Trwają analizy dotyczące skrócenia czasu pracy. 4 dni lepsze niż 35 godzin

W resorcie pracy prowadzone są analizy skrócenia czasu pracy - poinformowała jego szefowa, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Wciąż jednak nie ma stanowiska rządu co do wprowadzenia takowej reformy. Są natomiast pierwsze wnioski z analiz.
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Wyborcza.pl

- Ja jako polityczka, jako posłanka Lewicy oczywiście jestem za. Jako ministra rodziny również uważam, że coś zrobić trzeba z tym ogromnym obciążeniem pracą, z jakim mierzą się Polki i Polacy. Natomiast stanowiska rządu w tej sprawie nie ma - powiedziała w Polsacie Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, ministerka rodziny, pracy i polityki społecznej.

Zobacz wideo Piątek prawem, nie towarem? [Co to będzie. Odcinek 1]

Czterodniowy tydzień pracy. Ministerstwo rodziny, pracy i polityki społecznej prowadzi analizy

- Prowadzimy analizy dotyczące czasu pracy i długości urlopów. Zdajemy sobie sprawę, że Polki i Polacy są jednymi z najdłużej pracujących w Europie, wcale niekoniecznie przekłada się to na efektywność pracy. Firmy wprowadzają pilotaże; taki kierunek w mojej ocenie jest słuszny (...). 4 dni czy 35 godzin pracy w tygodniu, to podlega dyskusji - mówiła Dziemianowicz-Bąk. 

Sprawdzamy, badamy. Pierwsze analizy wskazują, że skrócenie o dzień byłoby organizacyjnie łatwiejsze niż o kilka godzin

- dodała ministerka. 

Polityczka mówiła też, że kierowany przez nią resort jest otwarty i przygotowany na reformy jeśli tylko zapadnie polityczna decyzja w tej sprawie. Słowa te padły kilka dni po tym, jak media dowiedziały się od ministerstwa, że to choć jest gotowe do zmian, to najpierw trzeba przeprowadzić "szeroką dyskusję" z partnerami społecznymi, czyli przedstawicielami zarówno pracodawców, jak i związków zawodowych, które wchodzą w skład Rady Dialogu Społecznego (to ten organ stara się ustalić co roku m.in. wysokość pensji minimalnej). 

Również Konfederacja Lewiatan zrzeszająca pracodawców uważa, że podstawą zmian powinna być rzetelna ocena skutków regulacji społeczno-gospodarczych, ale takowa jeszcze nie powstała. - W mojej ocenie w obecnych uwarunkowaniach społeczno-gospodarczych nie powinniśmy jeszcze ingerować w czas pracy w  formie inicjatywy ustawowej. Należy raczej stawiać na ewolucję, a nie rewolucję, poprzez praktyki firm w poszczególnych sektorach - mówił w rozmowie z "DGP" Robert Lisicki, radca prawny, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Adrian Zandberg o 35-godzinnym tygodniu pracy. Razem ma gotowy projekt

Jeden z liderów partii Razem Adrian Zandberg spytany o skrócenie czasu pracy w "Porannej rozmowie Gazeta.pl" z 15 lutego rozwinął temat oraz pomysł jego ugrupowania na reformę pracy. - W umowie koalicyjnej nie ma skrócenia czasu pracy. W naszym imieniu położyła to na stole Marcelina Zawisza. Nie było zgody, żeby to wpisać do umowy koalicyjnej - powiedział Zandberg. 

- Myślę, że rzeczywistość będzie wymuszać w wielu sprawach ponowne przyjrzenie się tym obszarom. Uważam, że jeśli chodzi o czas pracy, to już jest czas, żebyśmy szli w tym kierunku. Stopniowo, krok po kroku, my mamy gotową ustawę, przygotowane od A do Z kompleksowe rozwiązanie do wprowadzenia w czasie jednej kadencji w sposób płynny, bezpieczny dla gospodarki - mówił polityk Razem. 

Zandberg tłumaczył dalej: - Nie chodzi o to, żeby to zrobić na raz i wygenerować szok, tylko chodzi o to, żeby zrobić to stopniowo, płynnie. (...) Mamy ustawę gotową do wdrożenia, więc jest to kwestia woli politycznej pozostałych partii. Na razie przekonana jest do tego poza nami Nowa Lewica, czekamy, aż przekonają się do tego pozostałe formacje w polskim parlamencie. 

- Uważam, że jest to kierunek, w którym powinniśmy iść, ponieważ wokół nas dzieje się dzisiaj duży przełom technologiczny związany z wielkimi modelami językowymi, tym co się nazywa roboczo sztuczną inteligencją. To będzie miało swoje konsekwencje dla zmian na rynku pracy. To nie znaczy, że praca zniknie, ale będzie ona funkcjonowała inaczej - stwierdził polityk Razem. 

Do końca tej kadencji ludzie powinni pracować 35 godzin w tygodniu. Powinniśmy schodzić sukcesywnie po godzinie, dwie rocznie, żeby łatwo było to zakotwiczyć w planach firmy, żeby wiedziały, na co się piszą przez kolejne cztery laty. W 2027 roku - 35 godzin pracy

- skończył temat Zandberg. 

Według danych europejskiego urzędu statystycznego Eurostat z 2022 roku typowy tydzień pracy osób w wieku 20-64 lat wynosił w Unii Europejskiej średnio 37,5 godziny. Tylko cztery kraje przekroczyły próg 40 godzin. To Grecja, Polska, Rumunia i Bułgaria.

Więcej o: