Złoty kieszonkowy zegarek należący do najbogatszego pasażera Titanica został wystawiony na aukcję w Anglii za 150 tys. funtów. Ostatecznie nabywca zapłacił za niego 900 tys. funtów, ale po doliczeniu wszystkich opłat i podatków kwota ta wyniosła 1,175 mln funtów szterlingów. To rekord. Nigdy dotąd nie wylicytowano tak dużej kwoty za przedmiot pochodzący z tego statku. Poprzednia najwyższa kwota zapłacona za artefakty z Titanica wyniosła 1,1 miliona funtów. Tyle zapłacono za skrzypce, na których grano podczas zatonięcia statku.
Złoty zegarek należał do Johna Jacoba Astora, który podczas dziewiczego rejsu płynął Titanikiem razem ze swoją ciężarną żoną. 47- letni Astor utonął wraz ze statkiem po umieszczeniu swojej żony Madeleine w łodzi ratunkowej. - Możliwość zobaczenia zegarka JJ Astora ze świadomością, że był w jego kieszeni, kiedy umieszczał swoją młodą ciężarną żonę w łodzi ratunkowej i cofnął się, wiedząc, że nie przeżyje, jest niezwykła - powiedział w rozmowie z BBC David Beddard, prezes British Titanic Society.
"The Guardian" przypomina, że ciało Johna Jacoba Astora wyłowiono z Oceanu Atlantyckiego siedem dni po katastrofie i znaleziono przy nim zegarek kieszonkowy Waltham z 14-karatowego złota z wygrawerowanym napisem "JJA". Był on potem noszony przez jego syna. JJ Astor był w chwili katastrofy uważany za jedną z najbogatszych osób na świecie. Jego majątek netto wynosił wtedy około 87 milionów dolarów.
Brytyjski transatlantyk Titanic uważany był za niezatapialnego. Jednak poszedł na dno już podczas swojego pierwszego rejsu z Southampton do Nowego Jorku 14 kwietnia 1912 r. Okręt zatonął po zderzeniu z górą lodową, stając się grobem dla ponad 1500 ofiar - pasażerów i członków załogi. Katastrofę Titanica przeżyło zaledwie 705 osób, czyli jedna trzecia tych, którzy znajdowali się na "niezatapialnym" statku.