Wzrost wynagrodzeń w KGHM jest pewny. Pracownicy mają to zagwarantowane na mocy układu zbiorowego pracy obowiązującego w spółce. Co roku pensje górników są waloryzowane. Wewnątrz spółki trwają jednak rozmowy nt. wysokości tej waloryzacji. Odbyły się już dwie tury i jak na razie nie udało się znaleźć porozumienia. Ostatni raz Międzyzakładowy Związek Zawodowy Pracowników Polskiej Miedzi spotkał się z zarządem 26 stycznia. Związkowcy oczekują, że ich postulaty zostaną przyjęte do 2 lutego. Inaczej grożą sporem zbiorowym.
"Załoga Górnicza polskiej miedzi pracuje w coraz trudniejszych warunkach mikroklimatu. Pracujemy coraz bardziej efektywnie, dlatego żądanie kilkunastoprocentowego wzrostu stawek za szeregowanie i wskaźnika wzrostu wynagrodzeń jest oczywiste" - czytamy w komunikacie sprzed rozpoczęcia rozmów. Związkowcy domagają się podwyżek stawek zasadniczych o 11 proc. z początkiem stycznia, przeszeregowań rzędu 20 proc. oraz jednorazowej nagrody w wysokości 5 tys. zł na każdego pracownika. Ten ostatni punkt tłumaczą niesprzyjającą koniunkturą.
"Wiemy, że 2024 roku będzie obowiązywała niższa wartość świadczenia za węgiel. Będzie też zdecydowanie niższa wartość wypłat z zysku wypracowanego w 2023 roku. Obydwie te wartości obniżą wielkość wynagrodzeń pracowniczych w 2024 roku, dlatego niezbędne jest zrekompensowanie tych świadczeń poprzez wypłaty dodatkowej nagrody, która powinna być wypłacona pracownikom" - czytamy w uzasadnieniu. Taki bonus miałby trafić na konta górników do końca czerwca.
Opisane postulaty odrzucił zarząd. Zaproponował wzrost stawek o 9,2 proc. i 10 proc. przeszeregowań. To z kolei strona związkowa uznała za stanowisko "nie do przyjęcia". W wydanym po ostatnim spotkaniu komunikacie związkowcy wskazali, że w przypadku niespełnienia ich żądań nie wykluczają "wszczęcia procedury sporu zbiorowego", a to w kolejnych etapach może prowadzić do strajku.