Z danych z prawdziwych paragonów z zakupów w mniejszych sklepach wynika, że w lipcu ceny masła były aż o 18,9 proc. wyższe niż przed rokiem. Za 200-gramową kostkę (82 proc. tłuszczu) średnio trzeba było płacić 6,73 zł (to ujęcie roczne, bo w porównaniu z czerwcem masło w naszym raporcie potaniało o prawie 9,5 proc.)
Spadły za to wyraźnie ceny cukru, a skala tego ruchu była znacznie mocniejsza niż w przypadku masła. Kilogram kosztował średnio 3,95 zł, co oznacza spadek o 30,7 proc. w porównaniu z lipcem 2023 (i o 11,8 proc. w porównaniu z czerwcem 2024). Zarówno cukier, jak i masło to produkty mocno wahające się cenowo. Do tej grupy można zaliczyć ogólnie tłuszcze - pamiętamy, jak silnie wystrzeliły ceny oleju po wybuchu wojny w Ukrainie. W naszym koszyku olej (słonecznikowy) w lipcu potaniał o 10,7 proc. rok do roku.
Jeśli chodzi o najmocniejsze ruchy cenowe, to spory wzrost zaliczył sok pomarańczowy, który podrożał o 18,8 proc., niektóre słodycze - u nas przede wszystkim wafelki tzw. impulsowe (czyli pakowane po jednej sztuce) - o 16,8 proc., ale też czekolada i ciastka (po 8 proc.), wystrzał zaliczyły też ogórki i jabłka - odpowiednio o 19 i 27,2 proc. Potaniały jajka - o 9,2 proc.
Skąd w ogóle to wszystko wiemy? Gazeta.pl razem z portalem Handelextra.pl i w oparciu o dane CMR śledzi ceny w sklepach małoformatowych, do 300 metrów kwadratowych powierzchni. A więc tych tak zwanych osiedlowych, znajdujących się często najbliżej miejsca zamieszkania klientów. Sprawdzamy zmiany dotyczące nieco ponad 30 produktów, z bazy danych prawdziwych paragonów, za realnie zrobione zakupy.
Bierzemy pod uwagę wiodącą markę danego produktu (w oparciu o statystyki popularności w strukturze sprzedaży), ceny są uśredniane dla kraju. Tam, gdzie takiej wiodącej marki nie uda się wyróżnić (jak w przypadku pieczywa, sprzedawanego lokalnie), porównujemy produkty o takich samych parametrach. Uwzględniamy też promocje. Naszego raportu nie należy zatem porównywać z danymi GUS o inflacji, które są najpełniejsze - Urząd miesiąc w miesiąc śledzi ponad 230 tysięcy cen. To, jak to dokładnie robi, wyjaśniamy pod TYM LINKIEM.
W zeszłym tygodniu GUS opublikował swój pełny raport o inflacji CPI za lipiec. Według ekspertów Pekao SA, w danych tych widać, że "proces stopniowego przekładania wyższej stawki VAT na ceny żywności w największych dyskontach". A dalej? Dalej będzie drożej, między innymi przez pogodę. "Najbliższe miesiące przyniosą stopniowe odbicie cen żywności z uwagi na niekorzystne warunki atmosferyczne w kraju, które ograniczą podaż tych produktów i wytworzą presję na wzrost ich cen" - uważają ekonomiści Pekao. Także ich koledzy z PKO BP uważają, że żywność będzie drożeć. "Oczekujemy, że inflacja żywnościowa w sierpniu wzrośnie do ok. 4 proc. r/r i utrzyma się na tym poziomie do końca roku" - piszą (w lipcu inflacja żywnościowa, czyli wzrost cen żywności ogółem, wyniósł 3,2 proc.
Na wzrost cen żywości wskazywać też mogą inne dane Głównego Urzędu Statystycznego. Na koniec lipca opublikował raport "Wstępny szacunek głównych ziemiopłodów rolnych i ogrodniczych1 w 2024 r.". GUS szacuje, że zbiory zbóż podstawowych (pszenicy ozimej i jarej, żyta, jęczmienia ozimego i jarego, owsa, pszenżyta ozimego i jarego) z mieszankami zbożowymi będą w tym roku o około 4 proc. niższe (wyniosą 25,6 mln ton). Rolnicy zbiorą też mniej rzepaku i rzepiku - o około 9 proc. Mniej - o 17 proc. - będzie owoców z drzew oraz z krzewów - o 11 proc. Na plus wypaść mają zbiory warzyw gruntowych, których polscy rolnicy mają zebrać 3,8 mln ton, czyli o 2 proc. więcej niż rok temu.
Skąd gorsze zbiory? Wśród negatywnych czynników GUS wymienia kwietniowe przymrozki, zbyt mało deszczu pod koniec kwietnia i w maju oraz ekstremalne zjawiska pogodowe - burze, gradobicia i nawałnice połączone z silnym wiatrem.