Praca szuka człowieka w Polsce. "Notujemy dwucyfrowe wyniki"

35 proc. firm w Polsce planuje w najbliższych miesiącach zwiększać zatrudnienie, 19 proc. chce zwalniać - taki obraz polskiego rynku pracy wyłania się z raportu "Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia".
.
Fot. Roman Bosiacki / Agencja Wyborcza.pl; ; Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia Q3 2024

35 proc. - tyle firm w Polsce planuje zwiększyć zatrudnienie w trzecim kwartale 2024 r. Tak przynajmniej wynika z najnowszej edycji raportu "Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia", opracowanego na podstawie wywiadów wśród reprezentatywnej grupy 525 pracodawców. O konieczności zwolnień mówi 19 proc. organizacji, 44 proc. nie planuje zmian kadrowych.

Zobacz wideo Sprawdzamy, co dzieci wiedzą o pracy. "Wypłata? To jest nagroda"

Co to oznacza? Tzw. prognoza netto zatrudnienia, czyli różnica między odsetkami firm planującymi zwiększenie i uszczuplenie kadry, wynosi 14 proc. (po korekcie sezonowej). To symbolicznie, bo o dwa punkty procentowe, ale jednak lepiej niż kwartał i rok temu.

embed

Jak wyjaśnia Tomasz Walenczak, dyrektor generalny ManpowerGroup w Polsce, "możemy mówić o pewnej stabilizacji".

Już od kilku kwartałów notujemy dwucyfrowe wyniki, co tylko potwierdza odbicie polskiej gospodarki po wielu wcześniejszych perturbacjach i wyzwaniach

- przekonuje. Dodaje, że "nadchodzący trzeci kwartał tego roku przyniesie rozwój wielu branż, będzie czasem nowych planów pracodawców i wzmacniania zespołów".

Gdzie praca? W tych branżach i regionach największa rywalizacja o talenty

Raport ManpowerGroup wskazuje, że we wszystkich ośmiu analizowanych obszarach firmy chcą zwiększać zatrudnienie. Na najwięcej ofert pracy mają liczyć kandydaci z obszaru energetyki i usług komunalnych oraz transportu, logistyki i motoryzacji. W tym pierwszym przypadku Walenczak wyjaśnia to efektem wielu nowych inwestycji w ramach transformacji energetycznej. Jeśli chodzi o motoryzację, dyrektor generalny ManpowerGroup w Polsce zwraca uwagę, że wprawdzie z jednej strony słyszymy o dużych zwolnieniach, ale z drugiej: o nowych inwestycjach.

Dzieje się tak, ponieważ obszar ten także przechodzi pewną przemianę, wprowadza dużą dozę automatyzacji, robotyzacji i poszukuje tym samym nieco innych niż dotychczas talentów, wyposażonych w umiejętności z zakresu AI, nowych technologii

- komentuje Walenczak. Z "Barometru" wynika, że najmniej pozytywne (acz wciąż dodatnie!) perspektywy wzrostu zatrudnienia w trzecim kwartale są m.in. w przemyśle, opiece zdrowotnej, finansach i nieruchomościach oraz w handlu i usługach.

embed

Notowane jest też geograficzne zróżnicowanie, jeśli chodzi o popyt na nowych pracowników. Największy, według danych ManpowerGroup, mamy widzieć w trzecim kwartale na wschodzie i północnym zachodzie kraju. W pierwszym przypadku Walenczak widzi tu rezultat wzmożonej logistyki krótkoterminowej firm działających na rzecz odbudowy Ukrainy, w drugim: dużego rozwoju obszaru branży zielonej energii, farm wiatrowych. De facto stagnacja w zatrudnieniu szykuje się z kolei na południowym zachodzie. 

embed

Masowe zwolnienia? Więcej firm chce zatrudniać niż zwalniać

Raport ManpowerGroup, podobnie zresztą jak inne podobne opracowania (poniżej choćby świeże dane od Polskiego Instytutu Ekonomicznego), wskazuje, że w Polsce utrzymuje się przewaga firm, które chcą zwiększać zatrudnienie, nad tymi, które chcą pracowników zwalniać.

embed

Dane te dają pewien odpór przekazom o "masowych" zwolnieniach grupowych w Polsce. Owszem, doniesienia z ostatnich miesięcy bywają "widowiskowe" (np. dotyczą dużego lokalnego pracodawcy albo zagranicznej firmy, która wychodzi z Polski) i kryją się za nimi często ludzkie dramaty, więc oczywiście nie można tej kwestii bagatelizować. Niemniej dane wskazują, że skala zwolnień grupowych pozostaje dość podobna jak w poprzednich latach, a wciąż generalnie dużo większym problemem polskiej gospodarki są ręce do pracy niż ryzyko istotnego wzrostu bezrobocia. 

Dane z polskiego rynku pracy pozostają dobre. Przykładowo, stopa bezrobocia według Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności wyniosła w kwietniu 3 procent i była niemal najniższa w UE. Z drugiej strony, na tych liczbach jest pewna rysa, bo rok do roku liczba bezrobotnych wzrosła nam o 42 tys. (do 528 tys.). Stopa bezrobocia w badaniu BAEL to odsetek osób aktywnych zawodowo, które nie mają pracy, ale aktywnie jej szukają i są gotowe ją szybko podjąć. Według tej metodologii bezrobotna nie jest osoba, która nie ma pracy, ale też jej nie szuka.

Lekkie negatywne zaskoczenie przyniosły też niedawne dane o tym, że w pierwszym kwartale w Polsce delikatnie spadł wskaźnik aktywności zawodowej (czyli stosunek osób pracujących i szukających pracy do wszystkich osób w wieku 15-89 lat) i wskaźnik zatrudnienia (czyli odsetek pracujących w całej populacji osób 15-89 lat). Wprawdzie głównymi "winowajcami" były tu osoby najmłodsze (15-24 lata) i w wieku emerytalnym, a dane dla osób w wieku produkcyjnym były wyraźnie lepsze, niemniej ekonomiści PKO BP pisali o "pewnym schłodzeniu sytuacji na krajowym rynku pracy". 

Więcej o: