Chiny ruszają z kluczowym spotkaniem. Zaczęły od zaskakującego złamania tradycji

Na początek była niespodzianka. Jeszcze zanim rozpoczęło się coroczne posiedzenie chińskiego parlamentu, Zachód dowiedział się, że straci jedno z okien informacyjnych na temat tego, jak myślą władze Chin. Czeka teraz na jedną z kluczowych wiadomości wydarzenia określanego jako dwie sesje - na temat tego, jak ma sobie w tym roku poradzić druga największa gospodarka świata.
Ogólnochińskie Zgromadzenie Przedstawicieli Ludowych
Fot. REUTERS/Florence Lo

To co roku najważniejsze takie wydarzenie w Chinach. Do Pekinu zjeżdża blisko 3000 delegatów z całego kraju. Miasto jest w tym czasie mocno pilnowane. Kluczowa będzie gospodarka, a oczy polityków, ekonomistów i innych obserwatorów skierowane są na PKB oraz spodziewane ważne wiadomości z dziedziny militarnej - o czym nieco więcej za chwilę. 

Zobacz wideo Miłosz Motyka: W rządzie zrobimy wszystko, by energia atomowa popłynęła w sieci za 9 lat

Chiny zaczynają wielkie coroczne spotkanie - "dwie sesje" 

Ceremonia otwarcia odbyła się o 6:00 polskiego czasu, w poniedziałek rano, wzięli w niej udział przedstawiciele najwyższych chińskich władz, w tym prezydent Xi Jinping. Rozpoczęła kilka dni wielkiego narodowego spotkania tzw. dwóch sesji. Ruszyło już posiedzenie Komitetu Krajowego Ludowej Politycznej Konferencji Konsultatywnej Chin - ciała doradczego, które potrwa do niedzieli.

Znacznie większą uwagę przyciąga startująca we wtorek jednoczesna sesja Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych, zwanego chińskim parlamentem. To formalnie najwyższy organ władzy w Chinach, ale tak naprawdę ciało ceremonialne i fasadowe, którego zadaniem jest przede wszystkim propaganda. Tak naprawdę decyzje zapadają wcześniej, w ścisłym partyjnym gronie, za zamkniętymi drzwiami, choć w czasie obrad może zostać zmodyfikowanych i wydźwięk. Na posiedzeniu przedstawiciele najwyższej władzy mogą wysłuchać "głosu z dołu", ze strony delegatów reprezentujących wszystkie regiony kraju. Sesja parlamentu odbywa się zaledwie raz w roku. Startuje jutro (we wtorek) i skończy się 11 marca. Takie podwójne obrady to wieloletnia tradycja, stąd wspomniane już "dwie sesje".

Zerwanie z tradycją i gospodarka na celowniku

Jedna z tradycji, licząca sobie dekady, została właśnie zerwana. Władze poinformowały oficjalnie, że premier Li Qiang nie wystąpi na konferencji prasowej na zakończenie posiedzenia parlamentu. Agencja AFP przypomina, że w zeszłym roku na takiej konferencji premier otwarcie przyznał, że cele gospodarcze (już na starcie oceniane jako wyjątkowo skromne) mogą być trudne do zrealizowania. Te coroczne wystąpienia dawały pewien obraz tła chińskiej polityki. Dla zagranicznych dziennikarzy była to też zupełnie wyjątkowa okazja do zadawania pytań - choć te do odpowiedzi były przez otoczenie premiera starannie wybierane. Niemniej, jedno z niewielu okien, pozwalających zajrzeć nieco głębiej w myślenie elit politycznych Chin, zostało zamknięte. 

To ekonomia będzie kluczowa na "dwóch sesjach". Pierwszego dnia zwyczajowo premier prezentuje raport na temat stanu gospodarki i podaje gospodarczy cel Pekinu na bieżący rok - czyli to, jak ma wyglądać wzrost PKB. A sytuacja drugiej największej gospodarki świata nie jest przesadnie różowa. Silnego odbicia po covidowym załamaniu w zeszłym roku nie było - wzrost PKB wyniósł 5,2 proc., zgodnie z oficjalnym celem zakładającym "około 5 proc.". Można by pomyśleć, że sporo, ale chińskich realiach był to cel najniższy od dekad.

W czasie niedzielnej konferencji prasowej Lou Qinjian, rzecznik chińskiego parlamentu, powiedział, że "tematy gospodarcze budzą ogromne obawy", podobnie jak "zatrudnienie młodych ludzi, zwłaszcza świeżo upieczonych absolwentów" (cytujemy za AFP). Na liście gospodarczych wyzwań i obaw znajdują się: rozczarowujący popyt wewnętrzny i niewystarczający optymizm konsumentów, kryzys na rynku nieruchomości, ogromne zadłużenie samorządów, deflacja (tak, Chiny mierzą się ze spadkiem cen) i spory ze Stanami Zjednoczonymi o nowoczesne technologie (np. mikroczipy). Najpoważniejszym dla chińskich władz może być jednak pogarszające się zaufanie społeczeństwa. 

"Władze często wykorzystują doroczną konferencję, aby zapewnić sobie wsparcie chińskiego społeczeństwa i zwiększyć zaufanie do rynku"- powiedział Xuezhi Guo, profesor nauk politycznych w Guilford College w USA, cytowany przez portal CNN. "Jest to szczególnie istotne, biorąc pod uwagę wyzwania takie jak pogorszenie koniunktury na rynku nieruchomości w Chinach, kryzys na giełdzie, wysokie bezrobocie i osłabiony popyt" - dodał. "Rząd chce wykorzystać tę platformę, aby wysłać sygnały, że ogólnie chińska gospodarka ma się dobrze i podąża właściwą ścieżką" - to z kolei zdanie Chena Ganga, starszego pracownika naukowego w Instytucie Azji Wschodniej na Uniwersytecie Narodowym w Singapurze.

Jeden z polskich ekspertów zwraca uwagę na ważny aspekt dotyczący celu wzrostu PKB na ten rok. Jak zaznacza Maciej Kalwasiński z Ośrodka Studiów Wschodnich, władzom w Pekinie nie zależy przesadnie bardzo na szybkim wzroście gospodarczym. Dlaczego? "Wbrew pozorom szybszy wzrost PKB nie zawsze jest zjawiskiem korzystnym. To miara ilościowa, a nie jakościowa: ilustruje aktywność gospodarczą, w tym taką, która nie ma ekonomicznego sensu. Gdy trzeba osiągnąć cel, nie stanowi to oczywiście żadnej przeszkody" - pisze w krótkim komentarzu w serwisie X.

To oznacza, że jeśli jest potrzeba, bo pojawi się ryzyko nieosiągnięcia celu, to zawsze można go zrealizować poprzez wydanie pieniędzy np. na inwestycje w infrastrukturę, nie zawsze niezbędne. Takie sztuczne napędzanie gospodarki może skutkować m.in. wzrostu zadłużenia, a sytuację bytową obywateli niekoniecznie poprawi. 

Stąd, według Macieja Kalwasińskiego, hasła o jakości i rzeczywistym wzroście PKB. Ustanawianie oficjalnego celu ma jednak także dla władz pewne plusy. "Konkretny cel wzrostu PKB jest zrozumiały i przejrzysty, łatwy do pogodzenia z indywidualnym dążeniem do zwiększenia dochodów. Taki cel dużo lepiej przemawia do ludności, angażuje ją niż dość mglista koncepcja wzmacniania bezpieczeństwa. Wysokość celu PKB oddaje m.in. nastawienie władz do gospodarki, co jest istotnym punktem odniesienia dla przedsiębiorców i ludności - skłania albo zniechęca do działania, pobudza optymizm bądź pogłębia pesymizm. Teraz, gdy słaby sentyment jest główną barierą ożywienia wzrostu gospodarczego, nastroje te są szczególnie ważne" - wyjaśnia ekspert OSW. 

Jego zdaniem, w zakresie samego celu możliwe są trzy scenariusze. Po pierwsze, niskie 4,5 proc., co dawałoby sygnał o szykowaniu gospodarki na konflikt ze Stanami Zjednoczonymi. Po drugie, okolice 5 proc., czyli podobnie jak w zeszłym roku. I po trzecie, 5,5 proc., co byłoby już celem ambitnym, wiążącym się z jakim pakietem pobudzającym gospodarkę. 

Poza celem dla PKB, Chiny przedstawią też poziom wydatków militarnych na ten rok. Według analityków mogą zwiększyć swój budżet na wojsko - już teraz drugi pod względem wielkości po amerykańskim. 

Więcej o: