Barcelona zapowiada podniesienie podatku nakładanego na turystów, którzy przybywają do stolicy Katalonii na statku wycieczkowym i spędzają w nim mniej niż 12 godzin. Taki plan przedstawił w wywiadzie dla "El Pais" burmistrz Barcelony Jaume Collboni.
Burmistrz zapowiedział, że wynoszący obecnie 7 euro podatek, "znacząco" wzrośnie. Zdaniem Collboniego Barcelona nie zyskuje niczego na krótkich wizytach, podczas gdy turyści korzystają z jego publicznej przestrzeni. Propozycja musi jeszcze zostać przyjęta przez władze Katalonii. Burmistrz przekonuje również, że to turyści, a nie mieszkańcy, powinni płacić za takie inwestycje, jak np. montaż klimatyzacji w szkołach.
To nie wszystko. W zeszłym miesiącu Jaume Collboni zadeklarował również, że do 2028 roku powstrzyma wynajem mieszkań prywatnych dla turystów. "Zapowiedział, że w ciągu pięciu lat wyeliminuje z miasta 10 000 apartamentów turystycznych" - czytamy na łamach "El Pais". - Barcelona jest miastem otwartym na turystów, a turystyka jest ważnym sektorem jego gospodarki. Ale jestem zdeterminowany, aby przeciwdziałać skutkom przeludnienia miasta przez turystów - mówi burmistrz.
Przypomnijmy, że od dłuższego czasu w Hiszpanii dochodzi do antyturystycznych protestów. Mieszkańcy m.in. Wysp Kanaryjskich, Balearów czy Malagi wskazują, że napływ zagranicznych gości prowadzi do wzrostu cen mieszkań, przez co miejscowi muszą wyprowadzać się na obrzeża. Na przykład w ubiegłym roku Wyspy Kanaryjskie, zamieszkane przez nieco ponad 2 miliony ludzi, odwiedziło niemal 14 milionów turystów. Tamtejsi mieszkańcy wzywają także do wprowadzenia ograniczeń w nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców. W kilkudziesięciu gminach w kraju, między innymi w Katalonii i na Balearach, wprowadzono już przepisy zakazujące budowy nowych obiektów wypoczynkowych.