Dochody Kanału Sueskiego spadły o ponad 50 proc. - oznajmił egipski premier cytowany przez portal Ahram Online. Powód jest jeden: to ataki rebeliantów z Huti na statki pływające przez Zatokę Adeńską i Morze Czerwone. Dochody z Kanału Sueskiego, obok turystyki, to jedno z głównych źródeł waluty obcej dla Egiptu.
Rebelianci Huti, wspierani przez Iran, od listopada ubiegłego roku atakują statki na Morzu Czerwonym i przyległych akwenach. Ma to być wsparcie dla palestyńskiej organizacji Hamas walczącej z Izraelem. Amerykańskie i brytyjskie lotnictwo atakuje z kolei obiekty militarne rebeliantów, a Unia Europejska zorganizowała morską misję ochrony żeglugi na Morzu Czerwonym. Egipski premier wskazał, że jego kraj osiągał "bardzo pozytywne" wskaźniki dotyczące dochodów z Kanału Sueskiego przed wybuchem pandemii, wojną rosyjsko-ukraińską oraz trwającą wojną w Strefie Gazy. Na przełomie lat 2022/2023 było to rekordowe 9,4 mld dolarów. Kanał Sueski łączy Morze Czerwone z Morzem Śródziemnym.
PAP Biznes przypomina, że w ubiegłym roku egipski bank centralny podniósł stopy procentowe o 600 punktów bazowych i zgodził się na obniżenie wydatków na infrastrukturę. Stopa inflacji w styczniu wyniosła w Egipcie 31 proc. a cena niesubsydiowanego chleba wzrosła w ciągu 12 miesięcy o 100 procent. Dodatkowo trzeba podkreślić, że wojna w Strefie Gazy zmniejszyła napływ turystów do Egiptu, gdzie aż 60 proc. ludności żyje poniżej lub blisko strefy ubóstwa. Premier Madbuli podczas spotkania z amerykańską delegacją dodał też m.in., że Egipt zamierza eksportować energię elektryczną i paliwo wodorowe do krajów sąsiadujących, w tym krajów Unii Europejskiej.