Rozliczenie Adama Glapińskiego, szefa Narodowego Banku Polskiego, było jednym z nośnych haseł Koalicji Obywatelskiej przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi. - Adam Glapiński jest nie tylko niekompetentny, nie tylko nieprzyzwoity w tym, co robi. Adam Glapiński jest też nielegalny. Nie będzie ani dnia dłużej prezesem NBP. Nie trzeba będzie ustawy - mówił Donald Tusk w lipcu 2023 roku.
Podczas tej samej konferencji obecny premier gwarantował, że "wyprowadzi" Glapińskiego z NBP. Na liście "100 konkretów", czyli obietnic wyborczych KO, znajdujemy ponadto zapowiedź postawienia Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu "za zniszczenie niezależności Narodowego Banku Polskiego".
Według dziennikarzy Bloomberga zapowiedzi Donalda Tuska mogą wkrótce się ziścić, a sam premier miał dać już zielone światło do usunięcia Adama Glapińskiego z urzędu. Według amerykańskiej agencji prasowej prezes NBP ma zostać postawiony przed Trybunałem Stanu, "który mógłby zawiesić go i ostatecznie zmusić do odejścia z pracy".
Argumentem za tą decyzją ma być stronniczość prezesa Glapińskiego oraz wprowadzenie rządu w błąd w kwestii wyników finansowych NBP w 2023 roku - informują anonimowi rozmówcy dziennikarzy powiązani z obecną władzą. Niedługo przed wyborami parlamentarnymi prezes NBP ostrzegał bowiem, że zmiana władzy doprowadzi do niestabilności politycznej oraz może mieć negatywny wpływ na sytuację gospodarczą Polski. Natomiast zamiast zapowiadanych 6 miliardów złotych zysku NBP miało odnotować 20 miliardów złotych straty.
Bloomberg zwraca jednak uwagę, że usunięcie Glapińskiego ze stanowiska może okazać się najtrudniejszą z dotychczasowych decyzji obecnej władzy oraz doprowadzić do zaangażowania instytucji europejskich. Jak przypominają dziennikarze, w grudniu ubiegłego roku Christine Lagarde, prezeska Europejskiego Banku Centralnego, poinformowała szefa NBP, że potencjalne próby pozbawienia go funkcji mogą zostać skierowane do unijnych sądów. Zauważyła, że próby odsunięcia Glapińskiego mogą podważyć niezależność instytucji, "jeśli nie będą zgodne z prawem".
W styczniu tego roku Trybunał Konstytucyjny orzekł ponadto, że postawienie Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu zwykłą większością głosów w Sejmie byłoby niezgodne z konstytucją. Rząd potrzebowałby w tym celu większości trzech piątych głosów, czyli poparcia 276 posłów. Tymczasem koalicja rządząca posiada 248 mandatów. Więcej na ten temat w poniższym artykule:
Najpierw Adam Glapiński musiałby jednak stanąć przed komisją sejmową, do czego potrzeba wyłącznie 115 głosów w Sejmie. Dopiero jej członkowie po rozpoznaniu sprawy i przesłuchaniu świadków mogliby zarekomendować postawienie szefa NBP przed Trybunałem Stanu.