Naddniestrze prosi Moskwę o pomoc. Poszło o gospodarkę. "Rosji zależy na destabilizacji"

Naddniestrze chce rozwiązać spór gospodarczy z Mołdawią. Władze nieuznawanego na świecie regionu poprosiły Rosję o pomoc. Kamil Całus, analityk z Ośrodka Studiów Wschodnich ocenia, że wezwanie Naddniestrza ma przede wszystkim wywrzeć presję na mołdawskim rządzie.
Most przez Dniestr, prowadzący do Naddniestrza.
Fot. REUTERS/Fedja Grulovic

Władze Naddniestrza zwróciły się do Rosji z prośbą o pomoc w rozwiązaniu konfliktu gospodarczego z Mołdawią. Decyzja taka zapadła w środę podczas obrad Zjazdu Delegatów Ludowych Wszystkich Szczebli separatystycznej republiki. W uchwale nie poproszono jednak o jej przyłączenie do Rosji, czego spodziewało się wielu obserwatorów.

Zobacz wideo Krystyna Jarek: Fake newsy? W Finlandii już w szkołach uczy się jak je rozpoznać

Naddniestrze prosi o pomoc. "Raczej nie skończy się interwencją, Rosja nie ma możliwości"

Kilka miesięcy temu Mołdawia wprowadziła specjalne cła dla firm z terenu Naddniestrza, zbuntowanego regionu nieuznawanego na świecie. Z tego powodu władze Naddniestrza zgromadziły w stolicy Tyraspolu ponad 600 przedstawicieli ludowych wszystkich szczebli. Minister gospodarki regionu Siergiej Obolonik mówił podczas zjazdu, że na mocy nowego rozporządzenia wpływy z ceł do budżetu Naddniestrza spadły o 18 proc.

Delegaci przyjęli wiele uchwał, a w jednej z nich zwrócili się do Rosji o pomoc w rozwiązaniu konfliktu gospodarczego z Mołdawią. Autorzy uchwały napisali również, że w republice mieszka ponad 200 tys. rosyjskich obywateli, a Rosja uczestniczy w tzw. misji pokojowej i jest gwarantem w procesie negocjacyjnym.

Kamil Całus, analityk z Ośrodka Studiów Wschodnich stwierdził, że deklaracja Naddniestrza "raczej nie skończy się rosyjską interwencją". W jego ocenie Rosja nie ma fizycznie takiej możliwości. "Cały dzisiejszy zjazd, który miał miejsce w Tyraspolu, a także pełne frazesów o 'genocydzie', 'wojnie handlowej', 'blokadzie' deklaracje zebranych tam polityków, a także wezwanie skierowane nie tylko do Rosji, ale też do ONZ, OBWE i Czerwonego Krzyża ma za zadanie wywarcie presji na Kiszyniów, który od pewnego czasu dość asertywnie obchodzi się ze swoim separatystycznym regionem" - ocenił na platformie X.

Analityk jest przekonany, że wezwanie nieuznawanego na świecie regionu podchwyci Rosja, ale głównie na poziomie propagandowym. Wskazał, że deklaracja wpisuje się w kremlowską narrację, według której prozachodnie władze w Kiszyniowie rzekomo prowadzą politykę wymierzoną w rosyjskojęzyczną mniejszość.

"Rosji zależy także, by destabilizować sytuację w Mołdawii i wzmacniać antyzachodnie siły, szczególnie kontekście nadchodzących, październikowych wyborów prezydenckich w Mołdawii" - napisał Kamil Całus.

Agencja Reutera przypomina, że napięcie wokół separatystycznego regionu w Mołdawii wzrosło po rosyjskiej zbrojnej inwazji na Ukrainę w 2022 r. Również stosunki między Mołdawią a Rosją uległy pogorszeniu, gdy władze Kiszyniowa otwarcie obrały proeuropejski kurs i oskarżyły Moskwę o próbę destabilizacji.

- Dzisiejsze działania rządu to małe kroki w kierunku reintegracji gospodarczej kraju - mówiła prezydentka Mołdawii Maia Sandu. Z kolei wicepremier Mołdawii Oleg Serebrian powiedział, że zjazd w Naddniestrzu był wydarzeniem propagandowym. W jego ocenie separatystyczny region oraz wszyscy obywatele Mołdawii skorzystali na wysiłkach państwa na rzecz przystąpienia do Unii Europejskiej.

Mołdawia wystąpiła o członkostwo w Unii Europejskiej w marcu 2022 r., a w czerwcu tego samego roku uzyskała status kraju kandydującego do UE. Natomiast w grudniu 2023 r. unijni przywódcy rozpoczęli z tym państwem negocjacje akcesyjne. Eksperci nie mają wątpliwości, że Rosja zechce pokrzyżować plany Mołdawii i UE. "Kreml stara się wykorzystać Naddniestrze jako kontrolowanego przez Rosję pośrednika, którego może użyć między innymi do wykolejenia procesu przystąpienia Mołdawii do UE" - ostrzegali w zeszłym tygodniu amerykańscy analitycy z Instytutu Studiów nad Wojną (ISW).

Mołdawia odpowiada na ruch Naddniestrza

Mołdawia szybko zareagowała na decyzję separatystycznego Naddniestrza. W oświadczeniu mołdawski wicepremier ds. reintegracji Naddniestrza Oleg Serebrian napisał, że rząd odrzuca propagandowe twierdzenia samozwańczych władz tego regionu. Przypomniał, że odnosi on korzyści z polityki "pokoju, bezpieczeństwa i integracji gospodarczej z Unią Europejską".

Naddniestrze, region we wschodniej Mołdawii graniczący z Ukrainą, zostało "założone" w 1990 roku. Dziś na tym terenie stacjonuje ok. 1500 rosyjskich żołnierzy. Poprzedni Zjazd Delegatów Ludowych Wszystkich Szczebli separatystycznej republiki zorganizowano w 2006 roku. Odbyło się wówczas "referendum" wzywające do przyłączenia się regionu do Rosji. Za tym ruchem miało zagłosować 97,2 proc. mieszkańców Naddniestrza.

Wojna w Ukrainie wywarła głęboki wpływ na gospodarkę regionu. Po rosyjskiej inwazji w 2022 r. granica Ukrainy z Naddniestrzem została zamknięta, przez co enklawa straciła około jedną czwartą handlu. Choć region w dalszym ciągu otrzymuje bezpłatnie rosyjski gaz, umowa zezwalająca na tranzyt gazu przez Ukrainę wygasa w grudniu 2024 r. i nie ma gwarancji, że zostanie przedłużona.

Więcej o: