W połowie stycznia bieżącego roku Sąd Rejonowy w Łodzi ogłosił upadłość firmy Wola Sp. z o.o. i wyznaczył syndyka masy upadłościowej. Wcześniej spółka była w restrukturyzacji. Syndyk walczy aktualnie o to, by zakład przetrwał.
Skarpety i rajstopy ze Zduńskiej Woli w czasach PRL znane były ze swojej jakości. Wykonywano je m.in. z nici hinduskich. W szczytowym momencie w zakładzie pracowało nawet kilka tysięcy osób. Jeszcze rok temu było ich 300, teraz w firmie Wola zatrudnionych jest 100 pracowników. Syndyk masy upadłościowej mówi, że na ten moment jest dwóch potencjalnych inwestorów. - Możliwa jest tu dzierżawa z prawem pierwokupu - dodaje w rozmowie z Business Insiderem Krzysztof Piotrowskim z kancelarii Kancelaria Piotrowski i Wspólnicy. Wyjaśnia, że aktualnie zakład pracuje na około 20 proc. swoich możliwości. Prawnik deklaruje, że zrobi wszystko, by pracownicy zachowali swoje etaty i liczy, że do końca roku "wyklaruje się przyszłość zakładu" i jeszcze w tym roku zostaną podpisane "odpowiednie umowy".
Syndyk przypomina, że w Zduńskiej Woli działa także spółka Ferax. To dużo większy zakład niż Wola. Zdaniem prawnika problemy Feraxu "zdecydowanie bardziej odbiłyby się na lokalnym rynku pracy". Krzysztof Piotrowski dodaje, że magazynach Woli "zalega nawet 3 mln par skarpetek". - Zdaję sobie jednak sprawę, że gdyby taka liczba produktu trafiła nagle na rynek, spowodowałoby to prawdziwy wstrząs dla tej branży - dodaje.
Przypomnijmy, ostatnio pojawia się coraz więcej informacji o zwolnieniach grupowych w firmach działających w Polsce. Kilka dni temu opisywaliśmy m.in. to, co dzieje się w fabryce Yazaki w Mikołowie, czy zwolnienia w kaliskiej firmie Calfrost. Pod koniec maja Główny Urząd Statystyczny podawał, że w kwietniu zwolnienia grupowe w Polsce objęły łącznie ponad 2 tysiące osób.