Mateusz Morawiecki miał otrzymać z Kancelarii Premiera nawet 118 tysięcy złotych - wynika z informacji "Faktu". Wszystko dlatego, że były szef rządu przez kilka lat swojego urzędowania uzbierał 104 dni zaległego urlopu. Zgodnie z Kodeksem pracy należy mu się więc ekwiwalent.
Rząd Mateusza Morawieckiego upadł 11 grudnia, kiedy nie uzyskał od Sejmu wotum zaufania, a sam polityk premierem przestał być de facto dwa dni później. Jednak z "wyprowadzką" z Kancelarii Premiera łączą się także kwestie kadrowe. Tak, jak każdy inny szef rządu, Morawiecki zatrudniony był na podstawie umowy o pracę, podlegając tym samym prawom, jak każdy inny pracownik - w tym prawu do urlopu wypoczynkowego w liczbie 26 dni.
Okazuje się jednak, że Morawiecki niewiele skorzystał z urlopu. Według ustaleń "Faktu" KPRM musiało wypłacić byłemu szefowi rządu 118 tys. 077 zł 44 gr ekwiwalentu za niewykorzystane dni wolne. Jak przekazało dziennikowi Centrum Informacyjne Rządu, miało być ich aż 104.
Poważnie traktowana funkcja Prezesa Rady Ministrów rzadko pozwala na korzystanie z urlopu wypoczynkowego, a pan premier Morawiecki dał się poznać jako osoba szczególnie zaangażowana w zadania rządowe. Ekwiwalent urlopowy to nie kwestia wniosku czy żądania pracowników, ale przepis Kodeksu pracy i jest on wypłacany niezależnie od woli czy wniosku osoby zainteresowanej. Podobne ekwiwalenty były wypłacane wcześniej, także premierowi Tuskowi, gdy w 2014 r. porzucił stanowisko polskiego premiera i przeniósł się do Brukseli
- przekazało biuro poselskie Mateusza Morawieckiego w rozmowie z "Faktem".
Mateusz Morawiecki i ministrowie jego dwutygodniowego rządu po zakończeniu pełnienia swoich obowiązków w związku z nieuzyskaniem wotum zaufania, mogli liczyć na niemałe odprawy. Jak pisaliśmy w listopadzie, członkowie rady ministrów otrzymali pełne uprawnienia ministerialne. Dr Marcin Berek, rozmawiając z "Rzeczpospolitą" stwierdził, że w związku z tym będą przysługiwać im nie tylko wynagrodzenia i świadczenia, ale także odprawy. Natomiast jak ustalił "Dziennik Gazeta Prawna", ministrom ustępującym z urzędu przysługiwała odprawa w wysokości 17 tys. 768 złotych brutto. Sam Mateusz Morawiecki mógł liczyć na jeszcze większą kwotę. Według wyliczeń tygodnika "Wprost" mógł otrzymać odprawę w wysokości ok. 23 tys. złotych.