Aktualnie w Sejmie działają trzy komisje śledcze - ds. wyborów kopertowych, wizowa oraz wyjaśniająca legalność stosowania systemu Pegasus. Dwie pierwsze już wkrótce mają zakończyć swoją pracę, podczas gdy ostatnich z nich będzie działać jeszcze przez około pół roku. Jak donosi "Rzeczpospolita", miesięczne kwoty utrzymania każdej z tych komisji przez Kancelarię Sejmu są kolosalne.
Według "RP" miesięczny koszt prac pierwszej z komisji - do spraw wyborów korespondencyjnych - wynosi ponad 68 tys. zł. Komisja do sprawy afery wizowej kosztuje trochę mniej, bo ponad 57 tys. zł. Ostatnia z nich, komisja do spraw Pegasusa, pochłania z kolei ponad 42 tys. zł miesięcznie. Kwoty te obejmują dodatki dla członków prezydium każdej komisji, których nie otrzymuje reszta posłów.
Koszty należy jednak zwiększyć o kwoty umów ze stałymi doradcami komisji. Na ich mocy eksperci mają otrzymywać (w zależności od komisji) po kolei około 142 tys. zł, ok. 156 tys. zł oraz ok. 160 tys. zł. Łącznie wydatki na każdą komisję śledczą wynoszą więc wspomniane ok. 200 tys. złotych miesięcznie.
Komisje ds. wyborów kopertowych oraz afery wizowej wkrótce zakończą swoje działania. Podobny los może podzielić komisja ds. Pegasusa, której funkcjonowanie utrudniło orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 8 maja. Na wniosek Prawa i Sprawiedliwości Trybunał nakazał wstrzymanie jej prac, ponieważ bada czy może ona oceniać sędziów, którzy wydawali zgody na stosowanie kontroli operacyjnej. Czterech posłów PiS zapowiedziało również, że nie będą już uczestniczyć w pracach komisji.