajcarii również obowiązuje odpis podatkowy na Kościół, ale płacą go wszyscy, bez względu na to, czy są wierzący, czy nie. Odpis zasila coś na wzór funduszu, a środki w nim zgromadzone są dzielone według ściśle określonych zasad. W ten sposób realizuje się prawo do wolności religijnej, które mówi, że masz prawo do wiary lub niewiary - mówił.
O. Gużyński zwracał uwagę, że jego zdaniem przekształcona powinna zostać cała wewnętrzna struktura finansowa Kościoła. Pierwszym krokiem powinno być poukładanie wzajemnych relacji z państwem. Duchowny zwraca jednocześnie uwagę, że duża część pieniędzy z Funduszu Kościelnego przekazywana była między innymi na remont użytkowanych przez Kościół zabytków, które są jednocześnie dobrami kultury narodowej.
Proponowaną przez rząd zmianę pozytywnie ocenia natomiast w rozmowie z money.pl ks. Kazimierz Sowa. - W Polsce wierni i tak utrzymują Kościół katolicki z ofiary składanej na tacę, dlatego uważam, że jeśli odpowiednio zakomunikujemy tę zmianę, to rewolucji nie będzie - mówił dziennikarzom.
Ks. Sowa zwraca jednak jednocześnie uwagę, że reformie towarzyszyć powinna należyta kampania informacyjno-edukacyjna. Jako przykład odpowiedniej komunikacji podaje Włochy, gdzie Kościół osiąga roczny przychód 950 mln euro dzięki ok. ok. 60 mln wiernych. Jak podawaliśmy, system włoski również oddaje decyzję podatnikom. Obywatele mogą zdecydować w zeznaniu, czy chcą przeznaczyć 0,8 proc. na rzecz państwa (środki te wykorzystywane są wówczas na cele kulturowe), czy na rzecz jednej z 12 wspólnot religijnych.
Oparcie się na modelu zbliżonym do niemieckiego pozytywnie oceniał w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" również ks. Tadeusz Stanisławski. Wskazywał ponadto, że może on okazać się dla Kościoła korzystniejszy finansowo niż sam Fundusz Kościelny. - Robiliśmy symulacje, z których wynikało, że gdyby tylko 30 proc. podatników odhaczyło te 0,5 proc. podatku dochodowego, to Kościół otrzymywałby trzy razy tyle, ile z Funduszu Kościelnego. Czyli zamiast 100, 120 mln miałby około 300 mln zł rocznie. Pomyślmy: 30 proc. podatników i 0,5 proc.! - podkreślał w rozmowie.