"To koniec epoki". Kultowa piekarnia znika z centrum Krakowa. Ma za sobą 78 lat historii

Piekarnia Pochopień od blisko ośmiu dekad była dla krakowian kultowym punktem na mapie miasta. Ostatnio właściciele zakładu podzielili się jednak informacją o rychłym końcu działalności. O nagłej decyzji zadecydowały nie tylko rosnące koszty, ale również problemy ze znalezieniem godnych następców.
Kraków. Piekarnia Pochopień kończy działalność
Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.pl | Piekarnia Pochopień / Facebook.com

"Z przykrością i wielkim żalem informujemy Państwa, że po 78 latach nieprzerwanej działalności zaprzestajemy produkcji i sprzedaży naszych wyrobów w dniu 29 maja 2024 roku" - poinformowali w mediach społecznościowych właściciele krakowskiej piekarni. "Jednocześnie z całego serca pragniemy Państwu podziękować za to, że byliście z nami przez te wszystkie lata" - zwrócili się na koniec do klientów.

Kraków. Kultowa piekarnia kończy działalność. Jej tradycja sięga lat 40. 

Piekarnia Pochopień jest rodzinną firmą, która działała w Krakowie od 1946 roku. Jej założycielem był mistrz piekarski i cukierniczy Jan Pochopień, wielokrotnie nagradzany za swoje zasługi w rzemiośle oraz dokonania w rozwoju handlu i usług. Odznaczeniem szczególnie ważnym dla rodziny jest złota honorowa odznaka Bractwa Kurkowego, które od czasów średniowiecza pozostawało blisko związane z Cechem Piekarzy w Krakowie.

Zobacz wideo Bogdan Góralczyk: Straciliśmy rynek rosyjski, więc Europa jest skazana na współpracę z Chinami

Na przestrzeni kolejnych dekad rodzinną tradycję kultywowały kolejne pokolenia, które wciąż korzystały z klasycznych receptur i metod wypieku. Piekarnia Pochopień od czasu założenia mieściła się na ul. Jana Kochanowskiego 22. Jak podkreślają właściciele, była jedną z nielicznych piekarni działających w centrum Krakowa. Wyroby zakładu można było kupić również w punktach na ulicach Karmelickiej 21, Krupniczej 12 i Gramatyka 1.

Piekarnia Pochopień mierzyła się z licznymi problemami. Zadecydowało zdrowie i brak następców

Jacek Pochopień, jeden z właścicieli piekarni, tłumaczył w rozmowie z mediami, że na decyzję wpłynął między innymi stan zdrowia wspólników. - Jestem już od dwóch lat na emeryturze, ze względu na stan zdrowia przeszedłem właśnie poważną operację, szwagier, który jest moim wspólnikiem też podupadł na zdrowiu i jego również w najbliższym czasie czeka operacja. Niestety, wszystko to się na siebie nałożyło i po prostu nie jesteśmy w stanie już prowadzić piekarni - powiedział lokalnemu portalowi informacyjnemu LoveKrakow.pl.

Wskazał również, że nie bez znaczenia jest coraz trudniejsza sytuacja na rynku, w tym między innymi rosnące ceny energii cieplnej, gazu i prądu. Problemy sprawiało również znalezienie wyspecjalizowanych pracowników. - Przez lata zaprzestało się branżowych szkoleń, polikwidowało szkoły zawodowe, dotyczy to zresztą nie tylko piekarstwa, ale i wielu innych rzemiosł - zauważył Jacek Pochopień.

Krakowianie z sentymentem wspominają piekarnię Pochopień. "To koniec pewnej epoki"

Ogłoszenie spotkało się z szerokim odzewem ze strony krakowian, którzy z sentymentem wspominają piekarnię. "To już dla mnie koniec pewnej epoki. Mieszkałam z rodzicami na Kochanowskiego 22 i zapach pieczonego pieczywa był moim ulubionym zapachem" - napisała jedna z internautek. "Bardzo przykro, że nie będzie piekarni. Wielka strata i smutek. Gdy córka była mała i jechała w wózeczku na spacer to zawsze kupowałam dla niej drożdżówki od Pochopienia" - dodała kolejna komentatorka.

Jeden z internautów wspomina, że wizyty w zakładzie od dekad były dla niego świąteczną tradycją. "Od lat 80. ubiegłego wieku w wigilię Bożego Narodzenia kupowałem u Państwa strucle (zwane u nas w domu chałką) na wigilijną kolację i święta. Pamiętam kolejki, które sięgały ul. Batorego oraz motorniczych, którzy zatrzymywali tramwaje między przystankami, aby kupić w Wigilię pieczywo. Wbiegali do piekarni i byli obsługiwani poza kolejką. Choć wszyscy długo stali (kilka godzin), to nikt z kupujących nie protestował" - opisał.

Więcej o: