- Wielki handel rywalizuje między sobą, ale faktycznie poszedł też na starcie z małym sklepami, które nie mają dużego pola manewru i ceny będą musiały po prostu podnieść. A duże sieci, które oferują tysiące produktów na pewno na tym nie stracą - wskazuje dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor.
W pierwszej połowie marca Ministerstwo Finansów ogłosiło, że podjęło decyzję o nieprzedłużaniu okresowego obniżenia stawki VAT do zera na podstawowe produkty spożywcze. Od 1 kwietnia wrócił zatem 5 proc. podatek VAT na żywność. Wywołało to reakcję sklepów spożywczych. Duże sieci ogłosiły, że nie zamierzają podnosić cen swoich produktów, zapewniając, że podatek wezmą na siebie.
To z kolei może uderzyć w małe sklepy, których liczba już i tak, jak wynika z danych wywiadowni gospodarczej Dun&Bradstreet, wciąż się zmniejsza. - Dyskonty mają już ponad 40 proc. udział, gdy chodzi o zakupy spożywcze Polaków. Dzięki promocjom i ekspansywnej reklamie ich udział w rynku cały czas rośnie. Sieci handlowe systematycznie się umacniają i stanowią coraz większe zagrożenie dla najmniejszych przedsiębiorców - wskazuje dr hab. Waldemar Rogowski.
Jak podaje portal BIG InfoMonitor za Dun&Bradstreet, pod koniec zeszłego roku liczba sklepów w Polsce wynosiła mniej niż 370 tys. W kontekście roku wcześniejszego oznacza to spadek o 3 tys. placówek, a ten dotyczy głównie małych sklepów. - Małe sklepy odczuwają skokowy wzrost kosztów, wysoką inflację, konkurencję internetu i dużych sieci - mówi dr hab. Waldemar Rogowski. - Jeszcze większe znaczenie mają bardzo szybko rosnące koszty utrzymania punktów stacjonarnych, gdzie często podwyżki cen energii i gazu sięgają kilkuset procent. Do tego dochodzą rosnące ceny produktów, co nie pozwala na zwiększenie sprzedaży.
Nie wszystkie sieci małych sklepów jednak ucierpiały. Najlepszym przykładem jest sieć "Żabka", która w 2023 r. otworzyła ponad 1 tys. sklepów i ma ich już łącznie ponad 10 tys.
Dr Jacek Matarewicz, adwokat i doradca podatkowy w Kancelarii Tomczykowski Tomczykowska wyjaśnia w rozmowie z portalem Prawo.pl, jak powrót podatku na żywność wpłynie na działalność sklepów. - Zmiana stawek VAT ma określone konsekwencje dla przedsiębiorców, oznacza przede wszystkim konieczność przeprogramowania kas fiskalnych. Wpłynie też na rozliczenia podatkowe, przedsiębiorcy będą odprowadzać i wykazywać w deklaracjach podatek według zmienionych stawek - mówi dr Jacek Matarewicz.
- Należy zaznaczyć, że brak zastosowania podwyższonych stawek VAT naraża przedsiębiorcę na sankcje podatkowe. Jeśli więc np. dany sklep deklaruje, że będzie sprzedawać towary według niższej stawki, to najprawdopodobniej po prostu oznacza to de facto rabat o wartości VAT wkalkulowany w cenę brutto - wyjaśnia dr Matarewicz.
Warto dodać, że według raportu BIG InfoMonitor w ciągu ostatniego roku wśród firm o PKD 472 (Sprzedaż detaliczna żywności, napojów i wyrobów tytoniowych prowadzona w wyspecjalizowanych sklepach) zadłużenie wzrosło o blisko 37 mln zł (19 proc.) do 229,4 mln zł na koniec lutego 2024.