Luksusowe wakacje na jachcie skończyły się dla pani Katarzyny koszmarem na lotnisku na Majorce. Wraz z innymi pasażerami od soboty (20 lipca) nie może wylecieć z Balearów do Warszawy. Samolot linii Wizz Air miał wystartować do stolicy Polski o godzinie 19.15, jednak po czterogodzinnym oczekiwaniu został anulowany.
Kilkugodzinne oczekiwanie na lotnisku ostatecznie skończyło się poszukiwaniem noclegu na własną rękę, bo nikt w tym zakresie nie zadbał o pasażerów. - Podano błędną informację, gdzie można odebrać bagaże. Czekaliśmy około 1,5 godziny na ich odbiór. Ktoś z obsługi lotniska rzucił, żeby załatwić sobie hotel, ale to nie było takie proste, bo na Majorce wszystko jest zabookowane. O godz. 3 nad ranem cudem mój partner znalazł jakiś hostel, gdzie przespaliśmy się 4 godziny. Póki co wszystko opłacaliśmy sami - opowiada Next.gazeta.pl pani Katarzyna, która podkreśla, że pasażerowie nie otrzymali żadnej informacji, co mają dalej robić.
- Dostałam jedynie SMS-y, że mój lot odbędzie się dziś, tj. w niedzielę o godz. 11, potem, że o 12:50, a teraz, że o 14:20. Ale dalej nie ma wyznaczonej bramki - dodaje pani Katarzyna. Napisaliśmy w tej sprawie do biura prasowego Wizz Air z prośbą o informację w tej sprawie.
Wizz Air potwierdza, że niedawna globalna awaria systemu IT została rozwiązana i wszystkie usługi linii działają, jednak skutki w całej branży - od liczby zakłóconych lotów po ograniczoną przepustowość kontroli ruchu lotniczego w całej Europie - mogą być odczuwalne jeszcze przez pewien czas. Z tego powodu przełożony został lot z Palmy do Warszawy.
"Wizz Air zrobił wszystko, co możliwe, aby zapewnić zakwaterowanie pasażerom tego lotu, jednak z uwagi na szczyt sezonu letniego, pomimo największych starań naszych agentów, nie udało się znaleźć odpowiedniego zakwaterowania. Linia zasugerowała pasażerom, aby zorganizowali je samodzielnie i poinformowała, że zgodnie z polityką Wizz Air koszty takiego zakwaterowania zostaną im zwrócone. Pasażerowie mogli również zarezerwować lot z Palma de Mallorca do Warszawy innymi liniami lotniczymi i przedstawić swoje wydatki do zwrotu w rozsądnej kwocie. Dodatkowo pasażerowie otrzymali vouchery na posiłki" - poinformowała linia w przesłanym redakcji oświadczeniu. Nasza czytelniczka twierdzi jednak, że nie dotarła do niej informacja o możliwości rezerwacji lotu innymi liniami.
Być może problemy z lotami to pokłosie piątkowej, wielkiej awarii. Przypomnijmy, że globalna awaria i cybernetyczny paraliż rozpoczął się od firmy z Teksasu CrowdStrike odpowiedzialnej za cyberbezpieczeństwo. Firma popełniła błąd podczas aktualizacji oprogramowania dla Microsoft Windows i wywołała światowy chaos. W wielu miejscach globu uziemione zostały loty, wyłączone były banki i inne usługi. Globalna awaria systemów informatycznych sprawiła, że tylko w USA w ciągu jednej doby odwołano ponad 3 tysiące lotów, a 11 tysięcy nie dotarło do celu o czasie. Kłopoty dotknęły także podróżnych na lotniskach w Europie oraz Azji.
- Wyrażamy nasze ubolewanie, dla podmiotów dotkniętych skutkami awarii. Od naszych bezpośrednich klientów po podróżnych. Przepraszamy wszystkich. Bardzo szybko zidentyfikowaliśmy usterkę. Naprawiliśmy systemy. Obecnie pracujemy z każdym klientem, który ma problemy z działaniem sieci - podkreślał w piątek dyrektor generalny CrowdStrike. Tymczasem jak oceniał jeden z brytyjskich ekspertów cytowanych "w niektórych przypadkach poprawka może zostać zastosowana bardzo szybko, ale jeśli komputery zareagowały wyświetlaniem niebieskich ekranów i niekończących się pętli, to przywrócenie działania systemów może być trudne". - Może zająć dni, ale nawet tygodnie - wskazywał Adam Leon Smith, pracownik naukowy BCS.
AKTUALIZACJA
Kilka minut po godzinie 14.30 w niedzielę pani Katarzyna przekazała nam, że ruszył boarding lotu, opóźnionego o około 20 godzin, do Warszawy. Następnie przez godzinę pasażerowie czekali na transport do samolotu. Po godzinie 16 pilot przekazał pasażerom, że maszyna wystartuje za około półtorej godziny. Potwierdził przy tym, że problemy są związane z piątkową awarią wywołaną przez aktualizację oprogramowania dla Microsoftu, co przełożyło się na przepełnione niebo.
Po godzinie 17.00 siedzącym już w samolocie podróżnym powiedziano, że być może wystartują o 20.00.