"Gazeta Wyborcza" podaje, że kilka dni temu pracownicy "Karoliny" zostali wysłani na tzw. "postojowe", a związkowcy otrzymali pismo, że wszyscy zostaną zwolnieni. To już kolejny zakład z branży, który ma wielkie kłopoty. W ubiegłym roku informowaliśmy o upadku innego historycznego zakładu, fabryki porcelany "Krzysztof" z Wałbrzycha, którą dobiły ogromne podwyżki cen gazu - o blisko 900 proc.
Zakład Porcelany Stołowej "Karolina" był niegdyś największym pracodawcą w Jaworzynie Śląskiej. Od kilku lat firma borykała się jednak z problemami finansowymi. Na początku 2022 r. "Karolinę" kupiła firma HM Investments - to właściciel spółki Gerlach, która sprzedaje m.in. sztućce. Dzięki temu oba zakłady miały zostać wzmocnione. "GW" przypomina, że w 2014 roku fabryka porcelany straciła płynność finansową i ratowała ją Agencja Rozwoju Przemysłu. "W kolejnych latach epidemia koronawirusa, a później drastyczne podwyżki cen gazu spowodowały, że zakład nie był w stanie dalej funkcjonować" - czytamy. Pod koniec 2022 r. zatrzymano produkcję, a pracowników, których liczbę stale zmniejszano - wysłano na tzw. postojowe.
Od listopada 2023 r. trwa postępowanie upadłościowe Zakładu Porcelany Stołowej "Karolina". Zarząd firmy poinformował związkowców z "Solidarności" przed świętami Bożego Narodzenia o planowanych zwolnieniach grupowych. Miałyby dotyczyć ok. 40 proc. pracowników. Tymczasem w ubiegłym tygodniu związkowcy dostali kolejne pismo z zarządu. Wynika z niego, że zwolnienia grupowe miałyby objąć już wszystkich pracowników. "Dziś otrzymaliśmy oficjalne pismo Zarządu Spółki w sprawie zwolnienia grupowego wszystkich pracowników ZPS "Karolina" w liczbie 181 osób - Komisja Zakładowa rozpoczyna rozmowy w sprawie warunków finansowych i terminów" - piszą związkowcy na Facebooku.
- Po raz kolejny zaproponujemy pracodawcy wsparcie dla zwalnianych pracowników. Możemy zaproponować utworzenie punktu rejestracji na terenie zakładu, przedstawić ofertę szkoleń, kursów, zapewnić spotkania z doradcami zawodowymi. Osoby związane z produkcją ceramiki mają wąską specjalizację i na pewno nie będzie im łatwo odnaleźć się na rynku pracy - powiedział dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy Tadeusz Kotlarski w rozmowie z portalem swidnica24.pl.