Ukraina rozpoczęła 6 sierpnia ofensywę w obwodzie kurskim i wzięła pod kontrolę tereny po rosyjskiej stronie granicy. Zajęto między innymi Sudżę, w której znajduje się gazowa stacja pomiarowa, jedyna, która wciąż transportuje rosyjski gaz przez Ukrainę do UE. Dostawy gazu nie zostały przerwane, ale obawy, że tak się stanie, doprowadziły do wzrostu cen surowca, nieznacznego - jak czytamy w analizie Ośrodka Studiów Wschodnich - ale wystarczającego, by dobić do najwyższego poziomu od grudnia 2023 roku. Od 6 sierpnia ceny gazu wzrosły o około 15 proc.
"Ewentualne wstrzymanie przesyłu [gazu - red.] może nastąpić w rezultacie uszkodzenia będącego pobocznym efektem działań zbrojnych, a także wskutek świadomej decyzji Gazpromu. Krok ten byłby motywowany utratą kontroli nad stacją Sudża, co stanowi przesłankę do zadeklarowania force majeure (siła wyższa - red.). Zablokowanie tego szlaku - choć o niewielkim znaczeniu dla całości importu UE - uderzyłoby w unijnych odbiorców rosyjskiego gazu z tego kierunku" - prognozuje OSW.
Zespół think tanku podkreśla, że nieuprawiona jest forsowana przez Rosjan narracja, że Ukraina zaatakowała Sudżę, aby wywrzeć presję na sceptyczne wobec pomocy dla Kijowa Węgry i Słowację (odbiorcy rosyjskiego gazu). "Świadczą o tym zarówno fakt kontynuowania przesyłu gazu po ataku, jak i deklaracje Kijowa, że nie wyklucza on przedłużenia wygasającego w końcu bieżącego roku kontraktu tranzytowego z Gazpromem".
"Rozpoczęta 6 sierpnia ukraińska akcja zbrojna w obwodzie kurskim Federacji Rosyjskiej była zaskoczeniem dla Kremla i szokiem dla społeczeństwa" - pisze OSW. "Działania Ukraińców stanowią poważne wyzwanie polityczne i wizerunkowe dla Kremla, największe od buntu Jewgienija Prigożyna w czerwcu 2023 r. Obnażają istotne deficyty efektywności władz rosyjskich na poziomie centralnym i regionalnym. Są jednak przede wszystkim ciosem w budowany przez reżim Władimira Putina wizerunek wojny jako skutecznej i bliskiej zwycięstwa oraz prowadzonej wyłącznie na terytorium ukraińskim. Akcja Ukraińców przenosi wojnę - na niespotykaną w tym konflikcie skalę - na terytorium Rosji, co zwiększa jej koszt społeczno-polityczny" - twierdzi Ośrodek Studiów Wschodnich.
Jednocześnie jednak think tank twierdzi, że brakuje podstaw, aby sądzić, że wydarzenia z obwodu kurskiego zmienią coś w podejściu Moskwy. "Porażka rosyjskich służb specjalnych i Sił Zbrojnych, jaką było dopuszczenie do zajęcia przygranicznych rejonów obwodu kurskiego, może doprowadzić do pojedynczych dymisji w strukturach siłowych i władzach lokalnych, ale raczej nie nastąpią one szybko, żeby nie przyznać się do porażki. Operacja da natomiast pretekst do dalszego zacieśnienia blokady informacyjnej w Rosji i wzrostu represji wobec podejrzanych o nielojalność. Pogorszy nastoje społeczne i zwiększy krytyczne nastawienie części społeczeństwa do władz, jednak doraźnie nie będzie zagrażać stabilności reżimu" - analizuje OSW.
Możliwa jest jednak intensyfikacja działań odwetowych przeciwko ukraińskiej ludności cywilnej i represji wobec ukraińskich jeńców (według ONZ już teraz 95 proc. z nich poddawanych jest torturom). Utrzymanie obwodu kurskiego da Ukrainie natomiast lepszą pozycję w przyszłych rozmowach pokojowych. "Nie wpłynie to jednak raczej na ograniczenie żądań terytorialnych i politycznych Moskwy wobec Ukrainy i Zachodu" - podsumowuje think tank Ośrodek Studiów Wschodnich.