RPP zaczyna rozmowy. Tym razem to nie inflacja może być "ciekawsza"

Stopy procentowe pod lupą Rady Polityki Pieniężnej. Członkowie RPP we wtorek rozpoczynają dwudniowe posiedzenie, którego zwieńczeniem będzie środowa decyzja. Ekonomiści zwracają uwagę na inne niż raport o cenach doniesienia z gospodarki.
Prezes NBP Adam Glapiński
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Wątpliwości nikt nie ma - Rada Polityki Pieniężnej na ruszającym dziś (we wtorek 6 lutego) posiedzeniu nie zmieni poziomu stóp procentowych. Tym samym główna stopa pozostanie na 5,75 proc. Ostatni raz RPP zmieniła stopy w październiku zeszłego roku, obniżając je z 6 proc. o 25 punktów bazowych. Wcześniej, we wrześniu, zaskoczyła skalą cięcia aż o 75 punktów bazowych (było to cięcie trzy razy mocniejsze od spodziewanego). 

Zobacz wideo Glapiński ostrzega: Inflacja w drugiej połowie roku może wzrosnąć

RPP rozmawia o stopach. Co będzie kluczowe? 

Od samej decyzji Rady ciekawszy będzie komunikat po posiedzeniu, a jeszcze bardziej czwartkowa konferencja prasowa prezesa NBP (i przewodniczącego RPP) Adama Glapińskiego. Ekonomiści i analitycy będą się w tych przekazach doszukiwać wskazówek co do tzw. forward guidance, czyli nastawienia Rady na najbliższą przyszłość. Ma ona do dyspozycji zestaw danych z gospodarki, choć jednocześnie jest to ostatnie posiedzenie przed najnowszą projekcją inflacji, czyli raportem z prognozami przygotowywanymi cyklicznie przez zespół ekspertów NBP. 

Jeśli chodzi o inflację, to wprawdzie w grudniu okazała się być nieco większa niż wskazywał na to wstępny odczyt GUS na poziomie 6,1 proc. (i to tym odczytem dysponowała Rada na swoim styczniowym posiedzeniu). Zrewidowany wskaźnik nie różni się jednak tak bardzo od szybkiego szacunku - ostatecznie inflacja w grudniu wyniosła 6,2 proc. rok do roku. Jak zwracają ekonomiści PKO BP, "to raczej relatywnie słabe dane o PKB w 2023 mogą stanowić ciekawszy temat do dyskusji".

Przypomnijmy, według najnowszych danych GUS, w zeszłym roku polska gospodarka urosła o zaledwie 0,2 proc., wyraźnie wolniej, niż się tego spodziewano. Uwagę zwracała słaba konsumpcja. "Boom konsumpcyjny? Jaki boom konsumpcyjny? 2023 zamykamy rozczarowaniem - polska gospodarka urosła tylko o 0,2% a podane dziś dane GUS sugerują słabą końcówkę roku" - komentowali wtedy ekonomiści Pekao SA. 

Co dalej w tym roku? 

Wróćmy jeszcze do ruszającego dziś posiedzenia. "Poza rozczarowującymi wynikami PKB dostrzegamy kilka innych interesujących wątków, które mogą zostać wywołane w czasie konferencji prasowej prezesa A. Glapińskiego, w tym dość jastrzębie zapowiedzi I. Dąbrowskiego dot. możliwości podwyżek stóp oraz rozpoczęcia zacieśniania ilościowego" - spodziewa się PKO BP. 

"Materiał dowodowy na posiedzenie nie jest specjalnie jastrzębi, więc trudno też spodziewać się, aby grono to zdecydowało się na dalsze zaostrzenie retoryki. Być może nawet otwierają się drzwi do zaskoczeń w drugą stronę" - twierdzą eksperci mBanku. 

"Warto przy tym zauważyć istnienie sporej różnicy poglądów na temat dalszych kroków RPP między rynkami finansowymi (wiara w sporą liczbę obniżek jest niezmącona) a ekonomistami (konsensus wskazuje na kosmetyczne obniżki, my nie widzimy żadnych w tym roku). Pierwszym 'sprawdzam' dla rynków będzie marcowe posiedzenie, kiedy to Rada dokona bardziej kompleksowej oceny czynników wpływających na inflację w średnim okresie" - zauważa z kolei Pekao SA. 

A co dalej? Według BNP Paribas na obniżki stóp procentowych można liczyć dopiero pod koniec tego roku - w czwartym kwartale stopy mogą spaść o 50 punktów bazowych. Czyli na koniec roku ich zdaniem główna stopa będzie na poziomie 5,25 proc. Także oni zauważają, że rynkowa wycena zakłada ostrzejsze obniżki, łącznie o 75-100 punktów bazowych w tym roku. 

Więcej o: