Gościem Patryka Strzałkowskiego w "Rozmowach Gazeta.pl" jest Paweł Lachman z Polskiej Organizacji Rozwoju Technologii Pomp Ciepła. Będziemy pytać o to, czy pompy ciepła są opłacalne. Paweł Lachman opowie też o tym, czy prawo w Polsce sprzyja, czy przeszkadza takim instalacjom.
Zahaczymy też o temat termomodernizacji zgodnej z unijnymi przepisami. Wiele osób obawia się bowiem, że Unia zmusi nas do poprawiania klasy energetycznej budynków, narażając przy tym pod przymusem na gigantyczne koszty. Paweł Lechman wyjaśni też, więc jakie są rzeczywiste koszty termomodernizacji oraz co w rzeczywistości wprowadzają unijne przepisy, wokół których narosło sporo nieporozumienie. Zapraszamy do oglądania!
W raporcie Forum Energii z lutego czytamy, że jeśli Polska ma się zrealizować cele strategiczne, jakimi powinny być: czyste powietrze, niezależność energetyczna oraz ochrona klimatu, to do 2030 roku musimy mieć zainstalowane 2 miliony pomp ciepła. Obecnie jest ich w kraju około 600 tys. By dobić do celu, powinniśmy instalować ich rokrocznie przeszło dwa razy więcej niż w 2023 roku, bo aż 260 tys. co każde 12 miesięcy.
Ostatnio jednak zainteresowanie spadło. Rekordowy był rok 2022, gdy Polacy szukali alternatyw dla drożejącego gazu oraz węgla. Wówczas zainstalowaliśmy w kraju 200 tys. pomp ciepła, w ubiegłym roku było to już tylko 120 tys. Forum Energii uważa, że powodem spadku zainteresowania są przede wszystkim wzrosty ceny energii elektrycznej. Kotły gazowe są tańsze w instalacji (18,5 do 35,2 tys. zł) oraz eksploatacji. Organizacja ostrzega jednak, że jest to tzw. pułapka gazowa, bo niedługo ceny gazu wzrosną i w dłuższej perspektywie pompa ciepła jest bardziej opłacalna.
Parlament Europejski zatwierdził w marcu zmiany w dyrektywie dot. charakterystyki energetycznej budynków. Za tą niepozorną nazwą stoją potężne zmiany, które wpłyną na bardzo dużą część obywateli UE - bo dotyczą budynków, w których mieszkamy, pracujemy czy uczymy się. To jeden z kluczowych elementów Zielonego Ładu. Teraz państwa członkowskie - w tym Polska - będa musiały "przełożyć" unijną dyrektywę na krajowe prawo i strategie.
Dyrektywa będzie wymagać, by wszystkie nowe budynki od 2030 roku były zeroemisyjne. To oznacza, że wymagany będzie wysoki standard energooszczędności, nie będzie miejsca na ogrzewanie paliwami kopalnymi jak węgiel czy gaz. Dla budynków publicznych (np. szkoły czy urzędy) ten wymóg zacznie obowiązywać już w 2028 roku. Także od 2030 roku obowiązkowe będzie montowanie paneli fotowoltaicznych na dachach domów - ale pod warunkiem, że będzie to "technicznie i ekonomicznie możliwe".