Do 30 czerwca ceny prądu mają pozostać zamrożone na poziomie z 2022 r. Rząd przygotowuje się jednak do uwolnienia cen energii elektrycznej. Szefowa Ministerstwa Klimatu i Środowiska Paulina Hennig-Kloska przyznała, że wkrótce rachunki dla niektórych gospodarstw domowych mogą wzrosnąć. O planach rządu opowiedziała również posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska.
Anna Maria Żukowska wystąpiła 3 marca w "Śniadaniu Rymanowskiego" w Polsat News. Żukowska stwierdziła, że "na pewno uwalnianie cen energii w lipcu jest lepsze niż w grudniu, czyli w okresie grzewczym". - Zanim się Polki i Polacy zorientują, o ile tak naprawdę urosło, to minie pół roku - dodała.
Posłanka Lewicy podkreśliła, że "Polacy nie będą zaskakiwani nowymi, wyższymi cenami energii". - Będą wiedzieli, kiedy i o ile wzrosną ceny. Na pewno rząd to przeprowadzi w taki sposób, że nie będą zaskoczeni i wszystko zostanie jasno przedstawione - podkreśliła Żukowska.
Jak pisaliśmy na Gazeta.pl, ministerka klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska powiedziała pod koniec lutego, że chce, aby po uwolnieniu cen prądu "miesięczny rachunek gospodarstwa domowego nie wzrósł o więcej niż 30 zł". - Pracujemy nad rozwiązaniami dotyczącymi cen prądu. Jest przestrzeń do dalszej obniżki cen. Mamy bardzo dobre warunki na rynku, który się stabilizuje. Dalsza stabilizacja i dywersyfikacja tego obszaru doprowadzają do różnych modeli działania. Jesteśmy na dobrej drodze, aby wybrać najwłaściwszą - stwierdziła Hennig-Kloska.