Wygląda na to, że właśnie nastąpił koniec awantury o lokalizację pierwszej elektrowni atomowej w Polsce. "Decyzja o lokalizacji elektrowni jądrowej w gminie Choczewo jest ostateczna" - zakomunikował resort klimatu.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska podkreśla, że "zmiana lokalizacji oznaczałaby rozpoczęcie od początku całego procesu, w tym badań które trwały od 2017 r., czyli opóźnienie całej inwestycji nawet o 10 lat" - podaje Polska Agencja Prasowa.
Pod koniec 2022 r. rząd PiS informował, że wybrał Amerykanów jako dostawców technologii dla pierwszej elektrowni atomowej w Polsce. Inwestycja w gminie Choczewo otrzymała już także decyzję środowiskową i lokalizacyjną. "Dzięki decyzji o ustaleniu lokalizacji spółka Polskie Elektrownie Jądrowe otrzymała prawo do dysponowania terenem na potrzeby prac przygotowawczych oraz budowy obiektu, a także późniejszej eksploatacji elektrowni jądrowej" - przypomina MKiŚ.
Zgodnie z umową zawartą z Polskimi Elektrowniami Jądrowymi pierwszą elektrownię jądrową w Polsce ma zaprojektować i wybudować konsorcjum firm Westinghouse i Bechtel. Prace projektowe trwają. Sama budowa miałaby się zacząć w 2026 roku i skończyć dziewięć lat później.
Zaledwie dwa tygodnie temu Polskie Elektrownie Jądrowe informowały, że decyzja o ustaleniu lokalizacji na Pomorzu uzyskała status ostatecznej. Wydane na początku stycznia postanowienie ministra rozwoju i technologii miało "zamknąć proces odwoławczy od decyzji lokalizacyjnej i kończy etap rozpatrywania sprawy przez organy administracji publicznej".
Mówiąc prościej, miało to oznaczać, że Lubiatowo-Kopalino (woj. pomorskie, powiat wejherowski) to ostateczna lokalizacja elektrowni i nic nie może tego zmienić. I resort klimatu właśnie to potwierdził.
Burza wokół lokalizacji elektrowni atomowej w Polsce zaczęła się od wypowiedzi wojewody pomorskiej. "Dziennik Bałtycki" w środę podał, że Beata Rutkiewicz podczas wizyty w Chojnicach wyraziła wątpliwość co do słuszności decyzji o lokalizacji elektrowni w Lubiatowie-Kopalinie w gminie Choczewo.
Cały czas się zastanawiamy, co z tym tematem dalej. To jest trudny temat. Są też pewne głosy na temat technologii wybranej do budowy tej elektrowni. Myślę, że najbliższe miesiące będą takim bardzo zaostrzonym trybem pracy
- powiedziała wojewoda pomorska Beata Rutkiewicz. Tego samego dnia wieczorem Rutkiewicz wydała jednak oświadczenie w tej sprawie.
"W związku z nieprawdziwymi informacjami pojawiającymi się w przestrzeni publicznej dotyczącymi zmiany lokalizacji elektrowni jądrowej, Wojewoda Pomorska - Beata Rutkiewicz informuje, że nieprawdą jest twierdzenie, że zapadła decyzja o zmianie lokalizacji elektrowni jądrowej na Pomorzu. Podczas spotkania 17.01.2024 r. w Chojnicach Wojewoda Pomorska wskazała, że w związku z dużą ilością uwag oraz rozmów, które prowadziła zasadne jest powtórne przyjrzenie się i przeanalizowanie wydanej decyzji środowiskowej dla lokalizacji elektrowni w Lubiatowie. Ostateczne decyzje co do lokalizacji elektrowni jądrowej na Pomorzu zostaną podjęte przez Rząd RP w stosownym czasie, po dokonaniu szczegółowych analiz" - mogliśmy przeczytać w komunikacie zamieszczonym w mediach społecznościowych.
Wicemarszałek województwa pomorskiego Leszek Bonna poinformował z kolei, że dokument poświęcony kwestii lokalizacji elektrowni atomowej w Lubiatowie-Kopalinie, który przygotował zespół powołany przez marszałka województwa Mieczysława Struka, trafił do premiera Donalda Tuska. - Nasz dokument pod nazwą 'Memorandum dotyczące elektrowni jądrowej' został przekazany na ręce premiera i prosimy rząd o przyjrzenie się temu dokumentowi i zawartym tam wnioskom - powiedział wicemarszałek. Autorzy zawarli w dokumencie swoje wątpliwości dotyczące lokalizacji elektrowni w kontekście jej wpływu na środowisko naturalne.
"O wątpliwościach dotyczących wpływu wybranej lokalizacji informowaliśmy w zeszłym roku Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w ramach oceny oddziaływania na środowisko. Mamy nadzieję, że wszystkie wątpliwości zostaną wyjaśnione w trakcie powtórnej oceny, która zgodnie z decyzją GDOŚ odbędzie się przed wydaniem pozwolenia na budowę dla elektrowni" - dodał wczoraj wicemarszałek w oświadczeniu zamieszczonym na Facebooku.
- Nie ma takiej decyzji i nie ma do niej podstaw. We wszystkich procesach inwestycyjnych, pewne zmiany mogą następować, ale tu nie ma żadnych przesłanek, by mówić o takiej decyzji - zapewnił z kolei wczoraj w Radiu ZET szef KPRM Jan Grabiec, pytany informację o zmianę lokalizacji elektrowni atomowej.
- Elektrownia to jedna z priorytetowych spraw dla rządu. Będziemy analizować, co zrobiono do tej pory i rozwijać ten projekt. Jesteśmy przed wejściem w bezpośredni dialog z partnerami, ale to będzie się działo - zadeklarował szef Kancelarii Premiera. Po informacji o tym, że może zmienić się dotychczasowa lokalizacja dla elektrowni atomowej w Polsce, w mediach społecznościowych wybuchła prawdziwa burza.
Politycy PiS nie gryźli się w język. "Teraz, kiedy prace nad pierwszą elektrownią jądrową są już tak zaawansowane wracamy do punktu wyjścia. Nie nazwę prób storpedowania tego projektu sabotażem. To coś znacznie gorszego - to chocholi taniec, który jest przekleństwem naszej polityki i zawsze prowadził nasz kraj do katastrofy. Nie idźmy tą drogą" - napisał m.in. na platformie X były premier Mateusz Morawiecki.