Bunt pracowników w Auchan. Co im grozi? Zapytaliśmy prawników. "To nieprawidłowe i nielegalne"

Pracownicy likwidowanego sklepu Auchan w Kielcach postanowili zająć towar i sprzedać go po niższej cenie. Twierdzą, że nie otrzymali wypłat. "Działanie pracowników jest nielegalne, mimo że może sprawiać wrażenie 'działania w obronie własnej'" - ocenił w komentarzu dla Gazeta.pl radca prawny Kajetan Bartosiak z kancelarii adwokackiej Sawicki i Wspólnicy.
Sklep Auchan
Fot. Jan Rusek / Agencja Wyborcza.pl

Pracownicy Auchan w Galerii Korona w Kielcach zajęli cały towar w likwidowanym sklepie. Jak twierdzą, zostali bez wypłat, dlatego postanowili sprzedawać towar na poczet zaległego wynagrodzenia."Zachęcamy do zakupów w sklepie. Można skorzystać z dużych przecen, a wszystkie pieniądze ze sprzedaży trafią do pracowników" - informowała we wtorek organizacja Pracownicza Demokracja.

Zobacz wideo Marek Zuber o wpływie konfliktu na Bliskim Wschodzie na ceny ropy i siłę złotego

Pracownicy zajęli towar w sklepie Auchan. "Nieprawidłowe i nielegalne"

Supermarket w kieleckiej Galerii Korona nie jest sklepem własnym sieci Auchan, lecz placówką działającą na podstawie umowy franczyzy. Jak podaje Radio Kielce, wszyscy pracownicy (ponad 20 osób) podpisali rozwiązanie umowy o pracę z winy pracodawcy. Sklep otwarto na początku marca 2024 r., a obecnie jest w stanie likwidacji.

"Działanie pracowników sklepu polegające na 'zajęciu' sklepu i sprzedaży towarów po ustalonej przez siebie cenie (obniżki od 30 do 70 proc.) jest z gruntu nieprawidłowe i nielegalne, mimo że może sprawiać wrażenie 'działania w obronie własnej'" - ocenił Kajetan Bartosiak, radca prawny z kancelarii adwokackiej Sawicki i Wspólnicy w komentarzu dla Gazeta.pl. Wskazał, że obawa niewypłacalności pracodawcy nie uzasadnia takich zachowań, a pracownicy mogą być narażeni na sankcje na podstawie przepisów karnych.

Pracownikom przysługują legalne środki przeciwdziałania nieprawidłowościom w zakresie zatrudnienia i możliwość egzekwowania przestrzegania przepisów prawa pracy, natomiast do takich środków nie należy, najprawdopodobniej mylnie rozumiane, tzw. prawo zatrzymania. W tym przypadku, jak się zdaje, pracownicy dokonali po prostu zaboru mienia pracodawcy i je zbywają celem osiągnięcia osobistych korzyści

- podkreślił Kajetan Bartosiak.

Radca prawny zasugerował, że pracownicy mogą odwołać się do procedury rozwiązywania sporów zbiorowych, zaangażować w sprawę Państwową Inspekcję Pracy (PIP) poprzez złożenie skarg. Ostatecznie mogą skierować sprawę do sądu i przykładowo domagać się zapłaty zaległego wynagrodzenia. A jeśli doszło do rażącego naruszenia przez pracodawcę obowiązków względem pracowników, mogą domagać się również odszkodowania, jeśli było to powodem rozwiązania umowy bez wypowiedzenia.

"Jednocześnie muszą pamiętać, że w przypadku niewypłacalności pracodawcy, pracownicy są w znacznej mierze zabezpieczeni dzięki Funduszowi Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Nie jest więc tak, że w przypadku niewypłacalności pracodawcy zostaną pozostawieni sami sobie" - wyjaśnił Kajetan Bartosiak, radca prawny z kancelarii adwokackiej Sawicki i Wspólnicy.

W podobnym tonie wypowiedziała się Sylwia Angielska, adwokatka w kancelarii GRUBE. "Zajęcie mienia pracodawcy dla zabezpieczenia wypłaty wynagrodzeń nie jest najlepszym pomysłem, bowiem zachowania te mogą wypełniać znamiona przestępstwa kradzieży" - oceniła w komentarzu dla Gazeta.pl. Wskazała, że w przypadku faktycznego zaprzestania działalności przez pracodawcę, pracownik może wystąpić z wnioskiem o wypłatę zaliczki na poczet niewypłaconych wynagrodzeń, jeśli pozostaje w stosunku pracy.

Kielce. Bunt w sklepie Auchan. Co grozi pracownikom?

Dr Michał Świąder, adwokat w Kancelarii Adwokackiej Adwokat Michał Świąder, zaznaczył z kolei, że samo zatrzymanie przez pracownika mienia pracodawcy na poczet zaległego wynagrodzenia stanowi naruszenie prawa i może spowodować poważne konsekwencje.

W komentarzu dla Gazeta.pl przytoczył wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 listopada 1999 r. wydanego w sprawie o sygn. akt I PKN 361/99. Sąd stwierdził, że przywłaszczenie mienia pracodawcy jest zawsze ciężkim naruszeniem podstawowych obowiązków pracowniczych, niezależnie od tego, czy ze względu na wartość tego mienia pozostaje przestępstwem, czy wykroczeniem. Pracownikom grozi zatem przede wszystkim odpowiedzialność karna za przestępstwo określone w przepisie art. 284 § 1-2 Kodeksu karnego lub za wykroczenie. Z kolei pracodawca podlega odpowiedzialności za wykroczenie określone w przepisie art. 282 § 1 pkt 1 Kodeksu pracy lub nawet za przestępstwo z art. 218 Kodeksu karnego.

Adwokat dodał, że postępowanie pracowników uszczupliło majątek pracodawcy, który w razie ogłoszenia upadłości będzie służył zaspokojeniu wszystkich jego wierzycieli. "Zatem w razie ogłoszenia upadłości franczyzobiorcy (pracodawcy) syndyk masy upadłości będzie zapewne dochodził od pracowników zwrotu przywłaszczonego mienia lub jego równowartości" - czytamy w komentarzu.

Więcej o: