Adam Glapiński będzie musiał się tłumaczyć. "Pancerny Marian" bierze się za NBP

NIK podczas corocznej kontroli w NBP skupi się na dwóch sprawach. Prześwietlone zostaną pensje, m.in. kilkunastu doradców Adama Glapińskiego. Ponadto urzędnicy przyjrzą się wydatkom na promocje z funduszu, z którego najprawdopodobniej finansowano słynne banery na siedzibie NBP.
Prezes NBP Adam Glapiński
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Jak co roku, Najwyższa Izba Kontroli wejdzie do Narodowego Banku Polskiego. NIK zbada sytuację w instytucji w ramach wykonania budżetu za 2023 rok. Jak informuje money.pl, urząd kierowany przez Mariana Banasia, nazywanego przez media "pancernym", ma w tym roku skupić się na sprawach, które bank centralny "skrzętnie ukrywa przed opinią publiczną". Chodzi o wynagrodzenia oraz wydatki na promocje. 

Zobacz wideo Piotr Kuczyński o sprzedawaniu obligacji przez banki centralne: tak mógłby działać również NBP

NIK prześwietli NBP. Skupi się na pensjach

Polityka kadrowa NBP budzi sporo kontrowersji. Prezesowi Adamowi Glapińskiemu wypomina się uczynienie z założenia bezstronnej instytucji, bezpieczną przystanią dla osób związanych z PiS-em. Ostatnio trafił tam Artur Soboń, wiceminister finansów w rządzie Mateusza Morawieckiego. NBP zatrudnia też choćby Adama Lipińskiego, współpracownika Jarosława Kaczyńskiego jeszcze z czasów Porozumienia Centrum czy Piotra Pogonowskiego, byłego szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.  

Kontrowersje dotyczą również doradców Glapińskiego. Ich grono miało się ostatnio poszerzyć, m.in. o polityka PiS Wojciecha Jasińskiego, byłego ministra skarbu, który swego czasu szefował też Orlenowi. Jak ustaliła "Rzeczpospolita", pod koniec 2023 roku Glapiński miał aż 14 (sic!) doradców, z czego każdy zarabiał około 30 tys. zł. Dziennik pisał też, że o takie stanowisko wcale nie było trudno - wystarczyło nie krytykować prezesa NBP i mu przytakiwać. Bank odmówił jednak gazecie podania pełnej listy doradców prezesa. 

NIK sprawdzi, ile NBP kosztowały banery

Urzędnicy Mariana Banasia przyjrzą się też kosztom promocji. To z tej puli NBP miał pobrać pieniądze na słynne banery wywieszane na budynku siedziby instytucji. Wśród nich były choćby te, na których NBP informował, że głównymi przyczynami inflacji była"agresja rosyjska w Ukrainie" oraz "Pandemia i jej skutki". Bank również w tej kwestii unikał odpowiedzi na pytania o koszty akcji. 

Ponadto NIK sprawdzi, jak wyglądały przepływy pieniężne między bankiem centralnym a mediami przychylnymi Zjednoczonej Prawicy, do których to szef NBP chętnie chodził i udzielał wywiadów. Wyniki kontroli Marian Banaś przedstawi w Sejmie. To stanie się jednak nie wcześniej niż w połowie 2024 roku. 

Więcej o: