Chiny pokazały szkic budżetu na ten rok, a w nim zapisy dotyczące wydatków na obronność. Mają one wzrosnąć o 7,2 proc. (podobnie jak w zeszłym roku). To oznacza kwotę 1,67 biliona juanów, czyli równowartość ponad 230 miliardów dolarów do wydania na wojsko. Jak przypomina Reuters, to 30. rok z rzędu zwiększania chińskich wydatków na armię. Za rządów Xi Jinpinga (już ponad 10 lat) budżet wojskowy się podwoił.
Ważna jest nie tylko sama kwota, ale i to, co na temat tematów wrażliwych militarnie mówili dziś przedstawiciele chińskich władz. Premier Li Qiang w czasie wystąpienia na pierwszym dniu obrad chińskiego parlamentu (więcej o tym za chwilę), odniósł się do kwestii Tajwanu. I tutaj widać zmianę słownictwa. Zamiast "pokojowego zjednoczenia" z Tajwanem władze mówią o "zdecydowanym sprzeciwie wobec działań separatystycznych", które mają mieć na celu niepodległość Tajwanu oraz "ingerencji zewnętrznej".
To, jakie Chiny mają plany wobec swojej armii to jeden z dwóch głównych tematów śledzonych na początku corocznego wydarzenia tzw. dwóch sesji. W Pekinie właśnie teraz niemal jednocześnie odbywają się posiedzenia doradczego ciała Komitetu Krajowego Ludowej Politycznej Konferencji Konsultatywnej Chin oraz Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych (czyli chińskiego parlamentu). Do miasta zjechało się blisko 3000 delegatów parlamentarnych z całego kraju. I choć to organ fasadowy, to obserwatorzy, politycy, ekonomiści i eksperci z całego świata pilnie śledzą sygnały płynące z sesji. Jeszcze przed nią ogłoszono zaskakującą rezygnację z wieloletniej tradycji wystąpienia podsumowującego premiera - okna informacyjnego, przez które można było obejrzeć, jak myślą, najwyższe władze Chin.
Wystąpienie na początek obrad się odbyło - dziś, czyli we wtorek 5 marca. Premier mówił na nim między innymi o drugim z uważnie obserwowanych zagadnień, czyli o celu dla PKB. Ten oficjalny cel wzrostu gospodarczego Chin został ustalony na około 5 proc. To tak samo jak w zeszłym roku - co wtedy zostało uznane za cel konserwatywny i jeden z najniższych od dekad.
W tym roku sytuacja jest jeszcze inna. Bo z jednej strony, to nadal cel historycznie niewygórowany, a z drugiej, w obecnych realiach chińskiego gospodarki może jednak okazać się zbyt wysoki. Odbicie gospodarcze w Chinach po okresie covidowego hamowania nie idzie tak dynamicznie, jak kiedyś można było się spodziewać, do tego wysokiej dynamice odbicia nie sprzyja tak zwany efekt bazy (bo ta zeszłoroczna baza, czyli punkt odniesienia, jest już wyżej niż w poprzednim roku). Co to oznacza? Zapewne to, że chińskie władze, ustalając taki, a nie inny cel wzrostu PKB, są skłonne ten wzrost w jakiś sposób wspomagać. Choć wielkiego pakietu stymulującego gospodarkę raczej to nie oznacza.
Na to też właśnie zwraca uwagę ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich.
Jest to cel dość ambitny, ponieważ w 2023 r. gospodarka odbijała po porzuceniu strategii "zero COVID", łatwiej więc było jej osiągnąć zakładany wzrost. Ale z drugiej strony w ostatnich trzech dekadach cel nigdy nie był niższy. Erę "cudu gospodarczego", gdy oficjalny wskaźnik wzrostu PKB regularnie bił światowe rekordy, mamy już za sobą
- mówi Next.gazeta.pl Maciej Kalwasiński.
Chiński cud gospodarczy blednie i to jest chyba najważniejszy wniosek, jaki można wyciągnąć i ostatnich danych, i z ruchów władz w Pekinie. "Nie powinniśmy tracić z oczu najgorszych scenariuszy i powinniśmy być dobrze przygotowani na wszelkie ryzyka i wyzwania" - mówił na swoim dzisiejszym wystąpieniu premier Chin. "W szczególności musimy kontynuować transformację modelu wzrostu, wprowadzać zmiany strukturalne, poprawiać jakość i zwiększać wydajność" - podkreślił Li Qiang.
Jego zdaniem, realizacja celów "nie będzie łatwa", ale priorytetem dla władz Chin jest jakość rozwoju. O szczegółach i środkach do osiągnięcia tej jakości dokładnie już nie mówił. Wymieniał za to przeszkody, z którymi kraj musi się mierzyć, w tym związane z napięciami w gospodarce światowej i regionalnymi oraz problemy wewnętrzne. To w ostatnich miesiącach przede wszystkim niski poziom optymizmu chińskich konsumentów, co przekłada się na ich niewystarczającą chęć do zakupów, czyli słaby popyt. Do tego dochodzi deflacja, wyzwania rynku nieruchomości w kryzysie i kłopoty na rynku pracy w obliczu starzejącej się populacji. Ja zauważa ekspert OSW, cel na poziomie "około 5 proc." ma natchnąć optymizmem ludność i przedsiębiorców, także zagranicznych oraz zmobilizować partyjne kadry.
Tyle że wzrost PKB nie jest już głównym priorytetem Pekinu. Palmę pierwszeństwa dzierży wzmacnianie bezpieczeństwa, w tym gospodarczego, przygotowania na eskalację konfliktu z USA. Dlatego istotna jest zapowiedź emisji specjalnych obligacji skarbowych na kwotę biliona juanów rocznie przez kilka kolejnych lat na cel 'wdrażania głównych strategii narodowych oraz zwiększenia zdolności w zakresie bezpieczeństwa w kluczowych obszarach'
- mówi Maciej Kawalsiński. Zwraca uwagę na jeszcze jedną kwestię. - Interesujący jest również brak frazy - "mieszkania służą do mieszkania, a nie spekulacji". To kolejny sygnał potwierdzający, że władze starają się pobudzić sektor nieruchomości pogrążony w najdłuższym i najgłębszym kryzysie od momentu jego utworzenia pod koniec lat 90. XX w. Nie oznacza jednak, że Xi Jinping zmienił zdanie w sprawie spekulacji na mieszkaniach czy roli sektora w gospodarce - mówi.
Posiedzenie chińskiego parlamentu potrwa do poniedziałku.