Daniel Obajtek został odwołany z dniem 5 lutego (poniedziałek) ze stanowiska prezesa Orlenu przez stary skład rady nadzorczej. We wtorek 6 lutego odbędzie się walne zgromadzenie akcjonariuszy, które dokona zmian w radzie nadzorczej. Obecnie w jej składzie jest m.in. Wojciech Jasiński, polityk PiS.
Wiceminister aktywów państwowych Robert Kropiwnicki ocenił, że decyzja w sprawie odwołania była do przewidzenia. Przypomniał jednak, że Daniel Obajtek sam mówił o swoim odejściu w przypadku wygranej Koalicji Obywatelskiej w wyborach parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2023 r.
- Uważam, że to normalne, że mi podziękują. Opozycja zapowiada nierealne rzeczy. Jedna pani mówi o cenie paliw za 5 zł, a jak się jej pyta, jak to zrobić, to mówi, że nie wie. Ja nie chcę zarządzać Orlenem, który będzie zarządzany gospodarką regulowaną i wróci do komunizmu - mówił Daniel Obajtek w RMF FM. - Nie będę przenosił chorych planów, które doprowadzą do katastrofy Polski. Trudno, żebym firmował takie plany i projekty. Sam odejdę, mówiąc zupełnie szczerze, nie trzeba mi będzie nawet dziękować. Mam swój honor i swoją godność - podkreślał.
Dlaczego więc oddał się do dyspozycji rady nadzorczej, zamiast podać się do dymisji? Eksperci nie mają wątpliwości.- Daniel Obajtek gra na odwołanie. Dymisja mu się nie opłaca. Jeśli rada nadzorcza odwoła go dziś, dostanie spore odszkodowanie. A pieniądze mogą trafić do niego nawet w tym tygodniu - powiedział informator zaznajomiony z funkcjonowaniem spółki jeszcze przed komunikatem Orlenu w rozmowie z money.pl.
W podobnym tonie wypowiedział się prof. Michał Romanowski. - Gdyby sam zrezygnował z funkcji, czyli podał się do dymisji, odprawa by mu nie przysługiwała. Gdyby poczekał na decyzję nowo powołanej rady nadzorczej, też zapewne straciłby do niej prawo - mówił w rozmowie z businessinsider.com.pl. Z kolei radca prawny Krzysztof Łyszyk powiedział wprost, że "to jest taki chytry plan, który utrudni zablokowanie wypłaty odprawy".
Decyzja o odwołaniu oznacza, że Daniel Obajtek otrzyma pokaźną odprawę. Jako prezes Orlenu zarabiał miesięcznie 116,5 tys. zł. "Przysługuje mu odprawa w wysokości trzykrotności miesięcznego wynagrodzenia stałego oraz odprawa z tytułu zakazu konkurencji, czyli 6-krotność miesięcznego wynagrodzenia. Obajtek może zatem liczyć na milionową odprawę" - pisała "Gazeta Wyborcza".