Trwa ogólnopolski protest rolników organizowany pod hasłem "Europa to znaczy uprawiać i hodować". Protestujący przede wszystkim sprzeciwiają się wprowadzaniu Zielonego Ładu i niekontrolowanemu napływowi towarów z Ukrainy. Od późnego ranka traktory i inne wolno przemieszczające się maszyny, a nawet piesi przechodzący przez pasy, blokują setki dróg. Protesty odbywają się w ponad 200 miejscach w całej Polsce. Pełną mapę protestów znajdziesz tutaj.
Strona rządowa okazuje zrozumienie rolnikom. - Dziś trwa wiele protestów w całym kraju i rozumiemy ich zasadność. To sprzeciw rolników wobec polityki Brukseli, która nakłada kolejne obostrzenia i wymagania w związku z Zielonym Ładem, czy Wspólną Polityką Rolną. Przed rokiem, kiedy przepisy były ustalane, rolnicy zgłaszali swoje uwagi, ale być może nie na tyle mocno, by zostały usłyszane - mówił chociażby wiceminister rolnictwa Stefan Krajewski.
W Nysie do protestujących rolników dołączył także sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi Michał Kołodziejczak, który podkreślał, że "zmieniły się czasy, gdy nikt z ministerstwa nie wychodził do rolników". - Jestem z wami, po to, żeby nasze, polskie rolnictwo karmiło Polaków. Jestem z wami, bo wy jesteście tutaj, żebyśmy my Polacy teraz i w przyszłości nie głodowali, nie przepłacali za żywność. Jestem z wami tutaj, żeby to polskie rolnictwo dawało bezpieczeństwo żywnościowe Polsce - mówił Kołodziejczak.
Do rolników wyjdzie nawet najważniejsza osoba w resorcie, czyli minister rolnictwa Czesław Siekierski. Zapowiedział, że po powrocie z Brukseli spotka się z protestującymi rolnikami w Słupnie w powiecie płockim, choć wiadomo już, że spotkanie nieco się opóźni. "W związku z opóźnieniem wylotu z Brukseli spotkanie odbędzie się w godzinach popołudniowych" - informuje ministerstwo rolnictwa w mediach społecznościowych. Minister był w Brukseli na Radzie Ministrów Unii Europejskiej ds. Rolnictwa.
- Na skutek zbyt dużego otwarcia obszaru Unii Europejskiej i napływu towarów spoza Unii, w tym z Ukrainy, doszło do istotnych zaburzeń na polskim rynku - podkreślał minister Siekierski jeszcze przed przyjazdem do kraju. Z informacji podawanych na ministerialnych stronach wynika, że Siekierski rozmawiał z unijnym komisarzem ds. handlu. Miał od niego żądać ograniczenia liberalizacji przepisów dotyczących handlu z Ukrainą.
Niekontrolowany napływ towarów z Ukrainy był także jednym z tematów, które poruszał Donald Tusk podczas pobytu w Ukrainie. Premier poinformował na konferencji prasowej, że wracają pełnowymiarowe konsultacje rządów Polski i Ukrainy. Najbliższe mają odbyć się w Warszawie w drugiej połowie marca. - Tak ustaliłem wstępnie z premierem Szmyhalem i prezydentem Zełenskim - podkreślał. Donald Tusk przekazał, że wśród tematów konsultacji będą m.in. właśnie kwestie ukraińskiego zboża i jego importu do Polski.
W swoim wystąpieniu premier podkreślał, że oba państwa chcą szukać rozwiązań w sprawie eksportu towarów rolnych przez nasze terytorium. W związku z tym polski rząd chce podpisać umowę z Ukrainą w sprawie tranzytu produktów rolnych. Porozumienie - jak mówił szef rządu - zabezpieczy interesy polskich rolników przed niekontrolowanych napływem towarów z Ukrainy. Podpisały ją z rządem w Kijowie już Bułgaria i Rumunia. - Będziemy szukali podobnej umowy na poziomie rządów ukraińskiego i polskiego - zapowiadał Tusk. Podkreślił, że taka umowa z jednej strony pomoże Ukrainie w sprzedaży zbytu produktów rolnych i zabezpieczy interesy polskich rolników. - Przywiązuję do tego dużą wagę - podkreślił.