1 proc. rok do roku - o tyle urósł realnie PKB Polski w czwartym kwartale 2023 r., według najnowszych danych GUS. To odczyt niewyrównany sezonowo. Urząd potwierdził tym samym swój szybki szacunek sprzed dwóch tygodni. Tym razem podał jednak nieco więcej szczegółów tego, co działo się w polskiej gospodarce pod koniec zeszłego roku.
Jak informuje GUS, w ostatnim kwartale 2023 r. mieliśmy dodatnie saldo obrotów handlu zagranicznego (czyli eksport wyższy od importu), ale z drugiej strony zmniejszenie popytu krajowego o 2,3 proc.
Złożył się na to spadek akumulacji brutto o 11,7 proc. oraz wzrost spożycia ogółem o 1,5 proc. Spożycie w sektorze gospodarstw domowych zmniejszyło się o 0,1 proc. Nakłady brutto na środki trwałe wzrosły o 8,7 proc.
- donosi GUS. Trochę "przekładając" to na bardziej przystępny język - naszą gospodarkę do przodu pod koniec roku pchały głównie inwestycje oraz nadwyżka eksportu nad importem. Rozczarowała konsumpcja, szczególnie po stronie gospodarstw domowych. Duży ujemny wkład w dynamikę naszej gospodarki miały też zapasy - w obliczu mizernego popytu polski przemysł z nich schodzi niż je buduje.
Z jednej strony, wzrost gospodarczy o 1 proc. rok do roku w ostatnim kwartale 2023 r. to niezły wynik - najlepszy w minionym roku. W pierwszym kwartale PKB Polski spadł rok do roku o 0,3 proc., w drugim poszedł w dół o 0,6 proc., w trzecim urósł o 0,5 proc. Gospodarka wygrzebywała się ze stagnacji.
Z drugiej strony, tempo rozkręcania się polskiej gospodarki nie było porywające. Ba, kwartał do kwartału, czyli w porównaniu z trzecim kwartałem 2023 r., w czwartym PKB Polski w ogóle nie urósł (ujęcie wyrównane sezonowo).
Zresztą dane za styczeń potwierdzają, że nasza gospodarka wychodzi z dołka, ale nie jakoś szczególnie imponująco. Wcześniejsze dane GUS wskazały, że w całym 2023 r. PKB Polski urósł względem 2022 r. tylko o 0,2 proc.
Czwarty kwartał 2023 r. był w wykonaniu polskiej gospodarki rozczarowujący. W czwartek GUS potwierdził, że tempo wzrostu wyniosło zaledwie 1 proc. rok do roku, a PKB nie zwiększył się w porównaniu do trzech poprzednich miesięcy. Konsumpcja była pod kreską i spadła o 0,1 proc. rok do roku. Jasnym punktem danych okazały się natomiast inwestycje, rosnąc o 8,7 proc. rok do roku. Na tempo wzrostu negatywnie oddziaływała znacząca redukcja zapasów, a pozytywny wkład wykazał eksport netto
- komentuje nowe dane GUS Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl.
Na początku roku pojawiają się jednak optymistyczne zwiastuny powracania gospodarki na dobre tory. Wprawdzie produkcja przemysłowa nadal znajduje się pod wpływem anemicznej koniunktury u naszych głównych partnerów handlowych, lecz są widoki na krzepnięcie konsumpcji mającej być główną siłą napędową odbicia dynamiki PKB. W styczniu powyżej prognoz wypadła sprzedaż detaliczna, a nienotowana od Globalnego Kryzysu Finansowego dynamika wynagrodzeń w ujęciu realnym i luzowanie fiskalne zwiastują szeroki strumień wydatków gospodarstw domowych
- wskazuje. Przewiduje, zresztą podobnie jak większość analityków, że w 2024 r. polska gospodarka urośnie o około 3 proc. rok do roku.
Tak jak pisze Sawicki, głównym motorem napędowym polskiej gospodarki w 2024 r. ma być konsumpcja. Zapewne nieco przygaśnie widoczny w 2023 r. efekt wzmożonych inwestycji (m.in. ze względu na cykl polityczny i w wydatkowaniu funduszy unijnych) Z drugiej strony, napływ środków z KPO powinien - choć raczej dopiero pod koniec roku - nakręcać inwestycje w Polsce.
***
Zapraszamy do wysłuchania rozmów ze "Studia Biznes" Gazeta.pl w dużych serwisach streamingowych, np. tu: