"Wystarczyło słowo 'Leszek' i wszystko było jasne!". Jak historia kuriera poruszyła mieszkańców

To jest historia pozytywna. Taka, jakich powinniśmy mieć więcej. O tym, że wykonywanie pracy z sercem może do człowieka wrócić, a przede wszystkim o tym, że ludzie są dobrzy. Bohaterów jest "trzech": pan Leszek, pan Zbyszek i mieszkańcy jednej dzielnicy.
Historia kuriera z Rembertowa
Shutterstock / Mapy Google

Zaczęło się niespecjalnie pozytywnie: pana Leszka dopadł bardzo poważny problem ze zdrowiem. Informacja na ten temat pojawiła się na facebookowej grupie mieszkańców Rembertowa, jednej z mniejszych dzielnic Warszawy i najmniejszej pod względem liczby mieszkańców. Mieszka tu około 25 tys. osób, a gęstość zaludnienia to 1282 osób na km2, także jedna z najmniejszych w stolicy. To zapewne w tej historii czynnik dość istotny, niemniej wystarczyło wspomnieć o Leszku i wielu od razu wiedziało, o kogo chodzi.

Zobacz wideo "Ambulans z serca". Jak wyglądała zbiórka na nową karetkę i kim jest jej załoga? [REPORTAŻ]

Pan Leszek trafił do szpitala. Mieszkańcy ruszyli z pomocą

Pan Leszek to bardzo lubiany tutaj kurier, którego w jego rejonie zna pewnie każdy. Szczególnie od czasu pandemii, kiedy nagle zaczęliśmy znacznie więcej kupować w sieci i zamawiać do domów, korzystając z kurierów właśnie. Post wzbudził spore zainteresowanie i szybko doprowadził do kolejnego wpisu, tym razem z pomysłem na pomoc. Autorem zarówno pierwszego, jak i inicjatywy zbiórki na wsparcie dla Leszka, był jego kolega. Też kurier, ale pracujący dla konkurencyjnej firmy, pan Zbyszek. 

- Z Leszkiem znamy się od sześciu lat, po prostu z pracy. To taka znajomość z rejonu, mijamy się codziennie z paczkami w tych samych miejscach - mówi nam. Decyzję o zbiórce podjął, jak mówi, spontanicznie, zainspirowany sugestią jednego z mieszkańców Rembertowa, a uzasadnia ją tak: - Leszek to po prostu dobry człowiek.

Dalej poszło dość szybko. Licznik pomocy rósł, a historia trafiła nawet na popularny profil - Make Life Harder. "Dobra, na bank już ktoś z tym do Was pisał, ale na wszelki wypadek napiszę też ja. Historia nie jest w sumie aż tak poruszająca jak niektóre tu, ale w świetle walki Lidla z Biedronką może wrzucicie i to. Rembertów to taka dzielnica w Warszawie, znana z tego, że mieszkała tu dziewczyna Trzaskowskiego i kiedyś były tanie mieszkania. Ale to też dzielnica, w której wszyscy się znają. I w ten oto sposób od kilku tygodni żyjemy historią naszego kochanego kuriera DPD Leszka, który to miał zawał. Niby nic nadzwyczajnego, ale tym, który o tym poinformował, był nasz równie kochany kurier Zbigniew DHL. Kurier Zbigniew i spora część mieszkańców dzielnicy zaangażowali się w pomoc. Trochę darów się zebrało. Pan Leszek już jest w domu i dochodzi do zdrowia" - brzmi przesłana do MLH treść wpisu. 

Wpis na temat choroby pana Leszka, który zamieścił pan Zbyszek trafił na znany profil Make Life Hrder
Wpis na temat choroby pana Leszka, który zamieścił pan Zbyszek trafił na znany profil Make Life HrderŹródło: Rembertowskie forum mieszkańców na Facebooku (MLH/Instagram)

"Dla mnie niesamowite było to, że wystarczyło słowo "Leszek" i wszystko było jasne! Prawie wszyscy wiedzieli, o kogo chodzi. A Pan Zbigniew...WIELKĄ robotę zrobił! Może i nie mamy tunelu, ale takie postawy mieszkańców naszej dzielnicy sprawiają, że mieszkam tu z prawdziwą przyjemnością... od ponad 35 lat" - tak skomentowała to, co się działo, jedna z mieszkanek Rembertowa. 

Bardzo zaskoczony - pozytywnie rzecz jasna - jest też organizator zbiórki. - Nie wiedziałem, czy to wypali, ale to, co się zdarzyło, to dla mnie coś niesamowitego. Rewelacja wręcz. Pracuję jako kurier DHL 28 lat, jeździłem po różnych rejonach Warszawy i okolic, ale po takim rejonie jak dzielnica Rembertów nie jeździłem nigdy. Zawsze mówiłem, że ludzie tutaj są życzliwi, przyjaźni. I teraz to się potwierdziło - mówi nam pan Zbyszek.

Licznik zbiórki stanął na ponad 8 tys. zł, a akcję wsparły także lokalne firmy. Pomoc razem z wydrukowanymi w formie książeczki życzeniami zdrowia przekazał organizator, zamieszczając na lokalnej grupie relację ze spotkania z odbiorcą.

Posty na ten temat zbierały dziesiątki komentarzy. Oto kilka przykładowych: "Jesteście Panowie niezastąpieni! Panie Leszku dużo zdrówka", "Szybkiego powrotu do zdrowia Panie Leszku! Panie Zbigniewie, wielki szacunek za zorganizowanie wszystkiego! Dziękujemy!", "Panie Leszku zdrowia, jak zwykle skromny, pogodny, cały pan Leszek, na którego można liczyć", "Panie Leszku czekamy cierpliwie! Super inicjatywa! Rembertów może nie mieć tunelu, ale kurierów ma najlepszych!" (tutaj ważny dla lokalnej społeczności dopisek: Rembertów przecinają tory kolejowe, życie w podzielonej dzielnicy z zamykającym się czasem co kilka-kilkanaście minut przejazdem kolejowym bywa uciążliwe, a mieszkańcy od wielu lat nie mogą się doczekać tunelu - to jeden z głównych tematów publicznych dyskusji tutaj). I na koniec komentarz, który dobrze podsumowuje całą historię: "Dobro dane drugiemu człowiekowi zawsze powraca... nigdy nie było problemu z dostarczeniem paczki. Już przywykłam do telefonu zaczynającego się 'jest Pani w domu czy podjechać pod pracę?'. Czekamy Panie Leszku". 

Pan Leszek nie zdecydował się z nami porozmawiać, z szacunku dla tej decyzji i jego prywatności, nie publikujemy więc zdjęć i nagrań - pozostaną pamiątką dla mieszkańców Rembertowa. 

Jak pracują kurierzy? "To nie jest praca od 8:00 do 16:00, tylko od 100 paczek do 0 paczek"

Ci, którzy doceniają pracę kurierów, widzą, że jest wymagająca. - Przede wszystkim presja czasu i presja klienta - on czeka na mnie, bez względu na warunki pogodowe czy te na drodze. To też praca z ludźmi, która bywa bardzo stresująca, ale także czasem bardzo przyjemna. No i jest to praca ciężka fizycznie. Jeśli nie ma wind - a tak jest w Rembertowie - to trzeba się po tych piętrach sporo nabiegać z ciężkimi często paczkami. No i to nie jest praca od 8:00 do 16:00, tylko od 100 paczek do 0 paczek.- mówi pan Zbyszek. Dziennie rozwozi i roznosi właśnie tyle - około 100-120 paczek, do około 80-90 adresów (a według niego pan Leszek rozwoził czasem jeszcze znacznie więcej). No i to nie wszystko, bo jak kurier przesyłki już przekaże, rusza w drugą trasę - zbierać paczki do nadania, głównie od firm. 

- Jak pani będzie pisać, to proszę położyć duży nacisk na dobroć ludzi z Rembertowa, ofiarność, i osób prywatnych, i lokalnych firm. Były wpłaty i po kilkaset, i po 5 złotych - ludzie dawali od serca, ile mogli - mówi na koniec pan Zbyszek. 

Więcej o: