Z relacji pasażerów, które zabrał SkyNews, wynika, że od początku lotu niektórzy pasażerowie skarżyli się obsłudze samolotu linii Delta Air Lines na dziwny zapach na pokładzie. Stewardzi mieli jednak na to nie zareagować. Ale po około godzinie lotu z Amsterdamu do Detroit sytuacja tylko się pogorszyła.
W tylnej części samolotu pasażerom miały na głowę spadać robaki. Podróżni nie mogli uwierzyć, że widzą larwy chodzące po ich siedzeniach i ubraniach. - To było absolutnie obrzydliwe - powiedział jeden z pasażerów, który siedział w pobliżu miejsca, gdzie spadały larwy. Okazało się bowiem, że jeden z podróżnych w bagażu podręcznym przewoził zgniłą rybę, z której wydostały się rzeczone robaki.
Informacje te potwierdziła w rozmowie ze SkyNews linia lotnicza. "Przepraszamy klientów lotu 133 AMS-DTW, ponieważ ich podróż została przerwana z powodu niewłaściwie zapakowanego bagażu podręcznego" - przekazano. Niedogodnością był nie tylko chaos na pokładzie, ale też wielkie opóźnienie.
Samolot zawrócił bowiem na lotnisko, gdzie został poddany czyszczeniu. Po kilku godzinach wrócił do użytku. W tym czasie pasażerowie musieli poczekać na zastępczy lot, niektórzy czekali nawet kilka godzin. SkyNews opisuje, że właściciel feralnego bagażu nie opuścił samolotu po wylądowaniu. - Zakładam, że poniesie jakieś konsekwencje, ale nie wiem, jakie - powiedział pasażer mediom.