Akcje Crowdstrike Holdings, spółki, której błąd doprowadził do globalnej awarii systemów informatycznych, spadły tuż po piątkowym (19 lipca) otwarciu giełdy o około 15 proc. i zatrzymał się na poziomie 290 dolarów za sztukę. To największa przecena od listopada 2022 roku, najniższa wartość akcji od 25 kwietnia tego roku, a także trzeci najgorszy dzień w przeciągu pięciu lat, od kiedy spółką jest na giełdzie papierów wartościowych - podaje "Forbes".
Kolejne godziny przyniosły zmniejszenie spadków i ok. 18:20 polskiego czasu przecena wynosiła już "tylko" ok. 9 proc., co przekładało się na kurs w okolicach 310 dolarów. - Warren Buffett (legendarny inwestor giełdowy - red.) powiedział kiedyś, że zaufanie buduje się latami, a jego utrata zajmuje zaledwie jeden dzień. Chociaż usterka została szybko zidentyfikowana i naprawiona, akcje konkurentów Crowdstrike zyskały do 6 proc. w handlu przedsesyjnym - zauważył Grzegorz Dróżdż z Invest Conotoxia, cytowany przez portal Euronews.
W związku z awarią tracą też akcje Microsoftu. Jednak tutaj spadek jest niewielki - na początku sesji było to ok. 1 proc., a po 18:20 jedynie 0,5 proc., czyli 438 dolarów.
Prezes Crowdstrike przeprosił za błąd firmy, który spowodował globalną awarię systemów informatycznych. - Jest nam niezmiernie przykro z powodu wpływu, jaki wywarliśmy na klientów, podróżnych i wszystkie osoby, których ta sytuacja dotknęła, w tym nasze firmy - powiedział George Kurtz w wywiadzie dla amerykańskiej telewizji NBC News. Awaria wywołana została przez błąd w aktualizacji, który wpłynął na systemy operacyjne Microsoft. George Kurtz przekazał, że firma ciągle "działa z niektórymi systemami, które jeszcze nie są sprawne". - Wielu klientów restartuje teraz system i powinien on działać. W przypadku niektórych systemów, które nie zostaną automatycznie przywrócone, może zająć to trochę czasu - wskazał Kurtz w wypowiedzi cytowanej przez Agencję Reutera.
Kurtz zaznaczył, że Crowdstrike podejmie wszelkie starania, by wszyscy klienci odzyskali pełny dostęp. Wcześniej zapewnił, że firma "wie na czym polega problem i go rozwiązała". - To nie był cyberatak, było to związane z aktualizacją treści - podkreślił. Awarię systemów miała spowodować aktualizacja oprogramowania Falcon Sensor, którego celem jest zapobieganie atakom na systemy komputerowe. O usunięciu usterki poinformował również sam Microsoft. Firma zaznaczyła jednak, że skutki awarii nadal mogą wpływać na niektóre usługi.
Awaria związana systemem Windows spowodowała globalne zakłócenia w funkcjonowaniu banków, usług kolejowych, supermarketów oraz linii lotniczych. Według danych zgromadzonych przez portal FlightAware do godziny 16 czasu polskiego odwołano ponad 2,5 tys. połączeń lotniczych na całym świecie, a ponad 25 tys. doznało opóźnień. W samych Stanach Zjednoczonych odnotowano 1,5 tys. odwołanych lotów oraz blisko 4 tys. opóźnień.
Lotnisko Chopina wydało przed południem oświadczenie, w którym poprosiło o weryfikację statusu lotu u przewoźników. W związku z awarią odpraw linii Wizz Air zwrócono się do pasażerów z prośbą, by przybywali do portu lotniczego co najmniej trzy godziny wcześniej, aby dokonać odprawy przy stanowisku. Podobny komunikat wystosowało również Lotnisko Modlin. Z kolei na lotnisku w Krakowie odwołane zostały niektóre połączenia, a inne loty doznały opóźnień - poinformowała rzeczniczka Natalia Vince. W związku z problemami z systemami część przewoźników przeszła na manualny system odpraw. Pasażerowie, którzy nie mogą odprawić się online, muszą to zrobić bezpośrednio na lotnisku.
O problemach wynikających z awarii poinformowała również linia lotnicza Ryanair. "Niestety, w dniu dzisiejszym (19 lutego) zostaliśmy zmuszeni do odwołania niewielkiej liczby lotów z powodu zewnętrznej awarii sieci informatycznej" - przekazano w komunikacie. Przewoźnik zaznaczył, że pasażerowie, których połączenia zostały odwołane, zostali poinformowani o trudnościach. Krzysztof Moczulski, rzecznik PLL LOT, poinformował, że problemy nie dotknęły bezpośrednio polskiego przewoźnika.