W efekcie testów na utratę wartości aktywów Orlen "przewiduje ujęcie w skonsolidowanym sprawozdaniu finansowym za 2023 rok odpisów aktualizujących wartość aktywów trwałych oraz środków trwałych w budowie segmentu Petrochemia w łącznej wysokości 10,2 mld PLN" - czytamy w komunikacie spółki, która dodaje, że "istotne znaczenie dla oszacowanej utraty wartości mają wysokie koszty inwestycji w Olefiny III".
Orlen podkreśla, że wysokie koszty związane ze sztandarową inwestycją z czasów prezesury Daniela Obajtka spowodowane były "przede wszystkim wojną w Ukrainie oraz związanymi z nią sankcjami i tym samym wysokimi kosztami materiałów, zerwanymi łańcuchami dostaw oraz ograniczoną dostępnością zasobów realizacyjnych". Warto przy tym wyjaśnić, czym dokładnie jest odpis, który zastosował płocki koncern.
- Jeżeli firma inwestuje w jakieś dobro trwałe, to musi przeprowadzać tzw. test na utratę wartości danych aktywów. Chodzi o to, żeby wycena księgowa aktywów pokrywała z ich realną wartością rynkową. A ta z kolei jest równa temu, ile dany aktyw jest w stanie wypracować zysku. Czyli de facto wartość danego aktywa w księgach spółki powinna być równa jego ekonomicznej wartości. Krótko mówiąc: wartością, jaką ten dany aktyw jest w stanie zarobić - tłumaczy w rozmowie z Next.gazeta.pl Dawid Czopek, ekspert od rynku paliw.
Ekspert podkreśla, że z odpis Orlenu w wysokości ponad 10 mld zł, 70 proc. wartości dotyczy Olefin III, choć ten kompleks petrochemiczny jeszcze nie powstał.
Ale już dzisiaj, biorąc pod uwagę, jakie są warunki ekonomiczne i tego, co będzie się działo w petrochemii, Orlenowi wychodzi, że ta inwestycja nigdy mu się nie zwróci i podjął decyzję o odpisie. Oznacza to, że na tej inwestycji Orlen będzie stratny około 7 mld zł.
- ocenił nasz rozmówca. - Koncern zgodnie z oficjalnymi wyliczeniami planuje wydać na tę inwestycję około 25 mld zł, tam są jeszcze dodatkowe prace rozwojowe, czyli w sumie ponad 33 mld zł. Abstrahując od tego, ta instalacja, która zostanie wybudowana, jest odpowiednio warta o 7 mld zł mniej. To znaczy, że Orlen na budowie Olefin III stracił na dzień dzisiejszy te 7 mld zł - wylicza Dawid Czopek.
Ekspert podkreśla, że odpisy w tego typu biznesach na całym świecie nie są niczym nadzwyczajnym. - To się zdarza, bo firmy są zobowiązane do tego, by przeprowadzać testy na utratę wartości. I w momencie, kiedy okazuje się, że jakieś warunki w biznesie się pogarszają, takie testy trzeba przeprowadzać - tłumaczy. Dodaje jednak, że w przypadku Orlenu mamy do czynienia "ze szczególną sytuacją". - To wynika z polityki poprzedniego prezesa Daniela Obajtka. On zawsze mówił o tych gigantycznych capeksach, czyli inwestycjach firmy, ale nigdy nie zwracał specjalnie uwagi na to, czy te inwestycje mają sens, czy nie mają sensu. Jak popatrzymy na politykę pana prezesa Obajtka, to ona w dużej mierze oparta była o to, by inwestować, inwestować, inwestować, ale już w mniejszym stopniu o to, by to miało sens - ocenił ekspert. - Trochę to przypomina lata 70. i pierwszego sekretarza PZPR Edwarda Gierka, który miał mniej więcej podobne pomysły - dodał.
Jego zdaniem "najbardziej przykre" jest to, że nie chodzi w tym przypadku o inwestycje, które zostały wykonane wiele lat temu, tylko o taką, która nie jest jeszcze skończona, a już w jej przypadku trzeba dokonywać odpisu. - To źle świadczy o tym, w jaki sposób ta inwestycja została przygotowana. Mówienie o wojnie i o tym, że wszystko podrożało, ma małe uzasadnienie, bo jeśli wszystko podrożało, to i produkty, które są wytwarzane na tych instalacjach, też powinny podrożeć - podsumował ekspert.
Orlen swego czasu chwalił się, że Olefin III, czyli kompleks w ramach strategicznego Programu Rozwoju Petrochemii to "największa inwestycja petrochemiczna w Europie w ciągu 20 lat". Płocki koncern paliwowy zamierzał wydać na nią 13,5 mld zł, ale jak się okazało, koszty okazały się dużo wyższe. "Produkty petrochemiczne, wytwarzane w Kompleksie Olefin III, będą bazą dla bardziej zaawansowanych tworzyw sztucznych, wykorzystywanych między innymi do produkcji przedmiotów codziennego użytku: środków czystości, artykułów higienicznych i medycznych, a także włókien syntetycznych do produkcji odzieży. Powstawać z nich będą również m.in. części samochodowe, elementy sprzętów AGD i urządzeń elektronicznych" - informował Orlen za czasów Daniela Obajtka.