Rosja ma nową "polityczną broń". UE uzależnia się od importu nawozów

Unia Europejska uzależnia się od rosyjskich nawozów. W branży rośnie obawa, że zostanie to wykorzystane jako broń polityczna. Nadmierny import destabilizuje też sytuację europejskich producentów. Kłopoty finansowe ma m.in. polska Grupa Azoty.
Grupa Azoty (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Tomasz Rytych / Agencja Wyborcza.pl

Rosja wzmacnia swoją pozycję kluczowego dostawcy nawozów do Unii Europejskiej. Od momentu wybuchu wojny w Ukrainie drastycznie zwiększyła eksport. Stowarzyszenie Fertilizers Europe, zrzeszające producentów nawozów, podaje, że pomiędzy sezonem rolniczym 20/21 a 22/23 import z Rosji wzrósł o 103 proc. i w roku 22/23 wyniósł 137,8 tys. ton. Przykładowo według danych Eurostatu w latach 2022-2023 import mocznika wzrósł o 53 proc. Rosja odpowiadała za 40 proc. tego importu. 

Zobacz wideo Sławomir Sierakowski: Nie znamy wpływu Rosji na PiS, ale już wiemy o wielu kontaktach

Grupa Azoty w kryzysie finansowym

Na alarm bije m.in. Hubert Kamola prezes Grupy Azoty "Puławy", która zajmuje się m.in. produkcją nawozów. - W tej chwili prowadzimy z przedstawicielami naszego rządu działania lobbystyczne w tym zakresie, żeby wytłumaczyć znaczenie destabilizacji sektora rolnego, nawozowego, przemysłowego i gazowego - mówił na konferencji prasowej, cytowany przez money.pl. Zabiega m.in. o ograniczenia w imporcie nawozów. Proponuje nałożenie 30-procentowego cła. 

Obecna sytuacja na rynku nawozów to jednak wynik kilku czynników, które destabilizują finanse Grupy Azoty. W I kwartale tego roku spółka zanotowała stratę w wysokości 146 mln zł. -  Płynność jest niezagrożona - zapewniał jednak wiceprezes spółki Wojciech Szmyła, cytowany przez money.pl. 

Rosja destabilizuje sytuacje europejskich producentów

Grupa Azoty nie jest osamotniona w problemie. Stowarzyszenie Fertilizers Europe uważa, że "ogromny wzrost importu rosyjskich nawozów wyrządził szkody przemysłowi UE".

"We wrześniu 2021 r. tymczasowo zamknięto 70 proc. przemysłu amoniaku w UE. Na początku 2023 r. 40-50 proc. wszystkich zakładów amoniaku w UE było nadal zamkniętych i dopiero obecnie sytuacja prawie wraca do normy, chociaż 10–20 proc. produkcji UE jest nadal zawieszona. W ostatnich miesiącach zakłady produkujące amoniak w UE również zostały zmuszone do całkowitego zamknięcia" - czytamy. 

Nawozy staną się bronią polityczną?

Svein Tore Holsether, dyrektor naczelny Yara International, jednego ze światowych największych producentów nawozów, alarmuje w rozmowie z "Financial Times", że uzależnianie się od Rosji może odbić się na Europie. - Nawozy to nowy gaz - mówił. - Rosja mogłaby wykorzystać swoją zwiększoną dominację na rynku nawozów do wywierania nacisku politycznego, tak jak zrobiła to w przypadku dostaw energii. Kiedy produkujesz coś tak ważnego dla produkcji żywności, jest to potężne narzędzie. Naiwnością byłoby sądzić, że na pewnym etapie nie zostaną one wykorzystane do celów politycznych - przestrzegał. 

Co więcej, przychody z rosyjskich nawozów mają wprost wspierać rosyjską inwazję w Ukrainie. Stowarzyszenie Fertilizers Europe dowiedziało się, że  Rosja wprowadziła tymczasowe cło wywozowe na nawozy w wysokości do 10 proc., którego konkretnym celem jest finansowanie "wysiłku" wojennego. "Oznacza to, że każda tona nawozów eksportowana do UE przyczynia się bezpośrednio do finansowania wojny na Ukrainie" - donoszą producenci. 

Więcej o: