O Ninie Hinz, która publikuje w mediach społecznościowych pod pseudonimem Petrichor-samoniniko zrobiło się głośno, gdy opublikowała w serwisie X fragment rozmowy ze swoim ówczesnym przełożonym. Jak się okazało, kobieta została zwolniona za pośrednictwem Skype'a, bo zbyt wolno obsługiwała jeden z programów graficznych. Teraz Hinz poinformowała, czym jeszcze się zajmuje, a także kim był jej ojciec.
Nina Hinz 15 marca poinformowała, że poza grafiką tworzy też obrazy na płótnie. Pokazała również efekt swojej pracy dyplomowej, w skład której wchodziły właśnie obrazy. "Dyplom był dedykowany dla mojego taty, który był artystą malarzem i tworzenie dyplomu było dla mnie ważnym wydarzeniem. Jeśli ktoś byłby zainteresowany, to polecam poznać również twórczość mojego zmarłego taty, bo tworzył cuda" - napisała Hinz w serwisie X.
W jednej z grup na Facebooku artystka szukała osób, które znały jej ojca, Michała Mazura. Zamieściła tam jego prace, i jak się okazało, wiele osób znało malarza. "Kończę pracę dyplomową o jego dorobku artystycznym oraz życiu i z chęcią bym dodała cytaty od osób, które go pamiętają" - pisała w zeszłym roku w grupie "Artysto! Pokaż się" graficzka.
"Ukończył studia w pracowni malarstwa prof. Mieczysława Wiśniewskiego na Wydziale Sztuk Pięknych UMK. Uczestniczył w krajowych i międzynarodowych plenerach malarskich. Brał też udział w licznych wystawach i konkursach. Jego wystawy indywidualne oglądano głównie w Toruniu, Chełmnie, Gdańsku, Lylestad (Holandia). Przez wiele lat był związany artystycznie z Chełmnem" - pisała artystka.
Przypomnijmy, 14 marca Nina Hinz opublikowała w serwisie X konwersację ze swoim szefem. Wynikało z niej, że kobieta została zwolniona, ponieważ po dwóch dniach pracy wykonała 9, a nie 15 grafik, jak osoba zatrudniona tam dłużej.
Kobieta nie ujawniła nazwy firmy, jednak zrobił to właściciel firmy Giftpol, który zapowiadał, że skieruje sprawę na drogę prawną. 17 marca opublikował jednak oświadczenie na stronie firmy, w którym okazał skruchę.
"Przepraszam wszystkie osoby, które dotknęła sprawa ze zwolnieniem przeze mnie graficzki Niny. Przyjmuje całą krytykę, jest mi przykro. Dziękuję też osobom, które wykazały wsparcie i zrozumienie dla mnie. Ostatni okres życia był dla mnie bardzo ciężki, mogłem w inny sposób zrezygnować ze współpracy z tą osobą, nie poprzez komunikator Skype. Podjąłem szybką decyzję, która okazała się błędem" - czytamy w komunikacie.