Wołodomyr Zełenski w specjalnym nagraniu zwrócił się do przedstawicieli polskich władz oraz Komisji Europejskiej. Zaprosił ich na granicę. - Teraz chcę zwrócić się do wszystkich, którzy pamiętają, co oznacza pełny sens słowa solidarność. Słowo, które tak bardzo zmieniło historię całej naszej Europy na lepsze. Tak było. I pod wieloma względami nadal tak jest. Ale teraz widzimy również nadmierną i niesprawiedliwą polityzację, przez którą wspólne osiągnięcia mogą zacząć rozsypywać się - powiedział. Obecnie ani Donald Tusk, ani Andrzej Duda nie zadeklarowali, że pojawią się na granicy.
- Rozwiązanie problemu polskiego rolnictwa jest w gestii polskiego rządu - przekazał nam Jan Krzysztof Ardanowski, były minister rolnictwa i rozwoju wsi, zapytany o zaproszenie przedstawicieli polskich władz na granicę.
- Rolnicy oczekują wprost, żeby premier Donald Tusk zajął się sprawami zmiany Europejskiego Zielonego Ładu, czyli tej ideologii, która jest znienawidzona przez wszystkich rolników w Europie, bo przecież protestują nie tylko w Polsce, i ograniczania rolnictwa wewnętrznego na rzecz żywności spoza Unii, w tym z Ukrainy. To jedno z drugim się bardzo łączy - stwierdził Ardanowski i dodał, że rolnicy oczekują również rozwiązania problemu nieszczelnej granicy.
Polityk Prawa i Sprawiedliwości zwrócił także uwagę na rolę ministra rolnictwa. - Minister rolnictwa, jak się wydaje, popiera, czy wspiera postulaty rolników, ale jest za słaby. To nie w gestii Ministerstwa Rolnictwa są rozmowy na poziomie Komisji Europejskiej czy też rozmowy z Ukrainą. Rolnicy mówią wprost, żeby takie rozwiązanie dla polskiego rolnictwa podjął osobiście Donald Tusk, który wielokrotnie deklarował, jak wpływowym politykiem jest w Brukseli i jakie ma możliwości lobbowania i oddziaływania. Przecież wszędzie - jak słyszeliśmy - są jego przyjaciele polityczni, którzy go szanują. Postulaty rolników są jednoznaczne, to jest działalność premiera - powiedział Ardanowski. - Rozwiązanie problemów polskiego rolnictwa to jest problem rządu - podkreślił na koniec.
Głos w sprawie sytuacji w rolnictwie zabrał też Krzysztof Paszyk z PSL. - Ta sytuacja, którą dzisiaj mamy na gruncie gospodarczym i na gruncie politycznym to efekt kumulacji tego, co nazbierało się na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy. (...) Gdyby nasi poprzednicy byli nieco bardziej roztropni i sprawni w budowaniu tych relacji, to mielibyśmy dzisiaj pewnie nieco spokojniej na polskich ulicach - powiedział w TVN24.
Wcześniej prezydent Ukrainy stwierdził, że manifestacje na granicy polsko-ukraińskiej "każdego dnia pokazują erozję solidarności" oraz mają podłoże polityczne. W podobnym tonie wypowiedział się również ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Zwarycz. "To brak szacunku do pracy ukraińskich rolników w warunkach rosyjskiej agresji, do siebie i innego człowieka. Wstyd i hańba, panowie!" - zwrócił się do protestujących.
Przypomnijmy, że we wtorek (20 lutego) odbył się generalny protest polskich rolników, którzy wyszli na ulice w kilkudziesięciu miastach. Szczególnie napięta atmosfera była na granicy z Ukrainą, gdzie demonstranci zablokowali ruch - w tym również kolejowy. Część uczestników wysypała zawartość ukraińskich wagonów z dwoma tonami kukurydzy na tory.