W środę na nadzwyczajnym walnym zgromadzeniu spółki PGE odwołano Janinę Goss, Tomasza Hapunowicza, Mieczysława Sawaryna, Artura Składanka i Radosława Winiarskiego. Janina Goss, którą media opisują jako szarą eminencją ze względu na swoją znajomość z Jarosławem Kaczyńskim, przez osiem lat rządów PiS zasiadała w radach nadzorczych kilku spółek.
Przyjaciółka Kaczyńskiego w grudniu ubiegłego roku straciła pracę w radzie nadzorczej Orlenu. "Fakt" podaje, że od lutego 2023 r. Janina Goss miała tam zarobić 100 tys. zł. "Nieoficjalnie w PiS mówi się, że trafiła do paliwowej spółki, by nadzorować działania prezesa Daniela Obajtka i być 'uchem' prezesa PiS w koncernie" - czytamy.
W latach 2016-2022 Janina Goss zasiadała w radzie nadzorczej Banku Ochrony Środowiska, gdzie miała zarobić łącznie ok. 782 tys. zł. Natomiast w PGE w latach 2016-2023 spółka miała jej wypłacić 532 tys. zł.
Janina Goss jest jedną z najbardziej zaufanych osób prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. "W PiS obowiązuje zasada, że kto z 'panią Janeczką' wojuje, ten od prezesa ginie. Jest ogromnie wpływowa i absolutnie lojalna wobec Jarosława Kaczyńskiego. Dobrze znała się też z matką braci - Jadwigą Kaczyńską. Pożyczała prezesowi 200 tys. zł, by miał za co zapewnić chorej wówczas matce opiekę pielęgniarską. W Łodzi niepodzielnie rządzi PiS-em. Z zamiłowania jest zielarką. Regularnie dostarcza obiady i smakołyki prezesowi PiS i ma nieograniczony do niego dostęp" - pisał o Janinie Goss dziennikarz Gazeta.pl Jacek Gądek.