Polski przemysł wreszcie na plusie. W styczniu produkcja wzrosła o 1,6 rok do roku. Analitycy i ekonomiści spodziewali się wzrostu na poziomie 3,1 proc. (podajemy za serwisem Macronext), mamy więc wyraźne rozczarowanie. Jest to jednocześnie poprawa, bo pod koniec zeszłego roku produkcja przemysłowa notowała spadki - w listopadzie o 0,7 proc. - ale spodziewano się wzrostu, a w grudniu aż o 3,5 proc. po korekcie (choć tutaj dane były lepsze od spodziewanych).
Jak podaje GUS, wzrost produkcji sprzedanej (w cenach stałych) miał miejsce w 16 działach przemysłu (na 34), w tym w naprawie, konserwacji i instalowaniu maszyn i urządzeń - o 32,4 proc., w produkcji pojazdów samochodowych, przyczep i naczep - o 21 proc. oraz pozostałego sprzętu transportowego - o 20,4 proc. Produkcja spadła zaś w 18 działach, w tym najmocniej w produkcji urządzeń elektrycznych - o 26,2 proc., w wydobywaniu węgla kamiennego i węgla brunatnego - o 15,3 proc. i w produkcji wyrobów z pozostałych mineralnych surowców niemetalicznych - o 9,2 proc.
W porównaniu z grudniem, czyli w ujęciu miesiąc do miesiąca, produkcja przemysłowa ogółem wzrosła o 2,3 proc. i to także jest odczyt słabszy od spodziewanego (3,9 proc.).
Polski przemysł od miesięcy nie radzi sobie rewelacyjnie, co widać na zamieszczonym poniżej wykresie. Tegoroczne odbicie jak na razie nie wygląda imponująco.
"Spoglądając szerzej - produkcja bez zmian od 2 lat i czekamy na ożywienie w strefie euro" - piszą ekonomiści Pekao SA w szybkim komentarzu na X.
We wtorek GUS zaraportował także, że ceny producentów w przemyśle były w styczniu o 9 proc. niższe rok do roku i o 0,2 proc. niższe niż w grudniu 2023 r. Słowem, w przemyśle mamy coraz głębszą deflację. Deflacja producencka oznacza, że ceny u producentów - czyli zanim trafiły do hurtowni, sklepów czy kolejnych fabryk (jako komponenty, surowce itd.) - spadają. Z jednej strony, to oczywiście dobry sygnał dla inflacji konsumenckiej - spadki cen w przemyśle mają wpływ na ceny gotowych produktów. Z drugiej - oczywiście spadki cen w przemyśle to efekt złej koniunktury w tej gałęzi gospodarki. A to cieszy już mniej.
W styczniu ceny producentów spadały najszybciej w historii. W segmencie dóbr przemysłowych nie widać na razie żadnego zagrożenia dla trendu dezinflacyjnego
- piszą ekonomiści Pekao.
Ceny produkcji są w deflacji od połowy 2023 roku. Dotyka ona głównie górnictwo i przetwórstwo przemysłowe – w styczniu ceny były tam niższe o odpowiednio 11 proc. i 9,2 proc. rok do roku. Spadek kosztów produkcji wyrobów przemysłowych przełoży się na słabszy wzrost inflacji konsumenckiej.
- komentują eksperci z Polskiego Instytutu Ekonomicznego.
***
Zapraszamy do wysłuchania rozmów ze "Studia Biznes" Gazeta.pl w dużych serwisach streamingowych, np. tu: