Czechy oferują inwestorom co innego niż Polska. "U nas trochę już wszyscy zdryfowali"

Choć inwestorzy zagraniczni wciąż są pozytywnie nastawieni do Polski, to teraz na radarze część z nich ma Czechy. Zdaniem ekonomistów, Polska jawi się jako "zbyt" stabilna, u naszych południowych sąsiadów zaś "jest co grać".
.
Flickr Ceská národni banka CC BY-NC-ND 2.0 DEED
Tak licznej delegacji inwestorów zagranicznych nie widzieliśmy dawno. Przedstawiciele funduszy inwestycyjnych i hedgingowych dotarli na wczorajszą kolację szczelnie wypełniając dwa busy. Naszym pierwszym i naturalnym pytaniem musiało być to o powód tak licznej obecności. Padła odpowiedź przez nas nieoczekiwana. Wizytę w Warszawie poprzedzała wizyta w Pradze i to Czechy są obecnie na radarze inwestorów

- relacjonują ekonomiści banku Pekao we wtorkowym wpisie na platformie X. 

Zobacz wideo Piotr Kuczyński o nieprzedłużeniu VAT-u 0% na żywność: Biedni odczują to najbardziej

Powód? Jak zauważają analitycy Pekao, Czechy oferują dziś potencjalnie największą skalę przyszłych obniżek stóp procentowych i zmienność wycen tamtejszych aktywów.

Dr Mazurek, mBank: w Czechach jest co grać

"Hype" inwestorów na Czechy potwierdza to w rozmowie z Next.gazeta.pl dr Marcin Mazurek, główny ekonomista mBanku. Wypowiada się w podobnym tonie co eksperci z Pekao.

W Czechach będą obniżane stopy procentowe, a dodatkowo gospodarka jest tam na dnie. Myślę, że to dobry pomysł, żeby zabezpieczyć sobie tam jeszcze fajne rentowności obligacji. Od dziś do końca roku pewnie stopy spadną o jakieś 300 punktów, jest się o co zakładać. Ponadto jak gospodarka będzie stymulowana, to zacznie się tam szybszy wzrost gospodarczy. Więc tak jak Czechy 'obecnie są 'underperformerem', to będą pewnie 'outperformerem' w dłuższym horyzoncie. Plus słaba waluta - to też jest pomysł, żeby się zapakować w czeskie aktywa, przynajmniej w regionie. W Czechach jest co grać

- wyjaśnia dr Mazurek. Zaznacza przy tym jednak jasno proporcje: głębokość czeskiego rynku jest dużo niższa niż polskiego. Chodzi o przerzucenie akcentów wśród inwestorów spekulacyjnych na rynek naszych sąsiadów.

Rzeczywiście, Czechy pod względem gospodarczym rozczarowują. W 2023 r. PKB Czech spadł o 0,5 proc. rok do roku. Nasi sąsiedzi są jedyną gospodarką unijną, która nie odrobiła jeszcze strat sprzed pandemii. Dane Eurostatu wskazują, że w latach 2020-2023 PKB Czech skurczył się o 0,2 proc. Dla porównania, w Polsce urósł o 10,5 proc. (choć za nami też słaby 2023 r., ze wzrostem zaledwie 0,2 proc.), średnio w UE o blisko 4 proc. Jednocześnie prognozy m.in. Komisji Europejskiej wskazują, że do Czech w 2024 r. powróci wzrost gospodarczy, a w 2025 r. jego tempo będzie już jednym z najwyższych w UE. Zresztą także według prognoz opublikowanych przez Mateusza Urbana z Oxford Economics wynika, że w latach 2024-2026 Czechy będą w czołówce europejskiego wzrostu gospodarczego. 

Prawdą jest też słabość czeskiej korony. Na początku roku cena euro przebiła poziom 25 koron po raz pierwszy od około dwóch lat. Względem złotego korona jest najtańsza od ponad trzech lat, w ciągu ostatniego roku straciła ponad 14 proc. 

KURS CZK/PLN (źródło: stooq.pl):

embed

Jednocześnie inflacja w Czechach po trzech latach spadła w lutym do celu inflacyjnego Czeskiego Banku Narodowego (2 proc.). Dodatkowo, prognozy wskazują, że jest to raczej trwały spadek (nie jak w Polsce, gdy po wiosennym dołku inflacja znów odbije). To wzmaga nadzieje na obniżki stóp u naszych południowych sąsiadów. A konkretnie: na dalsze obniżki. W grudniu 2023 r. i lutym 2024 r. czeski bank centralny ściął już stopy łącznie o 75 punktów bazowych (do 6,25 proc.). Skala lutowej obniżki (aż 50 pb) była zaskoczeniem. Najbliższa decyzja ws. stóp już 20 marca, bardzo prawdopodobne jest kolejne cięcie o 50 punktów bazowych. 

Argumentem stojącym za obniżkami pozostaje słaba koniunktura gospodarcza. Przeciwnym argumentem natomiast jest czeska korona, która przez ostatni rok znacznie się osłabiła, a obniżka stóp może spowodować jej dalszą deprecjację

- komentują ekonomiści PKO BP.

Zainteresowanie inwestorów Polską też jest duże

Żeby nie było wątpliwości - zdecydowanie nie jest tak, że inwestorzy odwrócili się od Polski. Wręcz przeciwnie, ekonomiści zwracają uwagę, że nastawienie inwestorów zagranicznych do naszego rynku jest pozytywne i poprawiło się jeszcze na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy. Popyt na nasze obligacje skarbowe jest silny. 

Strukturalnie inwestorzy są cały czas 'bulisz' [ang. bullish = "przekonany, optymistyczny" - red.] na Polskę z trzech powodów: 1. Pomimo olbrzymich szoków i rekordowych podwyżek stóp, gospodarka utrzymała trajektorię wzrostową i wykazała dużą odporność; 2. Inwestorzy są przekonani co do tego, że Polska ma swoje stałe miejsce we wspólnocie europejskiej; 3. Widzą nieprzerwany i niezagrożony napływ środków z UE

- komentują ekonomiści Pekao. To, co różni natomiast obecną sytuację Polski i Czech z punktu widzenia części inwestorów (m.in. nastawionych na spekulację) to to, że nasi sąsiedzi oferują im właśnie większą zmienność, więcej scenariuszy, pod które można "grać". Tymczasem u nas rzec można zaczęło wiać nudą.

Polska jawi się inwestorom przede wszystkim jako 'zbyt' stabilna z ryzykiem braku zmian stóp na dłużej

- piszą ekonomiści Pekao.

Gdy spotykam się z inwestorami to czuję, że o ile przez ostatnie tygodnie był 'hype"'na wszystko co polskie - giełdę, złotego, obligacje, tak teraz to jest w zawieszeniu. U nas trochę już nie ma co grać. Wszyscy już zdryfowali, że nic się nie będzie działo

- komentuje dr Mazurek z mBanku.

***

Zapraszamy do wysłuchania rozmów ze "Studia Biznes" Gazeta.pl w dużych serwisach streamingowych, np. tu:

Więcej o: